Strajk nauczycieli 31.03

W piątek w całej Polsce, również w powiecie piaseczyńskim odbędzie się strajk nauczycieli przeciwko reformie oświaty.

W naszym powiecie do strajku przyłączyły się następujące placówki

W Piasecznie:

1. Przedszkole Nr 4
2. Przedszkole Nr 8
3. Przedszkole Nr 10
4. Przedszkole Nr 11
5. Gimnazjum Nr 2
6. Szkoła Podstawowa Nr 2
7. Szkoła Podstawowa Nr 5
8. Zespół Szkół Publicznych w Piasecznie

9. Zespół Szkół Publicznych w Zalesiu Górnym
10. Zespół Szkół Publicznych w Józefosławiu
11. Zespół Szkół Publicznych w Złotokłosie
12. Zespół Szkół Publicznych w Chylicach

Na liście placówek przystępujących do strajku są również inne szkoły, m.in. ZSS w Łbiskach oraz SOSW przy Szpitalnej.

W Konstancinie-Jeziornie:

  1. ZSP nr 3,
  2. ZSP nr 2,
  3. ZSP nr 1
  4. ZSP nr 4 w Słomczynie.

W Górze Kalwarii:

1. Zespół Szkół Publicznych w Coniewie.

Uczniowie, którzy przyjdą do tych placówek w dniu strajku będą mieć zapewnioną opiekę w formie zajęć opiekuńczo – wychowawczych. W placówkach tych nie będą podawane posiłki oraz nie będzie funkcjonował gimbus.

Strajk będzie trwał w godzinach pracy szkoły, a jego organizatorem na terenie Gminy Piaseczno jest Zarząd Oddziału Powiatowego ZNP w Piasecznie.

W celu uzyskania wyczerpujących informacji funkcjonowania oraz organizacji szkoły/placówki w dniu strajku proszę kontaktować się bezpośrednio z Dyrekcją Szkoły/Przedszkola.

materiały prasowe

Gmina Piaseczno

Startuj wiosennie z biblioteką w Józefosławiu

Filia w Józefosławiu zaprasza na bezpłatne spotkania dla zainteresowanych bieganiem (młodzież od lat 15 oraz dorosłych).

W ramach zajęć:
• konsultacje i porady treningowe, czyli od czego zacząć trening…
• wspólne bieganie dla początkujących i zaawansowanych
• spotkania tematyczne (fizjologia biegu, podstawy fizjoterapii i terapii manualnej)

Spotkanie organizacyjne: 29 marca 2017 godz. 19.00.

Zapisy: telefonicznie 22 390 58 87 lub mailowo jozefoslaw@biblioteka-piaseczno.pl.

Bieg z biblioteką

Tydzień z Internetem 2017

Zrzut ekranu 2017-03-26 o 20.12.5028 marca 2017 roku o godzinie 19.00 w sali widowiskowej Klubu Kultury w Józefosławiu w ramach kampanii “Tydzień z Internetem 2017” pod hasłem „Inspiruj się i dziel swoimi pasjami” Biblioteka w Józefosławiu organizuje spotkanie z blogerkami.

O swoich pasjach opisywanych na blogach opowiedzą:
Aleksandra Dąbrowska – autorka bloga podróżniczego „Jak jaki na niebie”
Monika Galerczyk-Pułka – autorka bloga o szydełkowaniu „Wyższa Pułka”

Serdecznie zapraszamy chętnych do zaprezentowania swojego bloga.

 

Nic o nas bez nas – debata w Piasecznie!

29 marca 2017 r. o godzinie 18.00 w sali konferencyjnej Urzędu Miasta i Gminy Piaseczno, Młodzieżowa Rada Gminy  wraz z gazetą „Przegląd Piaseczyński” organizuje debatę „Nic o nas bez nas” dotyczącą projektu ustawy metropolitalnej.

W debacie wezmą udział przedstawiciele partii zasiadający w Sejmie RP oraz mieszkańcy Piaseczna. Zaprosiliśmy również gościa specjalnego profesora Grzegorza Gorzelaka, eksperta w dziedzinie metropolii.

Debata będzie miała formę podobną do programu „Kawa na ławę”

Serdecznie zapraszamy.

“Młodzi razem zmieniają rzeczywistość”

Zrzut ekranu 2017-03-26 o 19.51.40

źródło: Młodzieżowa Rada Gminy Piaseczno

Zmiana organizacji ruchu na ul. Kościelnej w Piasecznie

W związku z przebudową kanału piaseczyńskiego determinującą czasowe zamknięcie ul. Sierakowskiego dla ruchu kołowego w dniu 25.03.2017 planuje się wdrożenie zmian w organizacji ruchu na ul. Kościelnej.

W drodze tej dopuszczony zostanie ruch dwukierunkowy, który ułatwi przejazd dla samochodów omijających teren robót poprzez parking za siedzibą Sądu Rejonowego. Zmiany te wprowadzane są wyłącznie na czas zamknięcia ul. Sierakowskiego.

Zrzut ekranu 2017-03-26 o 19.07.43

Bazarek dla Basi Bagorro

Wraz ze znajomą trzy tygodnie temu utworzyłyśmy grupę na FB
na której odbywają się licytacje, a wszystkie pozyskane fundusze z licytacji są bezpośrednio wpłacane na konto stowarzyszenia “To ma sens” z przeznaczeniem na leczenie (operację) Basi Bagorro.
Operacja przewidziana jest na 4 kwietnia, w Niemczech, następnie Basię czeka jeszcze długa rehabilitacja. To wszystko wiąże się z ogromnymi kosztami.
Jeżeli ktoś ma jakiś przedmiot lub przedmioty do wystawienia na “aukcji” np.: voucher’y, zaproszenie, czy cokolwiek innego – serdecznie zapraszamy do włączenia się do akcji!
Zależy nam aby nasza inicjatywa dotarła do jak największej ilości osób.
W ciągu tych trzech tygodni odkąd nasza akcja ruszyła, na konto Basi wpłynęło już ponad 15 tys zł.
Aneta Budyta, Magdalena Borkowska
Regulamin Bazarku
1. Bazarek działa w porozumieniu z mamą Basi Panią Emilią Bagorro. Przedmioty są wystawiane na 4 dniowe licytacje, szczegóły każdej licytacji będą w poście z wystawionym przedmiotem przez Administratora grupy .
Jeżeli w danej licytacji nie jest wskazana godzina zakończenia to jest to godzina 21.30
2. Wpłaty dokonywane są bezpośrednio na subkonto Basi Bagorro w Stowarzyszeniu TO MA SENS
Numer konta: 02 1090 1694 0000 0001 1541 2181
Tytuł przelewu: leczenie Barbary Bagorro
Wpłat można dokonywać również z woli dobrego serca o co bardzo prosimy.
Na przesłanie potwierdzenia wpłaty czekamy trzy dni. Po tym czasie prawo do zakupu przechodzi na kolejne licytujące osoby. Jeżeli z jakiegoś powodu wpłata ma się opóźnić prosimy o informację.
3. Licytujemy w komentarzach, najwyższa kwota wygrywa. Prosimy o przemyślane oferty i nie usuwanie komentarzy.
Zwycięzcę licytacji wskazują administratorki na podstawie komentarzy z deklarowanymi kwotami. Wygrywa osoba, która zadeklarowała najwyższą kwotę przed godziną zakończenia licytacji.bkarty_kal2017_pion_krzywe
Nie dokonujemy płatności przed ogłoszeniem końca licytacji i podaniem nazwiska zwycięzcy. Po dokonaniu płatności nie ma możliwości zwrotu pieniędzy gdyż trafiają one bezpośrednio na konto Stowarzyszenia.
4. Towar zostaje wysłany/przekazany po przesłaniu potwierdzenia przelewu do Administratorki Aneta Budyta Pilarczyk lub Magdalena Borkowska. Przedmioty, które są licytowane to głównie wyroby hand-made, książki, usługi itp.
5. Koszty ewentualnej wysyłki zawsze pokrywa osoba która wygrała.
6. Organizatorom zależy na jak największej liczbie osób licytujących, stąd prośba o pomoc w rozgłoszeniu istnienia tej inicjatywy.
7. Organizatorzy to osoby prywatne, niezrzeszone w żadnej organizacji, nieuzyskujące żadnych profitów z przeprowadzenia akcji.
8. Każdy członek Grupy może wystawić przedmiot na licytację, po zaakceptowaniu przez Administratorki przedmiot pojawi się na stronie. Administratorki mogą odrzucić ofertę jeżeli nie będzie ona zawierała niezbędnych danych (wówczas skontaktują się z wystawiającym). W razie wątpliwości czy coś się nadaję na licytację można zapytać Administratorek.
9. Bardzo liczymy na Państwa wsparcie i chęć współpracy, w przypadku pytań Administratorki są do dyspozycji.
10. Członkostwo w grupie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu i przestrzeganiem określonych w nim zasad. Osoby, które nie przestrzegają regulaminu będą na stałe usuwane z grupy.
Administratorki: Aneta Budyta-Pilarczyk, Magdalena Borkowska

Zadbaj o siebie – warto!

Codzienność

Kilka wizyt u kosmetyczki, spa, siłownia, codzienne, zautomatyzowane rytuały. Powszechnie znane i akceptowane metody udoskonalania swojego ciała i dbałości o nie. Niektóre przekazane nam przez babki i prababki, inne narzucone przez współczesne trendy, wszystko to niesie przyzwolenie na poświęcenie uwagi swojemu ciału. Byle z umiarem. Bagatela!

Tajskie dbanie o siebie przenosi nas na drugi biegun tego, co zawsze postrzegaliśmy jako troska o własne ciało. Dbałość o ciało to dbałość o duszę. To forma samodoskonalenia, która jest na szczycie priorytetów związanych z… byciem dobrym człowiekiem, z odnajdywaniem swojego Ja.

Ilość salonów masażu, a jest ich w Tajlandii kilka razy więcej niż kawiarni i kilkadziesiąt razy więcej niż świątyń, nie jest wcale związana z nagłą inwazją zachodnich przyjezdnych, chociaż na pewno część z nich utrzymuje się właśnie z turystyki. Geneza tych miejsc to tajska kultura dbania o swoje ciało. Ciało, jak dusza, wymaga opieki, troski, uwagi. W niczym jej nie ustępuje. W ten sposób ludzie postrzegają różne formy troski o siebie.

Jak masaż to godzinami

Trener personalny z lokalnej siłowni i aktywny piłkarz, wie, że potrzebuje trzygodzinnego masażu. Masażystka przyjeżdża na skuterze i na podłodze ogólnie dostępnego pomieszczenia rozkłada matę, na której przez trzy godziny bez przerwy masuje każdy mięsień, napięte ścięgno, wyczulony nerw. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Większość salonów kosmetycznych nie oferuje w zasadzie żadnych innych wyspecjalizowanych zabiegów, tylko różne rodzaje masażu. Masaż stóp, masaż głowy, twarzy, całego ciała. Zabiegi poniżej godziny nie istnieją, a i te wydają się być ekspresowe. Masażystka w przeciętnym spa potrzebuje półtorej godziny na rozmasowanie stóp.

fot.pixabay

fot.pixabay

Troska

Jeśli wspomnisz wśród Tajów, że nie mogłeś w nocy spać, wywołasz poruszenie. “Sen jest ważny!”; “Jak się czujesz?”. Po chwili cała zebrana wokół ciebie grupka zacznie się melodyjnie zastanawiać i komentować twoje samopoczucie. Przez kolejnych kilka dni będą się dopytywali czy już dobrze śpisz i czy wypoczywasz.

W tym kraju otwartości, przez którą intymność spychana jest na drugie miejsce, fryzjerzy mają swe salony wystawione przed lokal. Widok stojącego na chodniku fotela rodem z lat siedemdziesiątych, z lśniącym chromowanym mechanizmem i uderzającymi czerwienią podłokietnikami, przypomina dekorację filmową. Na nim dwunastolatek ze skupieniem poddaje się zabiegowi rzeźbienia maszynką elektryczną nowej, wysublimowanej fryzury. Pochylony nad nim leciwy fryzjer stara się jak może, żeby to co zaproponuje chłopakowi było czymś innym niż to czym traktował jego ojca i dziadka.

Kobiety siedzą przed domami troskliwie rozczesując sobie nawzajem włosy. Zaplatają warkocze, nakładają wałki, marzą o lokach i jasnej skórze. Pracownice salonów kosmetycznych bez jakiegokolwiek zażenowania, w oczekiwaniu na klientów, dbają o siebie. Na stolikach przed salonami malują paznokcie i przylepiają diamenciki.

Bo zasługujesz

Sklepy są wypełnione kosmetykami na słońce, na pryszcze, na młodość, na piękno. W najzwyklejszym spożywczym sklepie półka na same drobne kosmetyki, z jednorazowymi maseczkami do twarzy włącznie, zajmuje więcej niż cała garmażerka z nabiałem.

Nikt się tutaj tego nie wstydzi, nikt się przed tym nie broni. Dbanie o siebie to oznaka mądrości, szacunku do siebie i otaczającego nas świata. Zadbaj o siebie to znaczy pokochaj się, bo zasługujesz na miłość.

AB.

Park miejski w Piasecznie – przestrzeń, która łączy.

Park stanowi jeden z ważniejszych elementów przestrzeni w mieście. Jest zieloną architekturą dopełniającą betonową, kolorową i jarmarczną naturę miasta. Jest to miejsce publiczne, do którego pragniemy się wyrwać, uciec od codziennych spraw, przebywać z rodziną. W parku możemy spotkać każdego: młodego i starego, osobę czytającą książkę, rowerzystę, rodziców z dziećmi. Można tu robić wiele i nic zarazem, można siedzieć, słuchać muzyki, leżeć, a nawet się zdrzemnąć. Parki miejskie są mini namiastką lasu, są też miejscem bytowania zwierząt, głównie ptaków i małych ssaków.

 Historia

Historia parków miejskich sięga połowy XVII wieku. Wówczas w miastach niemieckich i francuskich zaczęto tworzyć promenady dostępne dla publiczności, jak choćby berliński park Großer Tiergarten (1649 r.). W następnym wieku skwer był już nieodłącznym elementem każdego większego założenia miejskiego. Po Wielkiej Rewolucji Francuskiej ogrody, będące dotąd własnością Kościoła i arystokracji, nie tylko otwierano dla ogółu mieszkańców, ale i zamieniano na przestrzeń publiczną. W Polsce w 1729 roku w Warszawie udostępniono publiczności Ogród Saski, a w 1768 roku Ogród Krasińskich. Koncepcja współczesnego parku publicznego narodziła się jednak w Wielkiej Brytanii. Miał on propagować kulturę, poszanowanie dla piękna przyrody, a nieodłącznymi jego elementami stały się ogrody botaniczne, muszle koncertowe oraz restauracje. Powstawały w nim elementy małej architektury, ławki, fontanny oraz rozległe polany służące zarówno odpoczynkowi, jak i uprawianiu sportów.

Park Miejski w Piasecznie

Przed rokiem 1890 tereny, na których obecnie znajduje się park miejski w Piasecznie, miały niezliczonych właścicieli i z pewnością nie były terenami dostępnymi dla każdego.

fot.BPiI GP

fot.BPiI GP

W 1890 roku dobra chyliczkowskie kupuje hrabina Cecylia Plater-Zyberkówna. Postanawia założyć Szkołę Gospodarczą dla panien (do nauczania obsługi wiejskiego gospodarstwa domowego). Jak pisze projektantka parków Dorota Pape “Gmach szkoły otoczony był parkiem. Z oryginalnej XVIII-wiecznej kompozycji rezydencjonalnej zachował się układ dwóch krzyżujących się alej i staw. Wytyczono nowe alejki, a na stawie, na osi alei lipowej, zlokalizowano wyspę. Wzdłuż alei prowadzącej do dworu posadzono orzechy, a w rejonie budynku założono kwietniki. Uzupełniono także nasadzenia drzew w głównych alejach parkowych. Na podjeździe przed dworem pojawił się ozdobny klomb z juką, a przed jego wschodnią elewacją założono prostokątny parter. W rejonie dworu pojawiły się nowe nasadzenia drzew iglastych i krzewów ozdobnych. Pozostała część parku miała charakter użytkowy. Polany parkowe przekształcono w sady i zasadzono drzewami owocowymi.

Park wraz z upływem lat podupadał, dopiero w latach 70. XX wieku przeprowadzono prace modernizacyjne. Wytyczono wówczas obwodnice parkowe w południowej i zachodniej części parku, a także półkolistą ścieżkę na północ od Poniatówki. Na skrzyżowaniu dwóch głównych alej parkowych powstało koło z klombem. Wprowadzono asfalt na ścieżkach. W tym okresie w północno-wschodnim narożniku parku wytyczono tereny sportowe z bieżnią i trybunami. Podczas czyszczenia stawu przesunięto wyspę parkową z osi alei lipowej w kierunku zachodniego brzegu. Park uzyskał nowy naturalistyczny charakter.”

Obecnie park wpisany jest do rejestru zabytków i został objęty ochroną konserwatora.

Nowoczesna przestrzeń

Niezwykle pozytywny jest fakt, że coraz więcej obszarów publicznych naszych miast przestaje być obszarami zdegradowanym, a przestrzenie publiczne poddawane są rewitalizacji, choć proces dostosowywania ich do gustów i potrzeb mieszkańców nie jest łatwy. Podczas prowadzenia konsultacji społecznych, można się przekonać, że pęd ku stylistycznej jedynie nowoczesności, w przypadku parków i ogrodów, nie jest dobrym doradcą. Dr inż. Przemysław Wolski tak ujmuje to pojęcie w odniesieniu do zieleni miejskiej: “W nowoczesności powinna być zawarta odpowiedź na oczekiwania współczesnego użytkownika parku, a jego potrzeby w pierwszej kolejności dotyczą funkcji, a w drugiej kolejności formy parku. Największą wartością dla mieszkańców jest dla nich swoboda korzystania z przestrzeni parkowej. Gotowi są poświecić formę dla funkcji. Współczesność w rewitalizowanych parkach znalazła swoje miejsce. Jej wyrazem są nowe formy wykorzystywania starej przestrzeni parkowej, takie jak jazda na rolkach i rowerach lub nawet miejsce na korzystanie z kąpieli. O atrakcyjności starych parków decyduje ich bogactwo przyrodnicze i duch miejsca. To są wartości, które zawsze będą cenione. Przekształcając park należy pamiętać o jego czterech głównych funkcjach społecznych: zapewnieniu kontaktu z przyrodą, zaspokajania potrzeby ruchu, stworzeniu warunków do doświadczania piękna, umożliwieniu kontaktu z innymi ludźmi.

Dobry park, to park atrakcyjny dla wszystkich ludzi, bez względu na wiek i status społeczny.”

Mamy nadzieję, że park w Piasecznie będzie spełniał taką rolę.

Katarzyna Krzyszkowska

Radna Rady Miejskiej w Piasecznie

 

Źródła:

dr inż. Przemysław Wolski, Katedra Architektury Krajobrazu SGGW w Warszawie “Współczesny park miejski w Europie”.

mgr inż. Dorota Pape “Projekt rewaloryzacji parku miejskiego w Piasecznie.”

“Współczesne parki powinny być elementami sieciowego systemu terenów zieleni miasta”

V Dzień Cichociemnych na Ursynowie

Urząd Dzielnicy Ursynów zaprasza podmioty zainteresowane współorganizacją V Dnia Cichociemnych. W szczególności szukamy partnerów takich jak grupy rekonstrukcyjne oraz firmy specjalizujące się w organizacji aktywności o tematyce „militarnej”. Piąta już edycja Dnia Cichociemnych odbędzie się 20 maja br. na przedłużeniu ul. rtm. Pileckiego (przedpole Lasu Kabackiego). Na zgłoszenia czekamy do 30 marca br.

W związku z planowaną 20 maja 2017 r organizacją V Dnia Cichociemnych na Ursynowie. Urząd Dzielnicy Ursynów m.st. Warszawy zaprasza:

1.         Grupy rekonstrukcyjne, organizacje pozarządowe i osoby fizyczne zajmujące się tematyką II Wojny Światowej, do składania propozycji współpracy. Oczekujemy ofert w zakresie działań odwołujących się to tradycji Cichociemnych Spadochroniarzy AK w postaci: rekonstrukcji wydarzeń historycznych, gier terenowych, biegów przełajowych i innych aktywności sprawnościowych, wystaw wyposażenia, umundurowania dawnego i współczesnego, ekspozycji pojazdów militarnych oraz występów o charakterze artystycznym.
Propozycje powinny zawierać precyzyjny opis planowanych działań wraz z wymaganiami technicznymi, organizacyjnymi i finansowymi.
2          Firmy specjalizujące się w organizacji aktywności o tematyce „militarnej” do składania propozycji dotyczących np. organizacji strzelnic wykorzystujących broń pneumatyczną i ASG, gry paintball itp, lub prezentacje i pokazy zmechanizowanego sprzętu wojskowego.
Propozycje powinny zawierać precyzyjny opis planowanych działań wraz z wymaganiami technicznymi, organizacyjnymi i finansowymi.
3          Firmy specjalizujące się w zabezpieczeniu i obsłudze technicznej dużych imprez plenerowych, szczególnie mogące udokumentować doświadczenie w organizacji wydarzeń o charakterze historyczno – militarnym zainteresowane współpracą, proszone są o przesłanie swoich danych kontaktowych i rejestrowych w celu przeprowadzenia procedury rozeznania rynku lub przetargu. Procedura będzie dotyczyć wyłonienia wykonawcy takich usług jak m.in. zabezpieczenie imprezy masowej, zapewnienie plenerowej techniki estradowej i agregatów prądotwórczych, ustawienie namiotów i stanowisk ekspozycyjnych, zabezpieczenie wystawy ciężkiego sprzętu wojskowego, wytyczenie i zabezpieczenie trasy przejazdu pojazdów wojskowych.  Szczegółowa specyfikacja usług zostanie przesłana po ostatecznym określeniu  potrzeb technicznych.

Zgłoszenia przyjmujemy tylko do 30 marca 2017 r. na adres kultura@ursynow.pl. W tytule maila prosimy wpisać  „V Dzień Cichociemnych”.

IEM i Lem

Zanim opowiem mój powrót z gwiazd starszym czytelnikom muszę wyjaśnić znaczenie skrótu użytego w tytule, a młodszych oświecić, że Lem skrótem nie jest. Jakie czasy, takie braki. Intel Extreme Masters jest ogólnoświatową imprezą e-sportową, wędrującą po całym świecie, a od 5 lat odbywającą się także w Katowicach. Stanisław Lem to polski pisarz sf, choć ja bez wątpliwości nazwałbym go futurologiem. Jego IMG_0601pomysły i idee zawarte w książkach pisanych 30, 40 i 60 lat temu znalazły swoje urzeczywistnienie za mojego życia. Był jak Jules Verne swoich czasów – kto z młodych nie kojarzy, to niech gugla. W „Powrocie z gwiazd”, książce napisanej w 1960 roku, a wydanej w 1961, czyli 56 lat temu (!) przewidział na przykład dzisiejsze ebooki: „Książki to były kryształki z utrwaloną treścią. Czytać można je było przy pomocy optonu. Był nawet podobny do książki, ale o jednej, jedynej stronicy między okładkami. Za dotknięciem pojawiały się na niej kolejne karty tekstu.” [St. Lem, Powrót z Gwiazd] i audiobooki: „Publiczność wolała lektany…”, które „…czytały głośno, można je było nastawiać na dowolny rodzaj głosu, tempo i modulację.” [St Lem, tamże]. Skojarzenie z IEM-u Lemem polega jednak na nie na oczywistej korelacji lemowskich pomysłów z tym, co urzeczywistnia się w ciągu ostatnich dwóch dekad, lecz na głębokim, osobistym moim doświadczeniu.

W imię dzieci

Z pomocą rodziny i znajomych zdobyliśmy bilety dla mnie i moich synów, które uprawniały do wejścia 3 godziny wcześniej niż zmuszona do odstania nie 3, a czasem nawet i 6 godzin w kolejce reszta śmiertelników. Za ten luksus płaci się 150 PLN od łba. Bilet był trzydniowy. W piątek musiałem być w pracy, wyekspediowaliśmy więc nieletnie towarzystwo pociągiem do babci, do Katowic, już w czwartek, a ja (opiekun, tata i dorosły) miałem dotrzeć w sobotę rano. Pierwszy więc dzień imprezy znaliśmy ze szczątkowych i doskonale lakonicznych zeznań latorośli, które tylko wzbudzały niepokój, bowiem przy braku informacji wyobraźnia rozwija się nad wyraz sprawnie. Utyskiwałem więc na starszego (17 l.), że młodszego (11 l.) samym zostawia, że nie opiekuje się nim należycie. Odbyła się na ten temat nawet mała kłótnia. Nic dziwnego, że gnany ojcowskim poczuciem obowiązku w sobotę wstałem o świcie i ruszyłem w podróż z postanowieniem ogarnięcia tematu z należytą atencją. Tuż po 9-tej rano znaleźliśmy się więc pod katowickim Spodkiem. Gdy zobaczyłem tłum koczujący pod wejściem uznałem, że pomysł z biletami był wcale niezgorszy. Dostałem od chłopaków instrukcje, gdzie stanąć, a ponieważ oni swoje bilety zamienili na opaski poprzedniego dnia, to wchodząc inną już bramką zniknęli mi z oczu. Trochę się tylko skompromitowałem krzycząc za nimi, żeby poczekali. Prawdziwa auto kompromitacja nastąpiła tuż po tym, gdy wykonali polecenie. Weszli wpierw karnie razem ze mną do Spodka, spojrzeli mi w oczy z wyczekiwaniem, a ponieważ miałem we łbie zero bajtów, to młodszy wymamrotał: „To się, tato, porozglądaj, a ja idę na Ce-eSa”. Zanim zdążyłem odpowiedzieć już ich nie było, a ja zdałem sobie sprawę z faktu, że jeśli ktoś tu potrzebuje opieki, to ja.

Terminal

W „Powrocie z gwiazd” otwierającą sceną jest wędrówka Hala Bregga po Terminalu. Niekończące się wstęgi ruchomych chodników i schodów, windy i kolejne poziomy w górę i w dół, z których każdy ma własne niebo (żeby ludziom oszczędzić dyskomfortu) doprowadzają Hala Bregga do rozpaczy. Rodzą się w nim irytacja i gniew. Krąży godzinami po nieskończonym dla niego obiekcie, z którego nie umie się wydostać, nie rozumiejąc nazw i przeznaczenia urządzeń, pojazdów i myląc wciąż rzeczywistość realną z tą wyświetlaną na gigantycznych ekranach.

Krótko mówiąc: zrozumiałem jego emocje.

Po 2 godzinach w tyglu młodości, otoczony muzyką, reklamami, stoiskami i setkami stanowisk, do których przyspawano młodych ludzi wiążąc do ich głów macki kolorowych słuchawek, jakby w pudłach komputerów drzemały złośliwe owady łowiące jak rosiczki kolejne młode mózgi, byłem na skraju wyczerpania. Mijałem kolejne sceny, gdzie w jakimś frenetycznym szale ktoś ogłaszał niekończące się możliwości zdobywania dodatkowych gigabajtów w gieteiksach, co krok potykałem się o podesty, z których biegły niekończące się monoloIMG_0607gi i dialogi o rzeczach, których istnienia nigdy nawet nie podejrzewałem, na wielkich ekranach postaci z gier rozgrywały ze sobą pojedynki, publiczność reagowała jak na meczu połączonym z kabaretem, raz to klaszcząc, raz to się śmiejąc lub krzycząc wielkie „jeeeeees!”. Wbijałem wzrok w mrówcze zmagania kolorowych postaci na olbrzymich telebimach usiłując wyłapać reguły i prawidła gry, aby poddawać się po kilkudziesięciu sekundach i odchodzić w upokorzeniu. Nawet, gdy natrafiałem na wolny fotel przy komputerze, to jakoś niezręcznie było mi się wbijać do spontanicznie improwizowanych drużyn. Zbyt doskonale rozumiałem własne ograniczenia. Trochę grałem w życiu na komputerze, nawet na poziomie „weterana”, ale primo: było to dawno, a secundo: niemal nigdy w sieci. Widziałem więc w każdym dzieciaku mistrza, którym nigdy nie byłem i którymi nie będę – ani mistrzem, ani dzieckiem. Ostatnią moją obserwacją, zanim się wypytałem, czy z opaską mogę wyjść na miasto i wrócić, było odkrycie, że przy komputerach siedzą niemal wyłącznie chłopcy, choć dziewcząt w Spodku i MCK nie brakowało – bynajmniej.

Miasta haust

Wyrwałem się z ciżby na ulicę, namierzyłem bar, trzepnąłem dwa piwa, pogapiłem na niebo (prawdziwe) i po dłuższej chwili wróciłem do Spodka. Akurat zaczynały się półfinały Counter Strike’a. Dwa olbrzymie telebimy w głównej hali, olbrzymia scena, technika realizacyjna na poziomie topowych koncertów i festiwali. Studio e-sportowe z komentatorami, drużyny wchodzące w glorii równej piłkarzom Ligi Mistrzów, oprawa świetlna, dymy i fanfary, a potem mecze. Całe intro obserwowałem w ruchu, bowiem z pół godziny szukałem wolnego miejsca, a samą grę ze środka sali wysoko na widowni. Nie miało to znaczenia dla śledzenia rozgrywki, szczególnie dla mnie, nie rozumiejącego na co patrzę. Tymczasem komentator na bieżąco ekscytował się sytuacją na telebimie, gdzie ktoś biegł i strzelał do kogoś, kto podskakiwał, jakby ciągnęła go z góry jakaś gumka. Widownia nagradzała owacjami kolejne bryzgi krwi na ścianach, a we mnie znowu wstępował samotny i gniewny Hal Bregg, który w międzygwiezdnej podróży przeżył 10 lat, podczas gdy na Ziemi minęło ich 150.

Po pierwszym dniu usiedlim z bratankiem do śledzia i po staropolsku zrobilim flaszeczkę. 

A potem spalił mi się mózg.

Rubikon

Wstałem następnego ranka z żelaznym postanowieniem odsprzedania opaski na ostatni dzień. Nie przypominam sobie powodu, dla którego tego nie uczyniłem. Znów wlazłem do piekła, ale o dziwo tym razem czułem się tam o niebo lepiej. Odważniej zaglądałem przez ramię grającym, usiadłem tu i ówdzie, nie zdobyłem się jedynie na wyczekiwanie godzinami na swoją kolej do okularów i joysticków 3D. Nie nudziłem się prawie wcale i nie ratowałem browarem. Znów wszedłem do głównej hali Spodka, tym razem na finały Star Crafta i z zaskoczeniem zauważyłem, że mnie to wciągnęło i wysiedziałem do końca. Z dzieciakami spotykałem się kilkakrotnie (podobnie jak poprzedniego dnia, z którego w sumie niewiele pamiętam), a na koniec znalazłem grę dla siebie, którą przy sprzyjającej okazji sobie kupię. Walka olbrzymimi krążownikami kosmicznymi – w sam raz dla mnie. I dla Bregga.

Jacek Sut