RACHUNKI KRZYWD

Mijają tygodnie, a burza wokół nieszczęśliwych sformułowań zawartych w nowelizacji ustawy o IPN nie gaśnie. Mimo, że to temat dzisiaj polityczny, postanowiłem zaryzykować i wtrącić swoje publicystyczno – historyczne trzy grosze, ufnie licząc na to, że służby nie skorzystają z art. 55a powyższej ustawy, by pewnego pięknego dnia wyprowadzić mnie z domu w kajdankach o szóstej rano.

A teraz już obiecane refleksje. Pierwszy grosz wrzucam do koszyczka tzw. światowej opinii publicznej w sprawie unicestwionych w czasie okupacji 6-ciu milionów obywateli polskich. Podkreślam, oni wszyscy byli obywatelami II RP. Dlaczego więc dzisiaj niektóre kręgi dzielą pomordowanych na Żydów i Polaków, tym ostatnim skąpiąc nawet określenia „Holokaust”. Przecież zagłada na terenach polskich objęła przedstawicieli obu narodów w równym stopniu. Dlatego nie dziwię się, że w książce wydanej w Stanach w 1986r. pt. „Zapomniany Holokaust” profesor Richard Lukas zaapelował do amerykańskich środowisk żydowskich, ale jednocześnie opiniotwórczych, o obiektywizm. W oczach tych środowisk – protestuje profesor – „Polacy są tylko tłem dla Holokaustu”. Dlaczego?

Belka w oku

Dlaczego w USA nikt nie interesuje się rozporządzeniem generalnego gubernatora Hansa Franka, dla okupowanych ziem polskich z 15 października 1941r. o karze śmierci dla Polaków udzielających schronienia Żydom. Społeczność światowa ignoruje ten fakt albo jest on celowo przemilczany. Gdzie indziej stosowano tylko więzienie. A teraz kilka liczb: Polaków ratujących Żydów zginęło z rąk niemieckich ponad 5 tysięcy (Anna Poray-Wybranowska, „Those Who Risked Thier Liveg”, Chicago 2008), natomiast Teresa Prekerowa twierdzi, że w akcje ratowania Żydów zaangażowanych było ponad 360 tys. Polaków („Konspiracyjna Rada Pomocy Żydom w Warszawie w latach 1942-45”, Warszawa 1982). Fakty te znalazły egzemplifikację w Yad Vashem, gdyż to tam właśnie, w Lesie Jerozolimskim posadzono w hołdzie Polakom najwięcej, bo 6706 drzewek wdzięczności. A o ilu takich zdarzeniach nic nie wiemy? Byłem na Wzgórzach Herzla, zwiedziłem Muzeum Holocaustu, dotknąłem drzewka poświęconego moim wspaniałym teściom Jadwidze i Leopoldowi Niewiadomskim, którzy pomogli w przetrwaniu 24 Żydom. Dlaczego tak mało uratowaliście naszych braci – padają pytania zza oceanu? I tu konsternacja. Jak zmierzyć wiedzę i wrażliwość pytających? Jaki był wkład ich ojców i dziadów w dzieło ratowania współbraci wyznania mojżeszowego? (zaledwie pięć drzewek w Jerozolimie!), jak można szukać drzazgi w oku innych, nie dostrzegając belki we własnym? Zadziwiające!

Ziarno z plewami

Awantura na świecie, pomimo czynionych prób rozładowania napięcia wokół uchwalonej na kolanie kontrowersyjnej noweli, nie milknie. Premier niestety, w Monachium spotęgował jeszcze emocje, zupełnie nie zwracając uwagi na stosowność używanych określeń. No bo jak można porównywać inspirujący i wykonawczy wkład Niemców w Holokaust do sprawczego, lecz ograniczonego współudziału Żydów? Rażą mnie proporcje. My Polacy wiemy doskonale, że ani my, ani oni nie byli bez winy. O nas za chwilę, a teraz przypomnę aktywność zbrodniczych judenratów w gettach, okrutne policje żydowskie pałkami formujące szeregi skazańców do transportów śmierci. Dalsze przykłady? Proszę, choćby Piaseczno! Tu także w sierpniu 1940r. zorganizowano getto w południowej części miasta, zamykając tę nację w kwadracie ulic Krótka –Świętojańska – Czajewicza, aż po Nadarzyńską. Tu również utworzono judenrat. Jakie tam zapadały decyzje? Niestety protokoły z posiedzeń litościwie zniszczyła wojna, ale pozostały strzępy świadectw. Na polecenie narzuconego miastu przez okupantów burmistrza Karola Roschildta wspomniana Rada Żydowska opracowała nieludzki plan przemarszu w styczniu i lutym 1941r., w łachmanach, 3,5 tysiąca swoich współbraci podzielonych po 500 osób, z Piaseczna do getta warszawskiego. Cały majątek i dokumenty osobiste kazano nędzarzom, odartym z podmiotowości pozostawić w punktach judenratu. Czy można założyć, że te okrutne działania wynikały z niewiedzy władz żydowskich, co do dalszego losu pobratymców? Niektórzy tak twierdzą, natomiast znana pisarka i myślicielka żydowska XX w., Hannah Arendt ostro potępiła Żydów za kolaborację z Niemcami: „Dla Żydów, rola jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwianiu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii”. Taką prawdę zawarła w swej książce pt. „Eichman w Jerozolimie”, Kraków 1987, s.151. (A jak już padło nazwisko Eichman, to przypominam, że degenerat ów wywodził się z rodziny żydowskiej i odegrał niepoślednią rolę w niszczeniu własnego narodu). Czyli co? – premier miał rację. Ale chciałoby się jednocześnie zawołać: „znaj proporcje mocium panie!” i bacz na to do kogo, w jakim czasie i co mówisz. I tu nie chodzi tylko o oburzenie w Izraelu, ale jeszcze bardziej o żywotne interesy naszego kraju ulokowane w dobrych stosunkach z USA. A lobby żydowskie w tym kraju natychmiast uruchomiło młyny mielące ziarna z plewami. Czy o to chodziło w tej awanturze?

Teraz będzie o nas. Uderzmy się w piersi. Jeśli nasi starsi bracia w wierze mają coś za pazurami, to Polacy upaprali się jeszcze bardziej. Niech przemówią fakty, subiektywne bez wątpienia, ale osobiście mi znane. Jako dziecko wielokrotnie słyszałem rozmowy rodziców (oboje w AK) o pewnym znajomym, który trudnił się szmalcownictwem. Termin ten szybko stał się dla mnie w pełni zrozumiały, gdy dowiedziałem się, że mój wuj Julian Jerzy Gójski, szef dywersji AK w Skierniewicach, zaraz po wojnie został opluty i posądzony o bliskie kontakty z Niemcami za wykonywane na nich egzekucje, co zakończyło się jego dwuletnią zsyłką do krainy białych niedźwiedzi. Powód: wykonując wyroki śmierci musiał zbliżać się do skazanych – diagnoza: agent gestapo. Dodatkowo „obciążał” go fakt eliminowania szmalcowników, co nie było mile widziane w organach UB, zasilających swoje szeregi degeneratami. Szerzej potraktował problem historyk Mirosław Traczyk, wspominając okupacyjne pogromy. Uważa, że tej sprawy nie można ograniczyć jedynie do Jedwabnego, Goniądza czy Wąsoszy, gdyż np. tylko w 1941r. odnotowano kilkadziesiąt podobnych przypadków w wielu polskich miejscowościach („Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów”, Wydawnictwo RM, (e-book), 2015). Czy znamy podłoże tych zdarzeń? Tak, zawsze takie samo: szczucie jednych przeciwko drugim; banalizowanie zachowań radykalnych, antysemickich i skrajnie prawicowych, a także chciwość i chęć wykorzystania sytuacji do swoich celów. Żydom m. in. zarzuca się kolaborowanie z NKWD przy tworzeniu list proskrypcyjnych wymierzonych w Polaków w 1939r., a Polakom getta ławkowe, bojkoty sklepów żydowskich, czy zwyczajny bandytyzm na ulicach w II RP. (Newsweek z 19.04.2013r.: „W ciągu tylko jednego miesiąca, od 15 czerwca do 15 lipca 1938r., w Warszawie ciężko pobito 242 Żydów, a zabito czterech”). Tego nie zrobiły krasnoludki!

Powtarzam za Wł. Broniewskim: „Są w ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli, ale krwi nie odmówi nikt…” I bratnia krew lała się strumieniami. Profesor Andrzej Żbikowski z Żydowskiego Instytutu Historycznego ocenia, że z rąk Polaków zginęło więcej Żydów niż zostało przez nich uratowanych. Dyrektor tegoż Instytutu Paweł Śpiewak uściśla szacunki: „…z rąk Polaków zginęło w czasie wojny 120 tys. Żydów” („Rzeczpospolita” z dnia26.11.2011r. ). W 2018r. problem dostrzegł klasyk celnych konkluzji stwierdzając: „Diabeł podpowiada nam antysemityzm”. Groza.

Jan R. Krzyżewski

0 replies

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *