Na sąsiedzkiej granicy

Radości posiadania kawałka własnej ziemi nie da się chyba porównać z niczym, lecz urządzanie ogrodu tylko z pozoru jest łatwe.

Uwaga – tuja!

Trudno nie zauważyć pewnej niebezpiecznej mody, która jak huragan wdarła się do polskich ogrodów. W otoczeniu domów pojawia się coraz więcej żywotników, czyli popularnych tui (Thuja). Widać je w mieście i na wsi. Wypierają z polskich ogrodów tradycyjne rośliny, wdzierając w swobodny krajobraz twardym rytmem stojących rzędami „żołnierzy”.

Szybko rosnące tuje kuszą łatwym utworzeniem zimozielonej zapory na sąsiedzkiej granicy. I łudzą „bezobsługową” obecnością. Wielu z nas uległo tej pokusie i po latach żałuje swojej nieopatrznej decyzji. Śliczne zielone maleństwa pozostawione samym sobie (nie strzyżone) po kilkunastu sezonach, przeobrażają się bowiem w „szafy” wielometrowej wysokości i szerokości, sypiąc suchymi „igiełkami” i zabierając światło latem i zimą, co w niewielkim ogrodzie bywa katastrofą. Niestety, zacieniają również posesje sąsiadów, którzy jak łatwo się domyślić, nie są z tego powodu szczęśliwi…

Z niepokojem patrzymy więc na swoje coraz wyższe „iglaki”. Problem rozmiarów i zacienienia dotyczy także innych iglastych, np. miłych bożenarodzeniowych świerczków, sadzonych pod oknami, które z czasem zabierają światło w mieszkaniu. W małym ogródku, gdzie przecież chętnie grillujemy, dodajmy do tego niebezpieczeństwo zaprószenia ognia (!) Olejki eteryczne roślin iglastych są łatwopalne, co można łatwo sprawdzić, wrzucając do kominka gałązkę tui czy jałowca.

Żywotnik (tuja), jak sama nazwa wskazuje, jest rośliną energiczną i mało wymagającą, lecz z drugiej strony stanowi groźną konkurencję dla kwitnących, potrzebujących więcej światła roślin, które chcielibyśmy jednak u siebie oglądać.

Co zatem robić? Najważniejsza zasada to strzyżenie. Żywopłot z tui należy formować „od małego”. Tylko gęsto posadzone i systematycznie cięte tuje, utworzą piękną, zieloną ścianę konkretnej wysokości np. 2 – 3 metrowej i nie staną się kością sąsiedzkiej niezgody.

Co zamiast tui?

Kto marzy o zimozielonej przegrodzie może wybrać wolno rosnące cisy czy bukszpany. Rośliny te również wymagają korekty sekatorem, lecz nie tak intensywnej jak żywotniki.

Polskie szkółki i centra ogrodnicze oferują moc pięknych, kwitnących krzewów, które radują serca i oczy kolorami kwiatów i liści, podkreślając zmienność pór roku. Wiele z nich znakomicie nadaje się na cięte lub swobodne żywopłoty różnej wysokości. Obecność w ogrodzie roślin liściastych, wnoszących niezbędną dla naszego samopoczucia zmienność i kolor, to naturalne lekarstwo na depresję. Ważne jest i to, że gęstwiny krzewów są ostoją dla ptaków – jak wiadomo, pomocników ogrodnika.

Kolorowe, liściaste żywopłoty wysokości ok 1-1,5m można budować z różnych odmian berberysów, tawuł japońskich czy pięciorników krzewiastych. Wyższe, malownicze przegrody stworzą pęcherznice kalinolistne (Physocarpus opulifolius), derenie, porzeczki alpejskie, niezastąpione irgi lśniące (Cotoneaster lucida) lub ligustry, które przycinane pięknie się zagęszczają. Z ligustrów można wystrzygać nawet fantazyjne formy. Piękna klasyka, to strzyżone żywopłoty z grabu czy buka.

Tym co nie mają czasu i ochoty na przycinanie krzewów można poradzić, by posadzili na granicy swobodne kompozycje z kwitnących, liściastych krzewów, takich jak tawuły (wcześnie kwitnąca tawuła szara i majowa ‘Van Houtte’a’), pigwowce, karagany czy obsypujące się złotymi kwiatami przed rozwojem liści forsycje. Kto ma więcej terenu, niech nie żałuje miejsca na kolorowy parawan z wysokich liściastych krzewów. Piękny wysoki (ok. 3 m) żywopłot, którego nie trzeba ciąć, można stworzyć ze wspaniałej świdośliwy (Amelanchier), jaśminowców czy tradycyjnych bzów lilaków. Warto też odnowić znajomość z ałyczą, dziką różą, tarniną czy głogiem – te cierniste gatunki, to idealna straż na granicach działek rekreacyjnych. Po latach tworzą tam efektowną, ciernistą zaporę, kwitnącą od początków kwietnia do czerwca.

Gdy miejsca mało

Idealną przegrodą między ogródkami będą pnącza. Nie tylko znane dzikie wino czy bluszcz (Hedera), ale np. efektowny winobluszcz japoński, kokornak, czy silnie rosnące, drobnokwiatowe powojniki np. tangucki „Bill MacKenzie”, czy zimozielona, wspinająca się nawet do 2 metrów trzmielina pnąca (Euonymus fortunei). Wystarczy nieco solidniejsza podpora, by pokazały co umieją. Tam, gdzie sporo słońca, a miejsca niewiele, można zamiast żywopłotu na granicy działki posadzić pasmo mocnych ozdobnych traw (to jeden z modnych ostatnio trendów) urozmaicając je dodatkiem kwitnących późnym latem wysokich bylin np. słoneczniczków, czy zawilców japońskich. Miskanty utworzą przegrodę wysoką na ok 1-1,5m.

Liściaste żywopłoty są długowieczne, tworzone w większości z roślin niewymagających nadmiernej pielęgnacji i nie grożą im też grzybowe choroby niszczące ostatnio żywotniki. Gatunki liściaste warto stosować w miastach, gdyż zmieniając co roku liście mniej cierpią z powodu spalin i zanieczyszczeń komunikacyjnych.

Ciekawym wynalazkiem, który jest już dostępny na ogrodniczym rynku, są gotowe, tzw. ekspresowe żywopłoty, produkowane z różnych gatunków roślin, np. grabu, buka, karagany itp. które są już formowane, np. półtorametrowej wysokości. Nabywa się je w kilkumetrowych odcinkach. Sadzone są w kartonowych skrzyniach, które wystarczy tylko wkopać w ziemię i podlewać (!)

Na koniec uwaga. Nie należy na sąsiedzkiej granicy sadzić krzewów zbyt blisko płotu i zawsze trzeba trzymać sekator w pogotowiu.

Małgorzata Łączyńska

architektka krajobrazu

0 replies

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *