Odpocząć

Dawno nie czekałem na święta, jak w tym roku. Pączkujące obowiązki, gazeta, szkolenia i polityczne debaty, pomysły na to, co chciałbym jeszcze robić w życiu plus poważniejszy powrót do pierwszego zawodu zawęziły mój czas do minimum. W zasadzie pożarły go kompletnie. Dlatego święta traktuję jako czas wolny, od którego w zasadzie się uciec nie da. Mam nadzieję poleżeć, pogapić się w tv, a może nawet zagrać w jakąś grę na komputerze, czego nie robiłem od lat.

Zanim jednak ten błogi czas nastąpi czeka mnie (i zapewne także Was, drodzy Czytelnicy) morderczy finisz. Slalom specjalny turbo. Zjazd w beczce ze schodów wprost pomiędzy półki sklepów, wzdłuż witryn w galeriach handlowych, pośród straganowych świecideł i całej tej lśniącej, mieniącej się, mrugającej, bożonarodzeniowej, tandetnej w większości scenerii. Da się to przeżyć, co roku się daje. Grunt, to się nie śpieszyć. Śpieszymy się, żeby zdążyć wypocząć, co wydaje się absurdalnym zajęciem. 

Odpocząć w pierwotnym znaczeniu (używanym na przykład przez Norwida) oznaczało „zacząć od nowa”. Od-począć, czyli zamknąć to, co było, żeby wystartować od „poczęcia”. Można to rozumieć jako nowe otwarcie, ale też jako próba ponownego podejścia do tych samych zadań. Zabawne, że w tym znaczeniu w słowie od-począć nie ma miejsca na współcześnie rozumiany odpoczynek. No bo kiedy niby miałby on wypaść?

Wszelkie nakazy i zakazy religijne mają swoje antropologiczne i logiczne korzenie. Niejedzenie wieprzowiny w krajach Bliskiego Wschodu, zakazane przez judaizm i islam, wynikało z faktu, że w tamtym, upalnym klimacie, szybko psujące się mięso stwarzało realne zagrożenie dla życia i zdrowia. Podobnie rzecz się ma z obrzezaniem, które jest nakazem z gruntu higienicznym. Dlaczego te (a także wiele innych) ograniczeń i zaleceń spisano w świętych księgach? Zapewne dlatego, że gdyby nie pochodziły od Boga, to nikt by ich nie przestrzegał. Dokładnie to samo dotyczy świąt, kiedy się nie pracuje. Można powiedzieć, że zalecenia biblijne dziś zastępowane są (lub interpretowane – niestety) przez prawo stanowione w parlamencie. Niekiedy z lepszym, ostatnio z wątpliwym powodzeniem.

Innymi słowy: prawo do odpoczynku, to nie to samo co wypoczynek obowiązkowy. Podobnie jak zawodowcy w sporcie, my także musimy, oprócz reżimu pracy, narzucać sobie kajdany odpoczynku. 

Moje świąteczne dyby lenistwa zbliżają się zalotnie. Mam nadzieje, że i Wasze już podrychtowane. W obowiązkowo wolnych chwilach zachęcam do lektury „Sąsiadów”. Przygotujcie się na spotkanie ze sztuką malarską i magią książkowej ilustracji, powiemy trochę o strukturalnym bezpieczeństwie na drogach i wyzwaniu, jakim jest świadomy wybór własnego lokum na lata. Jan R. Krzyżewski szturchnie nasze sumienia, poczytacie o sposobach walki ze świątecznym stresem i jak mogłaby w tym pomóc czekolada. Intrygującym tematem broszki zajmiemy się w dziale mody, a tym, którzy urlopy planują w górach przekażemy kilka rad wprost od ratowników TOPR. Zapraszamy.

Jacek Sut

0 replies

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *