Zmiany w kursowaniu 739 w Józefosławiu

Remont ul. Wilanowskiej w Józefosławiu posuwa się do przodu! Wraz z dodatnimi temperaturami budowlańcy mamy nadzieję, jeszcze przyspieszą tempo.

Od poniedziałku 06.02 2017 r. z powodu przebudowy, aż do końca maja b.r. będzie zamknięty odcinek od ul. Kameralnej do ul. Cyraneczki. W tym czasie autobusy 739 oraz L-39 kursować będą ulicą Cyraneczki z podjazdem do szkoły jak w poniższej mapce.

Ruch samochodowy na tym odcinku, jak i na odcinku do ul. Działkowej będzie tylko dla mieszkańców posesji.

Mamy nadzieję, że wkrótce rozpocznie się również budowa brakującego odcinka ul. Wenus. Na ostatniej styczniowej sesji zostały przeznaczone pieniądze na ten cel.

_739 Zmiany

Źródło UMiG w Piasecznie

Pomóż potrzebującym, wymień się ciepłem!

Przyłączamy się do społecznej akcji pomocowej „Wymiana ciepła”, która polega na dzieleniu się z osobami potrzebującymi ciepłymi ubraniami. Pierwsze ogólnodostępne wieszaki pojawiły się przy Urzędzie Dzielnicy Wola i Ochota. Teraz czas na Ursynów.

„Stwarzamy możliwości pomocy potrzebującym. Wierzę, że dzięki zaangażowaniu mieszkańców, wiele osób będzie miało szansę otrzymać ciepłe ubrania. Ubrania można zostawić przy okazji wizyty w urzędzie,  do czego gorąco zachęcam” – mówi Robert Kempa, burmistrz Ursynowa.
Przy wejściu do ursynowskiego Ratusza, w podcieniu od strony parkingu stanął namiot „Wymiany Ciepła”.  Na zainstalowanym wewnątrz namiotu wieszaku można zostawiać niepotrzebne, ciepłe ubrania. Przydać może się wszystko: swetry, kurtki, czapki, szaliki, polary i rękawiczki. Zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci.

To świetny czas na zrobienie zimowych porządków w szafach. Jeśli mają Państwo rzeczy, które wiszą w szafie i są nikomu niepotrzebne, zachęcamy do zostawienia ich na naszym wieszaku, z którego zupełnie bezpłatnie mogą wziąć je najbardziej potrzebujący.
Wspólnie pokażmy, że nie jesteśmy obojętni na los osób ubogich i bezdomnych.
Wieszak dostępny jest 24h na dobę.

Zapraszamy do pomagania!

materiały prasowe Dzielnicy Ursynów

Przetarg na dzierżawę Ośrodka Wisła

Zarząd Powiatu Piaseczyńskiego ogłosił przetarg ustny nieograniczony na dzierżawę Ośrodka Wisła w Zalesiu Górnym na okres 18 lat.

Oferta obejmuje teren ośrodka przy ul. Wczasowej w Zalesiu Górnym o łącznej powierzchni 48,4735 hektara, w odległości 13 kilometrów od Warszawy. Nieruchomość położona jest w urokliwej okolicy, otoczonej lasami. Na jej terenie znajdują się: 2 stawy, basen kąpielowy oraz baza hotelowo-gastronomiczna.  Miejsce to posiada ogromny potencjał, ale wymaga sporych inwestycji i spójnego pomysłu. Ośrodek Wisła mógłby stanowić jedną z atrakcji naszego powiatu, stać się miejscem wypoczynku zarówno dla mieszkańców, jak również gości z Warszawy i okolic.Ośrodek Wisła 1

Zgodnie z zapisami w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego część działki przeznaczona jest pod teren usług turystyki, sportu i rekreacji, a pozostała część pod teren lasów oraz infrastruktury technicznej, w tym parkingu. Obecnie trwa procedura zmiany planu zagospodarowania prowadzona przez Gminę Piaseczno. Na tę chwilę możliwe jest odtworzenie istniejącej infrastruktury/budynków.

Cena wywoławcza czynszu rocznego wynosi: 250.000,00 zł + VAT. Mając na uwadze konieczność poczynienia inwestycji na terenie ośrodka, zastosowano preferencyjne warunki dzierżawy przez okres dwóch lat, będzie to 60% rocznego czynszu.Ośrodek Wisła 2

Rozstrzygnięcie przetargu na dzierżawę nieruchomości odbędzie się 22 lutego 2017 r. o godz. 10.00 w Starostwie Powiatowym w Piasecznie, sala 112 przy ul. Chyliczkowskiej 14. Warunkiem przystąpienia do przetargu jest wniesienie wadium najpóźniej do dnia 15 lutego 2017r.

Szczegółowe informacje dotyczące przetargu oraz projekt umowy dzierżawy dostępne są w Starostwie Powiatowym w Piasecznie, przy ul. Chyliczkowskiej 14, pokój nr 118 oraz pod nr tel. (22) 756 61 44. Projekt umowy zamieszczony jest również na stronie internetowej: www.piaseczno.pl (w zakładce „nieruchomości Skarbu Państwa i powiatu – sprzedaż, dzierżawa”).

Zapraszamy Państwa do zapoznawania się z  informacjami zamieszczanymi na stronie www.piaseczno.pl, Twitterze (Powiat Piaseczyński) oraz na naszym Facebooku: https://www.facebook.com/piaseczynskipowiat i https://www.facebook.com/PiasecznoPowiat/

Rasowy – nierasowy ?

Po co mieć rasowe zwierzę w domu? Jest tyle bezdomnych zwierzaków, które tylko czekają, żeby je przygarnąć. Często słyszę takie pytanie, które choć słuszne, to jednak jest źle postawione. Często również te rasowe są w schroniskach porzucone i czekają na dom. O tym czy zwierzę będzie potraktowane godnie, nie świadczy jego pochodzenie, ale to z jakim człowiekiem będzie mieć do czynienia. Od nas, ludzi zależy decyzja czy i jakie chcemy wziąć zwierzę pod swój dach, czy chce nam się opiekować zwierzakiem, gdy zachoruje i czy w każdej sytuacji temu podołamy. Małe zwierzęta wzbudzają w nas czułość, ciepłe uczucia i opiekuńczość, bo są zabawne i większość psot jesteśmy w stanie im wybaczyć.

Czarny

fot.pixabay

fot.pixabay

Miałam kiedyś papugę, która była bardzo rasowa, ale też bardzo hałaśliwa. Nie wytrzymywali sąsiedzi i wszyscy domownicy też mieli już dość. Krótko mówiąc jej posiadanie było błędem. Człowiek się podobno na nich uczy. Oddaliśmy ją na wieś. W przestrzeni wiejskiego domu taka papuga mogła “rozwinąć skrzydła”, miała znacznie lepsze warunki. Bluś zatem, bo tak miała na imię papuga, poszedł na wymianę na kotka dachowca, Czarnego.

Czarny był słodką, małą kulką, bawił się nieustannie, był bardzo żwawy, a dla dzieci był wyzwaniem, ponieważ miał niekończącą się energię do psot i zabaw. Wszystko byłoby więc OK, gdyby… nie wyrósł z Czarnego mały zbój. W ciągu kilku miesięcy z małego kociaka wyrósł kocur, któremu mieszkanie ze swoim małym korytarzem i kilkoma pomieszczeniami nie wystarczało, który zaczął atakować, wręcz “polować” na jedną z moich córek. Próbowałyśmy wielu metod, żeby napięcie nie narastało, ale niestety kocur, mimo że wykastrowany, dobrze traktowany, miał potrzebę rywalizacji i większej przestrzeni. Nie miałam wtedy świadomości, że charakter zwierząt to nie tylko wychowanie, ale także cechy wrodzone. Czarnego oddałyśmy na podwórko dużego domu ludziom, którzy byli wdzięczni za nowego stróża. Mógł on tam łowić myszy i biegać po kilkuhektarowej łące. I on sam także poczuł się zapewne szczęśliwy. Za to ja nie bardzo. Czułam się podle, oddając kolejne “źle trafione” zwierzę. Przez rok nie było u nas żadnych stworzeń. Trzeba było odreagować stres, związany z tym, co się stało.

fot.pixabay

fot.pixabay

Do trzech razy sztuka

Dzieci znów zapragnęły mieć zwierzę. Postanowiłam się tym razem lepiej przygotować. Koty są moimi ulubionymi zwierzętami. Zdecydowałam lepiej zapoznać się z ich rasami, tak żebym już nie ryzykowała, że wezmę pod dach zwierzę, które będzie się źle czuło w takich warunkach, jakie mu mogę zapewnić. Chodziłam na wystawy kocie, gdzie miałam przegląd ras kotów od tych najbardziej wymagających pielęgnacji, długowłosych, poprzez takie, które bardzo potrzebują kontaktu i źle znoszą nieobecność pana oraz takie, które potrzebują nieustannie ruchu i fruwają niemalże pod sufitem lub na żyrandolu, aż do całkiem spokojnych, wygodnickich kanapowców z dużym dystansem do życia. Koty są bardzo różne. Rasa naprawdę ma znaczenie i to nie tylko przez wygląd zewnętrzny, ale wszystkie cechy charakteru, właściwości psychiczne i potrzeby fizyczne. Ja potrzebowałam kota, który nie będzie nadwrażliwy na hałasy, gdyż mam dzieci, nie będzie bardzo cierpiał, kiedy domowników nie ma dłuższy czas w domu, zrównoważonego w sensie psychicznym, jak i fizycznym, bo także cenie sobie spokój oraz zwierzaka niewymagającego zbytniej pielęgnacji, czyli krótkowłosego. Ze wszystkich ras zdecydowałam się na koty brytyjskie.

fot.pixabay

fot.pixabay

Do you speak kocish?

To bardzo łatwa w obsłudze rasa i bardzo przyjazna człowiekowi. Koty te są bardzo kontaktowe, towarzyskie, spokojne, ale i zabawne. Moja fascynacja tą rasą stopniowo rosła. Zachwycił mnie oprócz tych wszystkich cech, które już wymieniłam fakt, że koty brytyjskie są w tak wielu kolorach. To nieprawdopodobne, że jedna rasa może być w tylu odmianach kolorystycznych! Moja decyzja padła na liliowy. Tak! Liliowa kotka! Ta nazwa kryje tak naprawdę jasnoszary kolor o lekko liliowym odcieniu, który przebija się, gdy patrzymy pod światło. Podobnie jest z nazwą tzw. kotów niebieskich, które de facto są ciemnoszare, no może stalowe – trudno opowiadać o kolorach!

Liliowa kotka była pierwszą kotką w mojej hodowli kotów brytyjskich Miasto snu *PL, którą założyłam w 2012 roku. Teraz mam już gromadkę liczącą pięć kotów.

Taka hodowla to fascynująca przygoda i nauka. A przy tym niezła zabawa. Pamiętajmy, że jeśli marzymy o zwierzątku, dobrze jest przemyśleć decyzję o nowym mieszkańcu naszego domu i warto na pewno być w takich sytuacjach realistą, nie tylko marzycielem.

Małgorzata Maślanka

miastosnu.pl

Program edukacyjny „Extra Szkolna Stołówka”

Wygodna, przystosowana do spożywania posiłku bez pośpiechu, zachęcająca do jedzenia, przytulna, bo jej atmosfera ma przypominać rodzinne zasiadanie do stołu – taka, czyli „extra”, powinna być szkolna stołówka. Stała się ona celem programu „Extra Szkolna Stołówka”, której partnerem społecznym jest Federacja Polskich Banków Żywności.

„Extra Szkolna Stołówka” to program edukacyjny, którego celem jest polepszenie warunków, w jakich dzieci w szkołach spożywają posiłki, oraz edukacja uczniów w zakresie właściwego gospodarowania żywnością. Jest on skierowany do szkół podstawowych. Te, które przyłączą się do programu, mają szansę otrzymać wsparcie finansowe na remont szkolnej stołówki.

Extra, czyli jaka? Cele programu

Założenia programu „Extra Szkolna Stołówka” mają swoje źródło w obserwacji warunków, w jakich dzieci w szkołach spędzają przerwę przeznaczoną na jedzenie. Nie każda bowiem szkolna stołówka jest „extra”, czyli odpowiednio do tego przystosowana. Co to oznacza?

„Szkolna stołówka powinna być miejscem, w którym dzieci w przyjaznej atmosferze zjedzą posiłek i które jednocześnie umożliwi im wspólne przeżywanie tych momentów, dzięki czemu będą one budować wzajemne relacje. Ważne są: odpowiednia ilość miejsca, by każde dziecko miało zagwarantowany komfort spożywania posiłku, ponadto ściany i wyposażenie w energetycznych barwach, zachęcających do jedzenia. Dzięki programowi chcemy również edukować uczniów, w jaki sposób powinni spożywać posiłki, a także jak gospodarować jedzeniem, by zapobiec jego marnowaniu”, opowiada Marek Borowski, Prezes Zarządu Federacji Polskich Banków Żywności.

Aby realizować cele programu „Extra Szkolna Stołówka”, powstała aktywacja skierowana do szkół podstawowych. Każda szkoła zarejestrowana na stronie www.delma.pl otrzyma materiały edukacyjne w formie elektronicznej oraz scenariusz prowadzenia lekcji dla nauczycieli przygotowane przez ekspertów Federacji Polskich Banków Żywności. Programowi towarzyszy także konkurs skierowany do szkół podstawowych, dzięki któremu zostanie wyłonionych 5 placówek, które otrzymają wsparcie finansowe w wysokości 30 000 zł na remont stołówki.

Jak mieć extra stołówkę? Mechanizm konkursu

Aby szkoła mogła zdobyć nagrodę, którą jest sfinansowanie remontu stołówki, musi zostać zarejestrowana na stronie www.delma.pl. Rejestracji może dokonać dyrektor placówki lub inna osoba dorosła za jego zgodą, w okresie od 2 stycznia 2017 r. do 31 maja 2017 r. Należy wówczas dodać aktualne zdjęcie szkolnej stołówki wraz z krótkim opisem. Od 1 lutego 2017 r. do 31 maja 2017 r. każdy z nas może oddawać głosy na dodane zdjęcia – 1 głos każdego dnia mający wartość 1 punktu. Stołówki zostaną wyremontowane w czterech szkołach z największą ilością głosów. Piątą szkołę wskaże jury wyznaczone przez organizatora programu. Dodatkowo w 50 kolejnych szkołach z największą ilością głosów eksperci Federacji Polskich Banków Żywności przeprowadzą lekcje dotyczące mądrego gospodarowanie żywnością i recyklingu. 30 kolejnych szkół otrzyma także zestaw 50 kolorowych tac, w które extra stołówka powinna być wyposażona.

Regulamin programu znajduje się na www.extrastolowki.pl.

Inicjator programu – Delma

Partner społeczny – Federacja Polskich Banków Żywności

Jak zostać co najmniej królem?

Jutro robię prezentację. Mam rozmowę o pracę. Ważne spotkanie. Dopiero jutro, ale już dziś zaczyna mnie dopadać efekt sekatora, już dziś wyobrażam sobie, że jak zwykle Ten będzie kręcił nosem, Tamten będzie się czepiał, Ta będzie chichotać, a Tamta, nie patrząc i pewnie nie słuchając, zada pytanie mądre inaczej, czyli będzie tak samo jak zwykle – beznadziejnie.

Tysiące ludzi na świecie ma ten sam problem, a właściwie, nie problem, tylko ten sam obszar do Rozwoju, bo jak mawiał pewien Anglik, ludzie mają z jednej strony zalety, a z drugiej… strefy Rozwoju. Czyli co konkretnie? Szansę, aby pokonać lęk przed wystąpieniem publicznym, ekspozycją, a właściwie obawę, żeby się nie ośmieszyć. Lęk przed oceną innych, to jest jedna z wspólnych cech ludzkości (górnolotność stwierdzenia zamierzona M.O.).

Nieważne czy jesteś maklerem giełdowym, radnym czy maturzystą, stres masz podobny. To jest w nas. Jeśli ktoś potknął się kiedykolwiek na ulicy, wie o czym mówię. Obawa, że wszyscy to widzieli jest tak duże, że niektórzy potrafią nie tylko zakląć szpetnie lub spłonąć rumieńcem, ale nawet wrócić w to samo miejsce i kopnąć kawałek chodnika, żeby „wyrównać rachunki”, odreagować „upokorzenie”.

Pytanie brzmi: „Droga redakcjo, co robić?”

Są dwa wyjścia. Można usiąść, zapłakać i pogodzić się z tym, że tak już będzie zawsze.

Jeśli znacie stary dowcip, czyli jak to się dzisiaj mówi: „suchar” o sekatorze, to wiecie o czym mówię. Dla porządku tylko przypomnę, że w dowcipie tym pewien chłop udał się do sąsiada w celu pożyczenia sekatora. Ponieważ jednak droga zajęła mu chwilę zdążył nawyobrażać sobie różne scenariusze rozmowy, niezmiennie kończące się odmową pożyczenia tego ogrodniczego narzędzia, a więc upokorzeniem proszącego. Skutek był taki, że po dotarciu na miejsce, zamiast poprosić o sekator, chłop ów kazał zaskoczonemu sąsiadowi zrobić z nim (z sekatorem, nie z chłopem) rzecz wysoce nieprzyzwoitą. I niestety tak to często bywa, że „efekt sekatora” jest przyczyną nieudanych wystąpień lub prezentacji. Nakręcając się jak do boju, zawsze możemy tylko zwyciężyć lub ponieść porażkę. Lepiej chyba jednak przystąpić do robienia prezentacji po prostu jak do załatwienia sprawy. Wtedy najwyżej możemy jej nie zrealizować. Dobrze też iść z pozytywnym nastawieniem. Oczywiście może nie od razu z myślą, że wejdziemy do sali a zarząd, rada nadzorcza czy klienci, krzyczą z rękami w górze „Basia, Basia, dawaj, dawaj uuuu!”. Pamiętajmy, że my Polacy jesteśmy wprawdzie Włochami Północy, ale ciągle jeszcze z przewagą północy. Wystarczy więc nastawienie neutralne.

Drugie wyjście, to droga króla. Jest to droga niełatwa, długa i kręta. Jednak na jej końcu czekają nagroda, sława, pieniądze, sukces, ręka królewny i pół królestwa, a przynajmniej mandat radnego. To droga pracy, ćwiczeń, szkoleń i ciągłego samodoskonalenia. W filmie pt. “Jak zostać królem” mogliśmy obserwować zmagania człowieka, którego Bóg i historia, postawili przed zadaniem, mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, niewykonalnym, przekraczającym jego możliwości. Człowiek ów w sytuacjach stresowych jąkał się, zacinał okrutnie, nie był w stanie wydusić z siebie zdania, a często nawet słowa, o płynnym przemawianiu nie wspominając. Warto zwrócić uwagę, że nawet ludzie, którzy się nie jąkają, w sytuacjach publicznych, podczas prezentacji, rozmów o pracę, ważnego spotkania np. oświadczyn, zachowują się bardzo podobnie. Zacinają się, czerwienieją, zasycha im w gardle, pojawia się szczękościsk, drapanie w krtani i wiele jeszcze innych objawów. W efekcie często jest unikanie za wszelką cenę wystąpień wszelakich. Nie tędy droga. Przykład filmowego bohatera, opartego na prawdziwej postaci historycznej, może i powinien napawać nas optymizmem. To naprawdę można wypracować, można przezwyciężyć lęk i własne słabości, można pokonać smoka, zdobyć rękę księżniczki i posiąść królestwo (nigdy nie pamiętam, czy w tej kolejności).

Jeden człowiek, wbrew przeciwnościom losu, dzięki odwadze, wizji i pracy nad sobą może zostać kim zechce. Handlowcem, menadżerem, dyrektorem, prezesem, posłem, nauczycielem. Każdym. Ten człowiek to Ty!

Zostań więc królem – tak na początek.

Mirosław Oczkoś_DSC2944-Edit

Absolwent PWSFTviT w Łodzi oraz SGH w Warszawie. Mówca motywacyjny, specjalista w zakresie prezentacji, pracy głosem, autoprezentacji, mowy ciała oraz PR i wizerunku, konsultant marketingu politycznego, komentator telewizyjny. Trener/doradca  m in. polityków, sportowców i ludzi świata show biznesu. Autor książek „Abecadło mówienia”, „Sztuka Poprawnej Wymowy czyli o Bełkotaniu i Faflunieniu”, „Paszczodźwięki. Mały poradnik dla wielkich mówców”, „Sztuka Mówienia bez Bełkotania i Faflunienia”.

Peugeot Polska ponownie wspiera Garmin Iron Triathlon!

Marka Peugeot ponownie została sponsorem strategicznym najstarszego i jednego z największych cykli triathlonowych w Polsce, jakim jest Garmin Iron Triathlon. Zawodnicy po raz kolejny podczas wielkiego finału będą mieli okazję wziąć udział w rywalizacji, w której do wygrania będzie samochód – nowy SUV Peugeot 3008!

fot.Paweł Naskrent/Maratomania.pl

fot.Paweł Naskrent/Maratomania.pl

W rywalizacji „Kto pierwszy, ten lepszy”, która w roku 2017 odbędzie się już po raz piąty, może wziąć udział każdy finisher cyklu, który osobiście pojawi się na wielkim finale w Płocku (16.07.2017. Finisher cyklu to osoba, która ukończy minimum cztery imprezy w ramach serii Garmin Iron Triathlon 2017. W roku 2016 nowym samochodem SUV Peugeot 2008 odjechała Katarzyna Baran, która pokonała pozostałych zawodników biorących udział w tej rywalizacji.

„Dzięki kontynuacji współpracy z marką Peugeot po raz kolejny możemy zaproponować naszym zawodnikom ciekawą oraz wartościową nagrodę główną, jaką jest nowy SUV Peugeot 3008” – powiedział Marcin Florek, dyrektor cyklu Garmin Iron Triathlon.

Nowy SUV Peugeot 3008 stanowi doskonałą odpowiedź na oczekiwania wymagających klientów, poszukujących nowych doznań i możliwości wyróżnienia się. Dysponuje mocnymi atutami – spektakularnym PEUGEOT i-Cockpit® drugiej generacji, przykuwającym wzrok designem, zoptymalizowaną konstrukcją i zaawansowanym technologicznie wyposażeniem. Gdy wsiada się do nowego SUV-a PEUGEOT 3008, nie sposób niegit2017_peugeot2 zwrócić uwagi na fantastyczne, futurystyczne stanowisko kierowcy – to właśnie najnowszy PEUGEOT i-Cockpit® czyli jeszcze bardziej kompaktowa kierownica, ekran dotykowy 8″ przypominający tablet, zainstalowany w centralnym punkcie deski rozdzielczej oraz panel wirtualnych zegarów o przekątnej 12,3”, który ma możliwość konfiguracji i personalizacji. Dostarcza on wszystkich niezbędnych podczas jazdy informacji. Panel centralny został również wyposażony w 6 przełączników typu „Toggle switch”, które zapewniają bezpośredni dostęp do głównych funkcji auta takich jak system audio, klimatyzacja, nawigacja, parametry samochodu i telefonu. Nowy SUV Peugeot 3008 to uosobienie wartości marki Peugeot – elegancki, dynamiczny, zaprojektowany z dbałością o najdrobniejsze detale i zapewniający niespotykaną dotąd przyjemność z jazdy.git2017_peugeot3

Inauguracja cyklu Garmin Iron Triathlon 2017 odbędzie się 21 maja 2017 r. w Piasecznie. Następnie zawodnicy będą ścigać się w Ślesinie (04.06.2017), Elblągu (18.06.2017), Stężycy (02.07.2017) oraz w Płocku (16.07.2017). Triathloniści mogą wybrać jeden z dwóch dystansów: 1/4 IM (0,95 km pływania, 45 km jazdy na rowerze, 10,55 km biegania) oraz 1/8 IM (0,475-22,5-5,275). Na każdym z dystansów można wystartować w trzyosobowej sztafecie, w której jedna osoba płynie, druga jedzie na rowerze, a trzecia biegnie. Imprezą towarzyszącą będą zawody biegowe dla dzieci Garmin Kids. Najmłodsi będą mogli wystartować na jednym z trzech dystansów: 200 m, 500 m oraz 1000 m.

Zapisy na zawody z cyklu Garmin Iron Triathlon 2017 prowadzone są za pośrednictwem oficjalnej strony internetowej zawodów www.irontriathlon.pl, gdzie znajduje się formularz zgłoszeniowy.

Imprezy WOŚP w Piasecznie

plakatwosp2017Przed nami XXV Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Orkiestra po raz kolejny zbiera pieniądze na dzieci na oddziałach ogólnopediatrycznych oraz dla zapewnienia godnej opieki medycznej seniorom.

Sztab pracujący pod wodzą Karoliny Hofman będzie zbierał pieniądze 15 stycznia na ulicach Gminy Piaseczno, a również tego dnia wolontariusze będą pracować w budynku Domu Kultury przy ul. Kościuszki 49 od godz. 9:00 do 20:00.

W ramach imprez towarzyszących w sobotę, 14 stycznia o godz. 18.00 zapraszamy do sali Domu Kultury na spektakl „Mały Książe” teatru Expoart. Nie trzeba nikogo przekonywać, że ta niezwykła opowieść powinna być „lekturą obowiązkową” dla każdego. Jak mówi reżyserka Anna Kolanowska – Inscenizacja, którą Państwu proponujemy rozgrywa się współcześnie, na dworcu kolejowym. Mały Książę zagubiony na „pustyni” dbajki-wospworcowego peronu spotyka wciąż nowych podróżnych pędzących w pośpiechu za …? No właśnie. Za czym? Na to i inne pytanie próbują odpowiedzieć młodzi aktorzy. Antoine de Saint-Exupéry stawia bowiem pytanie ponadczasowe.

Wstęp na spektakl po opłaceniu cegiełki na rzecz WOŚP w cenie 10zł.

W “finałową” niedzielę  15 stycznia zapraszamy najmłodszych na godzinę 16:00 i 17:30 do Klubu Kultury w Józefosławiu, gdzie odbędą się spektakle “Świąteczny eksperyment” w wykonaniu aktorów teatru Małolart oraz teatru Świat Bajek „Calineczka”.

Wstęp na spektakle po zakupie cegiełki na rzecz WOŚP w wysokości 10 zł.

Odśnieżamy!

Kto zadba zimą o chodnik?
Bardzo ważnym dokumentem, obok „Prawa budowlanego”, regulującym zimowe obowiązki jest „Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach”, DzU 1996 Nr 132 poz. 622. To dokumenty, które nakładają na właściciela nieruchomości (lub wybranego przez niego zarządcę) pewne obowiązki, a wśród nich obowiązek utrzymania w należytym stanie chodników wzdłuż nieruchomości oraz dróg wewnętrznych (osiedlowych). Tym samym właściciel nieruchomości musi usunąć z ciągów komunikacyjnych śnieg, lód i błoto pośniegowe. Powinien on również we właściwy sposób zmagazynować usunięty śnieg, który nie może utrudniać ruchu pieszych i samochodów. Jeśli drogi osiedlowe należą do gminy, to jest ona zobowiązana prawnie do odśnieżania. Natomiast jeśli drogi osiedlowe stanowią drogę wewnętrzną lub prywatna, to obowiązek ich odśnieżania spoczywa na właścicielu, czyli najczęściej na radzie osiedla lub wspólnocie mieszkaniowej, która może w tym celu wynająć specjalistyczną firmę. Wtedy to na firmie spoczywa obowiązek odśnieżenia dróg oraz bezpiecznego zmagazynowania czy wywiezienia śniegu.
Jeśli wzdłuż nieruchomości nie ma chodnika, a ruch pieszych odbywa się po wydzielonej części drogi publicznej znajdującej się bezpośrednio przy granicy nieruchomości, to również musi być ona uprzątnięta.
Właściciel nieruchomości zobowiązany przez prawo do odśnieżania musi również pamiętać, że ustawodawca szczegółowo określił to, jakich środków naturalnych i chemicznych można używać do oczyszczania dróg i chodników w zimie. Te informacje znajdują się w Rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 27 października 2005 r. (DzU 2005 Nr 230 poz.1960), które stanowi załącznik do „Ustawy o ochronie przyrody” (DzU 2004 Nr 92 poz. 880).

Kiedy nie trzeba odśnieżać chodnikapark-79262_1280
Jeśli chodnik nie przylega do nieruchomości, jest np. oddzielony od płotu lub muru budynku pasem trawnika, obowiązek jego odśnieżania spada na zarządcę drogi. Podobnie jest wówczas, gdy chodnik nie jest w ogóle wyodrębniony. Właściciel nieruchomości nie odpowiada także za usuwanie śniegu z chodników, na których dopuszczone jest płatne parkowanie. Za ich utrzymanie odpowiedzialny jest zarząd drogi, który pobiera opłaty za postój. On także powinien odśnieżać płatne miejsca parkingowe, w tym znajdujące się w tych strefach „koperty”.

Kto jest zarządcą drogi, a więc powinien o nią dbać?
Za odśnieżanie i zapewnianie przejezdności dróg zimą odpowiada ich zarządca. Na terenie gminy Piaseczno występują drogi miejskie, powiatowe, wojewódzkie i krajowe. Za część jezdni osiedlowych odpowiadają spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe bądź ich właściciele. Nie jest więc tak, że za wszystkie ulice odpowiada gmina.
Zimowym utrzymaniem dróg gminnych i przyległych do nich chodników zajmuje się Wydział Utrzymania Terenów Publicznych. To właśnie do Urzędu Miasta i Gminy należy zgłaszać ewentualne problemy z przejezdnością lub zaleganiem śniegu na skrzyżowaniach czy przystankach komunikacji miejskiej i podmiejskiej. Jeśli pojawiają się wątpliwości, kto jest właścicielem drogi, w łatwy sposób można to zweryfikować. Wystarczy wejść na gminną stronę internetową www.piaseczno.eu i z głównej strony kliknąć zakładkę „drogi”. Można również przyjść osobiście do Wydziału Utrzymania Terenów Publicznych, Urząd Miasta i Gminy Piaseczno ul. Kościuszki 5, pok. 88, lub zadzwonić pod numer: 22 701 76 52, e-mail: utp@piaseczno.eu.

Za odśnieżanie dróg powiatowych odpowiada Wydział Inwestycji remontów i Drogownictwa Starostwa Powiatowego w Piasecznie, ul. Chyliczkowska 14, 05-500 Piaseczno, nr tel.: 22 756 61 36. Szczegółowy wykaz dróg powiatowych znajduje się również w zakładce „drogi” na www.piaseczno.eu.

Jakie kary grożą za uchylanie się od obowiązku odśnieżania?
Kontrolę nad obowiązkiem odśnieżania dróg, dachów oraz terenów wokół poszczególnych nieruchomości sprawuje policja, straż miejska oraz nadzór budowlany. Jeśli właściciel nieruchomości nie odśnieża dachu oraz nie sprawdza jego stanu technicznego, to inspektor nadzoru budowlanego ma prawo nałożyć na właściciela bądź administratora budynku mandat karny w kwocie 500 złotych. Inspektor może także skierować sprawę do sądu. Ponadto w razie występowania realnego zagrożenia zdrowia i życia dla mieszkańców inspektor nadzoru budowlanego może także całkowicie wyłączyć dany budynek z użytkowania do czasu odśnieżenia dachu czy usunięcia innych usterek technicznych spowodowanych opadami śniegu.

Policja może ukarać właściciela bądź administratora budynku karą w wysokości do tysiąca złotych. Jeśli ukarana osoba unika zapłaty, to policja ma prawo skierować wniosek o ukaranie do sądu. Wtedy kara może wynieść już nawet 5 tys. złotych.

W przypadku ujawnienia nawisów śnieżnych czy sopli zagrażających mieszkańcom i przechodniom właściciel budynku lub jego zarządca odpowiedzialny za utrzymanie prawidłowego stanu technicznego nieruchomości może zostać ukarany mandatem przez straż miejską. Wysokość mandatu może wynieść od 20 do 500 złotych.
Gdy nie mamy pewności, kto jest odpowiedzialny za nieodśnieżony chodnik, lub mamy problemy z wyegzekwowaniem jego uprzątnięcia, należy zadzwonić do straży miejskiej na bezpłatny numer alarmowy – 986.

Źródło UMiG Piaseczno

fot.pixabay.com

Zapomniana rewolucja

Studiowałem i pracowałem wiele lat w Łodzi. Jedną z ważniejszych ulic jest tam ulica Rewolucji 1905 roku. Kiedyś myślałem, że nazwa jak nazwa, rewolucja 1905 była dla mnie zwiastunem rewolucji Październikowej, więc nie wgłębiałem się, bo i sympatii we mnie dla tego zrywu było niewiele. Dziś wiem, jak wielki popełniałem błąd.

Gdyby nie rewolucja 1905 roku to… w zasadzie nie umiem sobie nawet wyobrazić. Pod znakiem zapytania stoi w zasadzie cały współczesny ustrój Polski, a nawet Europy. Nie byłoby polskiej niepodległości, nie byłoby potężnego obywatelskiego wzmożenia zakończonego Okrągłym Stołem. Historycy spierają się, czy rewolucja 1905 roku była pierwszą rewolucją, czy może czwartym powstaniem. Jej zdobyczami – mimo klęski samego zrywu – są liczne ustępstwa ówczesnych władz carskich, od poluzowania gorsetu wynaradawiającej szkoły, po większą swobodę zrzeszania się, wtedy powstały pierwsze związki zawodowe, wtedy robotnicy i robotnice Łodzi, Warszawy, Radomia, Sosnowca i wielu innych miast rozpoczęli walkę o lepszy byt, lepszy w znaczeniu nie tylko ekonomicznym, podwyżki płac oczywiście także były ważne, ale lud pracujący domagał się praw socjalnych oraz dostępu do powszechnej kultury i oświaty. Walczono o 6 tygodniowe płatne urlopy przed i po urodzeniu dziecka – dotąd kobiety rodziły niemal przy krosnach lub w fabrycznej hali i po 2-3 dniach musiały wracać do roboty, żądano 8-godzinnego dnia pracy, postulowano żłobki i biblioteki, zaczęto wydawać masowo niezależną prasę, lawinowo wzrosło czytelnictwo. Choć na ulicach lała się krew, niejednokrotnie przelewana w bratobójczych starciach (głównie z endekami), to rosły w siłę partie, dzięki którym powstały kadry późniejszej Polski niepodległej. Liczebność członków PPS na przykład wzrosła ponad 10 razy, z ok 5000 przed rewolucją do ponad 50 000 po niej. Oczywiście PPS „Lewica” i PPS „Frakcja Rewolucyjna” podzieliły później między siebie ten zasób, ale przebudzenia politycznego takiej masy ludzi już nie dało się zahamować. Zapomnieliśmy o tej rewolucji, a przecież z niej wyrosły takie postaci publicystki politycznej i filozofii jak Andrzej Strug, Stanisław Brzozowski czy zupełnie w zasadzie nieodkryta dla Polaków Róża Luksemburg. Krwawe starcia w Łodzi w czerwcu 1905 do dziś nie doczekały się właściwego upamiętnienia. Wszystko zaczęło się od pogrzebu zabitych wcześniej demonstrantów, który spontanicznie przerodził w pochód,  nastepnego dnia spontaniczna manifiestacja została bezpardonowo rozstrzelana przez carską ochranę i wojsko. W rezultacie między 22-gim i 24-tym czerwca ludzie ginęli w starciach na ulicach, ostrzeliwyani przez wojsko lub w bitwach z bojówkami endeckimi.

miodowa-po-wybuchu-bomby

Ulica Miodowa po wybuchu bomby, źródło: Polona

Przebudzenie

Charakter buntu, jego spontaniczność i zasięg (1 maja 1906 roku stały wszystkie ważniejsze ośrodki przemysłowe w Królestwie Polskim) zaskakiwały współczesnych. Wtedy nauczono się czym jest strajk i jaką siłę ma zjednoczony ruch robotniczy. Absolutnym fenomenem były strajki szkolne, w których o godność, możliwość nauki po polsku i zaniechanie drastycznych represji ubiegały się dzieci. Wtedy też łódzcy fabrykanci na zawsze stracili swą twarz zwalniając niemal wszystkich swoich pracowników w ramach lokautu, łamiąc ich ducha głodem przez kilka miesięcy. Kościół wespół z endecją właśnie wtedy po raz pierwszy zaczęli używać retoryki antysemickiej do prowadzenia doraźnej polityki. Dmowski opętany ideą wyzwolenia narodu ponad wszystkimi innymi celami dążył do ugody z caratem, jego Narodowy Związek Robotników i jego bojówki de facto wspierały carską policję zwalczając bojówki PPS-u i rozbijając barykady w Łodzi. 

Starły się w tej rewolucji prądy polityczne (wtedy skoncentrowane na wyzwolenie klasy lub narodu), które do dziś mają swoje miejsce w bieżących sporach. Jeden reprezentowany przez bardziej radykalne SDKPiL (Socjaldemokrację Królestwa Polskiego i Litwy), który mówił, że najpierw trzeba wyzwolić proletariat, zagwarantować prawa robotnikom, ograniczyć nieokiełznany niczym do tej pory wyzysk klas pracujących, ochronić kobiety (jednym z rewolucyjnych postulatów było na przykład żądanie możliwości odwoływania majstrów molestujących pracownice), a dopiero później myśleć o odrodzeniu państwa Polskiego, na innym już budowanego fundamencie. PPS chciał te procesy prowadzić równolegle, a prawica ponad wszystko stawiała naród i państwo, zmiany socjalne spychając na daleki, niewidoczny w istocie, bo niechciany plan. Na zawsze więc ukształtował się wtedy paradygmat konfliktu lewej i prawej strony sceny politycznej. Dla jednych najważniejsze były i są prawa oraz wolności jednostek oraz grup społecznych, drugim najbardziej odpowiada narracja symboliczno religijna służąca cementowaniu anachronicznego modelu państwa, rodziny i stosunków pracy. Warto wiedzieć, że dopiero w tym czasie, niejako jako wobec wspólnego wroga nastąpił mariaż endecji z kościołem. Kościół miał gotowe antysemickie kalki, a endecy potrzebowali wiecznie mobilizować swoje szeregi. Nic im lepiej nie służyło niż figura Żyda. Wcześniej polski kościół endecję traktował jak heretyków lub pogaństwo. Rewolucja 1905 roku była jednak skrajnie internacjonalistyczna. SDKPiL, PPS i żydowski Bund ramię w ramię, a czasem przemówienie w przemówienie zagrzewały tłum do walki o swoje prawa. Pamiętajmy też, że za początek rewolucji 1905 uważa się 22 stycznia tego roku, gdy rosyjscy kolejarze rozpoczęli strajk, który rozlał się na całą Rosję. Dosłownie stanął cały kraj, nigdy potem, a tym bardziej przedtem świat nie widział tak masowego strajku. Car Mikołaj się przestraszył, obiecał ograniczyć samodzierżawie, powołać Dumę i wiele jeszcze innych rzeczy, z których dotrzymał jedynie niewielką część. Biorąc jednak pod uwagę dotychczasowy ustrój Rosji, której Królestwo Polskie było częścią, był to fakt nie do przecenienie i proces nie do zatrzymania. Do tej bowiem pory jedynym suwerenem w Rosji był Car, kraj był przeżarty korupcją, prawo nie funkcjonowało, wyzysk przekraczał granice biologicznej wytrzymałości ludzi pracujących w fabrykach i folwarkach. 

źródło: Polona

Strajk we Lwowie, źródło: Polona

My z niej wszyscy

Rewolucja 1905 roku zbudowała podwaliny społeczeństwa obywatelskiego, obudziła świadomość mas, wyznaczyła miejsce oświaty i kultury w życiu społecznym, ugruntowała na pokolenia postawy polityczne w tej części Europy, a w Polsce szczególnie. To dzięki niej powstały na przykład zalążki późniejszego Związku Nauczycielstwa Polskiego (pod tą nazwą istnieje od 1930 roku) i Stronnictwa Ludowego, o piłsudczykach nie wspomnę. Dość powiedzieć, że solidarnościowy zryw 1980 roku często określa się jako wynik procesów rozpoczętych w roku 1905. Można bez większego wysiłku znaleźć analogie, porównać struktury protestów, a nawet postulaty strajkujących. Bez rewolucji 1905 roku być może Polski nie byłoby w ogóle.

Post Scriptum

Wiem, że opowieść o tym wydarzeniu brzmi, jakby zakończyło się ono zwycięstwem. Nic podobnego. Fabrykanci upokorzyli robotników lokautem, carat odzyskał oddech i zdusił protesty siłą, a jedyną organizacją, która naprawdę zyskała była endecja żerująca na zmęczeniu narodu ciągłą uliczną i domową wojną obiecując przywrócenie “porządku”. Jednak – jeśli by nawet nazwać rewolucję 1905 roku “czwartym powstaniem” zakończonym klęską, to było to jedyne powstanie po którym, w ostatecznym bilansie, sytuacja Polaków w zaborze rosyjskiem się nie pogorszyła. Zasiany został za to nieusuwalny ferment wolności. I tak już naprawdę na koniec: to dzięki temu zrywowi władze carskie zgodziły się na powstanie Teatru Polskiego w Warszawie (w 1912 roku).

Jacek Sut