Wpisy

Żelazny Feliks i jego brat Władysław

W tej krótkiej notce, chciałbym przypomnieć, że Feliks Dzierżyński był jednym z dziewięciorga rodzeństwa, spośród których najbardziej zanym jest oczywiście sam “krwawy Feliks”, założyciel sowieckiej bezpieki, ale w moim odczuciu, najbardziej interesującym jest młodszy od niego Władysław, gdyż jego biografia nadaje się do ekranizacji, a on sam dokonał żywota rozstrzelanym przez Niemców przy drodze z Łodzi na Ozorków za to jedynie, że był Dzierżyńskim, a do tego polskim przedwojennym oficerem i naukowcem. Warto też wspomnieć o siostrze ich obu, Aldonie, której przedwczesna śmierć bardzo mocno odbiła się na psychice Feliksa, była to bowiem jego ukochana siostra. Być może to zaważyło na charakterze, egzaltacji i porywczości późniejszego kata i rewolucjonisty. Rodzice – Edmund Rufin Dzierżyński i Elena Januszewska byli polskimi dworzanami, widniejącymi w spisie rodów okręgu Mińskiego. Nazwisko pochodziło od miejscowości Dzierżynowo w okręgu Wileńskim. Wszystkie dzieci Dzierżyńskich, te którym udało sie dorosnąć, uczyły się wybitnie – z wyjątkiem krnąbrnego i ledwie “trójkowego” Feliksa. Władysław na przykład, niczym doktor Żiwago, udał się nawet na dobrowolną “zsyłkę” z prestiżowej moskiewskiej kliniki do prowincjonalnego szpitala psychiatrycznego w Byraszewie, gdzie postanowił na własnej skórze sprawdzić jak się leczy psychiatryczne i neurologiczne przypadki w terenie oraz zdobyć rzeczywiste lekarskie szlify.

Biografia Władysława jest naprawdę tematem na film. Mimo ponawianych zaproszeń z Moskwy, zdobył sławę prowincjonalnego lekarza oraz tytuł naukowy, a potem zasłużył się ogromnie Charkowowi, gdzie przyczynił się do powstania szpitala i katedry neurologii na tamtejszym uniwersytecie. W tym czasie (1913) jego starszy brat Feliks miał już za sobą niejedną odsiadkę, którą poprzedzały lata gorliwej, fanatycznej wręcz religijności, a w czasie której rozwinęła się u niego gruźlica. Na gruźlicę zresztą zmarł także ich ojciec. Kiedy wybuchła rewolucja “krawego Feliksa” głosy krytyki nadchodzących porządków doprowadzały do furii, nie był skłonny przebaczyć nawet rodzonemu bratu. Władysław przeniósł się wtedy już do Jekatierynosławia (dziś Dniepropietrowsk), gdzie powstawał uniwersytet, na który go, rzecz jasna, od razu zaproszono. Młodszy brat prawej ręki Lenina nie miał złudzeń, komu Rosja zawdzięcza klęskę w Wielkiej Wojnie (1914-1918) i upadek, więc nie szczedził głośnej krytyki bolszewikom. Miał jednak dodatkowego pecha, gdyż w Jekatierynosławskim okręgu CzeKa miało za wsparcie wyjątkową sadystkę i zbrodniarkę – Konkordię Samojłową (po mężu Gromową). Wysyłała ona ludzi setkami na śmierć, co dało jej przydomek “krwawej furii”. Feliks ostrzegł brata, a w zasadzie mu zagroził, że jeśli nie zamilknie, to marny jego los. Brat w odpowiedzi odpisał mu ponoć tak siarczyście, że tylko kilka dni czekał na aresztowanie. Gromowa wydała wyrok, Feliks go podpisał, ale Władysława nie stracono z powodu wstawiennictwa… Lenina. Nie wiemy dokładnie dlaczego wódz rewolucji ocalił młodszego Dzierżyńskiego. Mówi się, że sam pochodził z licznej rodziny i więzy krwi były w jego życiu niezwykle istotne. Dość powiedzieć, że (i to na papierze!) rozkaz brata przeciwko bratu Władimir Iljicz odwołał.

Władysław jednak wniosek z tego wyciągnął taki, że następnym razem czekać na CzeKa nie będzie. Jeszcze w 1920 udało mu się zostać rektorem uniwersytetu, jednak w 1922 roku, kiedy stało się jasne, że bolszewicy będą rządzić latami, wyjechał do… Polski. I tu zaczyna się kolejna odsłona tej fantastycznej biografii. Został wcielony do rezerwy Wojska Polskiego, nie brał udziału w walce, był  lekarzem wojskowym. Dosłużył się stopnia pułkownika i jeszcze przed II Wojną Światową wrócił do kariery naukowej. Zajmował się badaniami neurologicznymi w jednym z łódzkich szpitali i wydał pierwszy w Polsce podręcznik neurologii. Za swą służbę i pracę otrzymał Złoty Krzyż Zasługi.

W czasie okupacji mieszkał w okolicach Zgierza. W 1942 roku wpadł w łapy gestapo, które ustaliło jego tożsamość i jeszcze w tym samym dniu, wraz z grupą 100 Polaków wykonało na nim wyrok śmierci przez rozstrzelanie. Tak oto, uciekając przed bratem doktor Władysław Dzierżyński dotarł do Polski, gdzie dokonał żywota przy drodze na Ozorkow za to jedynie, że nosił swego brata nazwisko.

[za koznakovsky-uezd.org]

Jacek Sut

Edmund i Jelena Dzierżyńscy  Krawy Feliks Konkordia GromowaWładysław Dzierżyńskimiejsce kaźni pod Ozorkowem