Warianty dojścia do Parku

Park w Józefosławiu. Nie było parku, nie było problemów.

Zaczęło się, gdy tylko rozpoczęły się prace. Po co te boiska, po co ten parking, lampy święcą za jasno i jeszcze w przyszłości gastronomia? Nie godzimy się na to! Teraz, kiedy park już całkiem urządzony, podnoszą się głosy, że to żaden park, a „parczek”.

Teraz mamy 2 problemy związane z parkiem. Jedni chcą dojścia do parku od strony ul. Wilanowskiej, inni nie chcą, aby pod ich oknami parkowali samochody, hałasowali i śmiecili odwiedzający park. Jedni są oburzeni, że regulamin zakazuje wprowadzania psów, inni się z tego cieszą, nie chcąc by park stał się miejscem, gdzie psy załatwiają swoje potrzeby.

Emocje biorą się z obaw, obawy z życiowego doświadczenia. Jako społeczność nie przestrzegamy przepisów prawa i porządku. Gdybyśmy szanowali siebie nawzajem, nie parkowalibyśmy komuś „pod nosem”, nie zostawialibyśmy śmieci po sobie, psy trzymalibyśmy na smyczy nie wspominając o sprzątaniu po nich, co wydaje się oczywiste.

Niestety oczywiste nie jest. Szeroki chodnik zachęca do zaparkowania samochodu, przecież to tylko na chwilę i komu to przeszkadza? Pieszy może przecież zejść na ulicę. Ulica natomiast służy do jazdy samochodem, najszybciej jak się da. Można przecież się pościgać, a że niebezpiecznie i trochę hałasu? Bez przesady. Teren wokół ławki to naturalny śmietnik, a rów z wodą służy do spławiania butelek.

Przykładów można mnożyć, a życie mnoży zakazy. Zakazuje się tego i tamtego, a ci którym te zakazy nie pasują i tak ich nie przestrzegają. Jeżdżąc po drodze gruntowej pełnej kałuż domagamy się asfaltowej ulicy, ale najlepiej ślepej – żeby inni po niej nie jeździli. Jak już ulica powstaje, to wyposażamy ją w spowalniacze – bo to jedyny sposób aby zmusić kierowców do zwolnienia. Tych samych kierowców, którzy domagają się asfaltu.

Dojście do parku od strony ul. Wilanowskiej.

Wydawało się, że już uda się podpisać umowę dzierżawy z właścicielem niezabudowanej działki, aby w sposób legalny zapewnić dojście do parku. Jednak właściciel wycofał się i umowy nie ma. W efekcie po tej samej działce, całkiem na dziko maszerują codziennie Ci, którzy chcą do parku wejść. Gmina nie może zrobić tam furtki, a każda naprawa ogrodzenia jest od razu „naprawiana” inaczej.

Jedynym legalnym sposobem zapewnienia dojścia do parku jest zmiana miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Niby prosto, ale przecież dojazd do parku odbywa się po ulicy.

„Jak to, po mojej?” „Niemożliwe, nie chcemy tu parkujących samochodów!” „Parking przy parku i połączone ulice? Jak to!? My nie chcemy tu ruchu tranzytowego. Zaraz nam tu samochody do Warszawy będą jeździć!” – to tylko niektóre z głosów protestu, bo protestować lubimy bardzo.

Przyjrzyjmy się aktualnej sytuacji i propozycjom Wydziału Architektury, jak można rozwiązać kwestię obsługi komunikacyjnej parku. Należy mieć na uwadze, że każda z propozycji wywołuje czyjeś niezadowolenie i koszty, które musi ponieść gmina na realizację danego wariantu.

Ostateczny wariant poznamy, gdy propozycja miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego zostanie wyłożona do publicznej wiadomości. Wtedy też będzie jeszcze czas na zgłaszanie uwag do planu. O ostatecznym jego kształcie zadecydują Burmistrz i Rada Miejska.

wariant_minimumwariant_mediumwariant_maximum

1 reply
  1. Albert
    Albert says:

    Mam psa i jestem za całkowitym zakazem po karą wysokiej grzywny. Jeśli jedni właściciele psów sprzątają, a drudzy nie, to i tak ja jako sprzątający jestem traktowany, jak ten co nie sprząta. Dlaczego? Dlatego, że mam psa.
    Jeśli jedni trzymają swoje psy na smyczy, a drudzy nie, to i tak stwarzam zagrożenie. Ponieważ mam psa.
    Jeśli tylko zobaczę psa w parku momentalnie będzie straż miejska.
    Pewnie gówno zrobią, ale potrafią zepsuć miły dzień.
    A to wycinki kodeksu wykroczeń dla zainteresowanych :

    Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia,
    podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.
    Wchodzi w to – puszczanie psa luzem jeśli zaatakuje człowieka lub inne zwierze (sprowokuje atak innego psa będącego na smyczy). Nie zabezpieczy właściwie psa poprzez kaganiec, nie zabezpieczy posesji przed ucieczką ect)
    Na terenach przeznaczonych do wspólnego użytku psa należy prowadzić na uwięzi. Zwolnienie psa z uwięzi jest dozwolone pod warunkiem, że pies ma założony kaganiec, a właściciel sprawuje kontrolę nad jego zachowaniem. Psy ras uznanych za agresywne muszą być wyprowadzane na uwięzi i z założonym kagańcem, i tylko przez osoby pełnoletnie mogące zapewnić bezpieczeństwo osobom przebywającym w pobliżu zwierzęcia.

    Do parku przychodzą małe dzieci ze swoimi pupilami. Czy aby nie było już przypadku poturbowania dziecka przez wolno ganiające psy?
    Właściciele swych super przecież szkolnych łagodnych psów zapominają, że pies kieruje się instynktem. Jeśli poczuje zagrożenie może okazać się mordercą. Pies nie oceni sytuacji, że w szarpaninę włączyło się 8 letnie dziecko, które krzyczy i podsyca łagodnego pieska do większej agresji.

    Wyobraźni brak, parku dla psów tez brak.
    A jak nadal nikt nie zakuma problemu, dam się pogryźć przez jakiegoś łagodnego wolno biegajacego pieska. Ja na urlop, a właściciel psa… pewnie też weźmie sobie urlop.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *