Józefosław i Julianów – w poszukiwaniu tożsamości

Biblioteka w Józefosławiu rozpoczyna projekt „Józefosław i Julianów – w poszukiwaniu tożsamości” skierowany do młodzieży i dorosłych.

Naszych celem jest odnalezienie i zgromadzenie materiałów (nagrania, zapiski, opowieści, fotografie, szkice itp.) o Józefosławiu i Julianowie. Chcemy zobrazować zmiany, jakim uległy te miejscowości na przestrzeni lat i pokazać ogromną dynamikę tych przemian. Zebrane materiały posłużą w przyszłości do stworzenia publikacji oraz wystaw. Będą też zaczątkiem archiwum Józefosławia i Julianowa prowadzonym przez Bibliotekę.

Zachęcamy do przejrzenia szuflad i domowych archiwów, porozmawiania z sąsiadami oraz dostarczenia do Biblioteki fotografii, pocztówek, map, spisanych opowieści i wspomnień, a także różnych ciekawostek. Zostaną one zeskanowane lub skopiowane i oddane właścicielowi.

Zapraszamy również na cykl bezpłatnych warsztatów, na których nauczymy się jak tworzyć lokalne archiwum – zdobywać i opracowywać materiały.

Pierwsze spotkanie 18 stycznia o godzinie 17.00 w Bibliotece w Józefosławiu, ul. Urocza 14.

Szczegółowe informacje pod numerem telefonu: 22 390 58 87.

Stwórzmy wspólnie portret Józefosławia i Julianowa!

plakat-projekt-jozefoslaw-i-julianow-w-poszukiwaniu-toz%cc%87samosci

Garmin Iron Triathlon – niższa opłata startowa tylko do końca grudnia!

Organizatorzy Garmin Iron Triathlon, najstarszego oraz jednego z największych cyklów triathlonowych w Polsce, przypominają, że tylko do końca grudnia obowiązuje najniższy próg opłaty startowej na zawody w ramach cyklu. Dotyczy to obu dystansów, 1/4 IM oraz 1/8 IM, a także rywalizacji sztafetowej. Do 31 grudnia za start na dystansie 1/4 IM opłata wynosi 200 zł, a od 1 stycznia 2017 r. obowiązywać będzie drugi próg płatności w wysokości 250 zł. Na dystansie 1/8 IM opłata wzrośnie z 150 zł do 175 zł, a w rywalizacji sztafetowej na dystansie 1/4 IM z 350 zł do 400 zł, a na dystansie 1/8 IM z 300 zł na 325 zł.

fot.Pawel Naskrent/Maratomania.pl

fot.Pawel Naskrent/Maratomania.pl

Garmin Iron Triathlon 2017 rozpocznie się zawodami w Piasecznie, które odbędą się 21 maja 2107 r. Następnie triathloniści odwiedzą Ślesin (04.06.2016), Elbląg (18.06.2017), Stężycę (02.07.2017) oraz Płock, gdzie 16 lipca 2017 r. odbędzie się wielki finał cyklu. Zawodnicy tradycyjnie do wyboru mają jeden z dwóch dystansów: 1/4 IM (0,95 km pływania, 45 km jazdy na rowerze oraz 10,55 km biegu) oraz o połowę krótszy 1/8 IM (0,475-22,5-5,275). Na obu dystansach możliwy jest start w sztafecie triathlonowej, w której jedna osoba płynie, druga jedzie na rowerze, a trzecia biegnie. Podczas zawodów w Stężycy, poza tradycyjnymi sztafetami, zostaną rozegrane również Firmowe Mistrzostwa Sztafet.

fot.Patrycja Pietrzak/Maratomania.pl

fot.Patrycja Pietrzak/Maratomania.pl

W 2017 roku, podobnie jak w latach ubiegłych, oprócz triathlonu odbędą się imprezy towarzyszące dla najmłodszych o nazwie Garmin Kids. Dzieci i młodzież będą mogły wystartować w biegach na dystansach 200, 500 lub 1000 m, na które można już zapisywać swoich podopiecznych.

 

Zapisy na zawody prowadzone są za pośrednictwem oficjalnej strony internetowej zawodów www.irontriathlon.pl. Cały czas można zapisywać się na wszystkie edycje. Na zawody w Piasecznie pozostały wolne miejsca na dystansie 1/8 IM (starty indywidualne oraz sztafetowe), a na dystans 1/4 IM została uruchomiona lista rezerwowa.

Moją sztukę kieruję do dzieci

Z Ewą Gorzelak aktorką znaną m.in. z serialu „Na Wspólnej”, „M jak miłość” i ze swojej działalności na rzecz dzieci z chorobą nowotworową rozmawia Jacek Sut.

Jacek Sut: Od kiedy mieszkasz w Piasecznie?

Ewa Gorzelak: Tuż po studiach rodzice kupili mi na ul. Szkolnej koło bazarku mieszkanie. Pochodzę z Warszawy jednak tu mieszkania były znacznie tańsze.

J.S.: Mówimy o drugiej połowie lat 90… Nie obawiałaś się dojazdów?

E.G.: Na szczęście miałam malucha. Co prawda wiecznie się psuł ale i tak był wspaniały. Wtedy z dojazdami nie było jeszcze tak źle, w Piasecznie nie było aż tylu osiedli, w związku z tym Puławska nie była aż tak zakorkowana. Od 13 lat mieszkam w Zalesiu Dolnym. Synowie marudzą, bo szkoły mają w Warszawie, ale wiem, że mojego męża (Zbigniew Dziduch, także aktor – red.) raczej stąd nie ruszę. Zapuściliśmy korzenie.

J.S.: Uprawiacie zawody artystyczne, co nie jest łatwe.

E.G.: Artyści mają przechlapane (śmiech). Gdy jest się wolnym strzelcem pracy raz jest więcej a raz mniej. Po studiach bardzo dużo grałam. Przystopowała mnie choroba syna (Ryszard, drugi syn Ewy i Zbyszka, jako małe dziecko zmagał się z nowotworem – red.), potem założyłam Fundację „Nasze Dzieci” przy Klinice Onkologii w Instytucie “Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”, a czasu i sił przerobowych nie da się rozciągnąć.

J.S.: Powiedz parę słów o tej fundacji.

E.G.: Leczenie mojego syna trwało dwa lata. Powołaliśmy fundację aby dzielić się z kolejnymi rodzicami swoim doświadczeniem, aby ich wspierać i ułatwić im przejście przez ten szalenie trudny czas. Dużo naszej energii, projektów skierowanych jest bezpośrednio do dzieci – organizujemy im na oddziale wiele atrakcji, aby wywołać na ich twarzach jak najwięcej uśmiechu, aby przywrócić im choć częściowo zabrane przez chorobę dzieciństwo. Jako pierwszy dziecięcy oddział onkologiczny w Polsce prowadzimy cieszącą się niezwykłym powodzeniem dogoterapię. Organizujemy też co roku dwutygodniowe kolonie Wakacyjna Kropla Szczęścia i wybudowaliśmy wielki plac zabaw przy IPCZD dla wszystkich pacjentów szpitala. Wyposażamy oddział w potrzebny sprzęt a rodzicom prowadzimy subkonta. Większość naszych prac finansowana jest z aukcji i wpłat 1% podatku. (www.naszedzieci.org.pl).

J.S.: To jak znajdujesz czas na inne rzeczy? Na granie na przykład?

E.G.: Na początku było trudno, bo ja w fundacji byłam od wszystkiego. Obecnie na stałe pracuje tam kilka osób, a ja… jestem nadal wolontariuszką, prezeską z doskoku i mogę zająć się sztuką, którą zresztą – odkąd pojawiła się na świecie moja córeczka – także kieruję do dzieci. Nie ukrywam, że brak mi stałej pracy w serialu – daje ona poczucie bezpieczeństwa finansowego, a poza tym popularność jest niezwykle przydatna. Jednak praca w serialu nie zawsze jest twórcza, to taka wygodna posadka. Gdy po urodzeniu Zośki zakończył się mój wątek w „M jak miłość” i nie miałam do czego wracać – otworzyła się przede mną nowa przestrzeń – czas na nowe wyzwania. Na początek wspólnie z mężem zrealizowaliśmy w koprodukcji z Teatrem Imka spektakl dla dorosłych „Twoje pocałunki Mołotowa” . To rozpoczęło naszą działalność producencką.

J.S.: Były kolejne produkcje?

E.G.: Tak, ale skierowane do dzieci. Na koncie mam już „Dzień Kreatywnego Miśka”, „Kolorino” i „Teatrzyk Bombonierkę”. Dwie pierwsze to interaktywne bajki bez słów, oparte na fantazji, dźwiękach, kolorach. Zależało mi aby prostą formą inspirować dzieci, pobudzać ich wyobraźnię i pokazać, że w prostych rzeczach tkwi ogromny potencjał. Uwielbiam je grać i dopóki nie traktuję tego jak chałtury, dopóki mi samej sprawia to radość – nie przeszkadza mi bycie aktorem i tragarzem w jednym. Moje trudy jednoosobowej jednostki organizacyjnej wspieranej przez męża rekompensuje mi odbiór dzieci. A utrzymać ich uwagę jest niezwykle trudno. Stąd wiem, że moje bajki – nieskromnie mówiąc – są naprawdę dobre. Dzieci siedzą jak zaczarowane. Jedyne czego nie ogarniam to sprzedaż. Bajki głównie gramy w prywatnych warszawskich przedszkolach. Nie miałabym nic przeciwko, aby grać również tu, na miejscu w Piasecznie i okolicach. Polecam się więc uwadze czytelników (więcej informacji stronie www.ewagorzelak.pl). Poza tym dorywczo gram telewizji, pracuję głosem oraz pracuję w cyfrowym „Polskim Radiu Dzieciom”, gdzie Myszka Fela, której użyczam głosu prowadzi audycję pt. „Jak to działa?”.

J.S.: Nad czym teraz pracujesz?

E.G.: Nad „Jajem w sieci”. To wynik mojej współpracy z Anną Gil, która zaczęła się od Teatrzyku Bombonierka. Przed wakacjami nagrałyśmy 17 krótkich filmów pacynkowych dla maluchów (wszystkie do obejrzenia na YouTube), wymyśliłyśmy przedstawienie dla przedszkolaków. Teraz „zabrałyśmy” się za starsze dzieci (6-12 lat), czyli posiadaczy smartfonów. Napisałyśmy sztukę teatralną i wraz z Hanką Brulińska i Magdą Gnatowską realizujemy ją na scenie Konstancińskiego Domu Kultury „Hugonówka”. To opowieść o dziewczynce zanurzonej w cyberprzestrzeni. Pewnego dnia, podczas zabawy z koleżanką, ściąga ona na swój telefon nieznaną aplikację, a tym samym ściąga do realnego świata gigantyczne jajo. Dziewczynki oczywiście zabierają je do domu – jednak jajo, jak to w grach, przechodzi ewolucję i… dalej zdradzić nie mogę. Jestem przekonana, że to mądry i zabawny spektakl, do tego opowiedziany językiem dzieci.

fot.Wiktor Zdrojewski1

Łatwo zauważyć, że tracimy kontakt z dziećmi na rzecz elektronicznych gadżetów. Widzę jak moja mała Zośka do nich lgnie. Rozumiem, że czasy się zmieniają, ale dostrzegam w tym poważny problem. Poza tym często nam, rodzicom, tak jest wygodniej. Mam nadzieję, że dzieciaki w „Jaju w sieci” zobaczą odrobinę siebie, swoje wady i zalety, że być może wyciągną jakieś wnioski, spojrzą na świat z innej perspektywy. Reżyserię powierzyłam Magdalenie Gnatowskiej, scenografię po sąsiedzku Robowi Kowańskiemu, a muzykę Pawłowi Derentowiczowi i Aleksandrowi Maksimow. Producentem jest oczywiście mój mąż.

J.S.: Kiedy można Was zobaczyć?

E.G.: Premiera odbędzie się 29.01.2017 w „Hugonówce”. Tam również zagramy kolejne spektakle dla szkół 02 i 08. lutego o godz. 11.00 , oraz 17.02 w ramach ,,Zimy w Mieście”. Zachęcam okoliczne szkoły do wybrania się na nasz spektakl – gdy będzie zainteresowanie pojawią się kolejne terminy. A potem ruszamy w trasę.

J.S.: Będę musiał się wybrać z młodszym synem także.

Zmiany w centrum miasta Piaseczno!

W październikowo – listopadowym numerze Magazynu Sąsiedzi, w informacjach lokalnych pisaliśmy o mającym zniknąć budynku po Miejsko Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej. I właśnie dzisiaj byliśmy świadkami rozbiórki !

Do tej pory budynek po MGOPS stał bezużytecznie od kilku lat i był wykorzystywany przez UMiG Piaseczno jako magazyn drobnych rzeczy (np. leżaki do kina letniego) służących podczas różnych imprez.

Budynek był w bardzo złym stanie technicznym, jego remont byłby bardzo kosztowny i trudny do wykonania, dlatego podjęto decyzję o jego wyburzeniu. Prace rozbiórkowe maja się zakończyć jeszcze w grudniu.

Jest szansa, że w miejscu po pawilonie przy ul. Kościuszki 3, powstanie multifunkcyjna przestrzeń publiczna, łącząca Skwer Kisiela z Placem Piłsudskiego, mając szanse być rezerwą terenową dla mniejszych wydarzeń kulturalnych. Urząd Miasta ma plan aby mini plac, wzbogacić drobną architekturą, zielenią i ławkami, na których będzie można odpocząć.

 

img_0380 img_0382 img_0384 img_0385

Taaakie wianki!

W oczekiwaniu na święta Bożego Narodzenia, zanim jeszcze zaczniemy planować wybór choinki bądź jej alternatywy, możemy pomyśleć o przygotowaniu ozdoby, którą umieścimy na drzwiach wejściowych do domu bądź mieszkania. Najczęściej zawieszany w tym czasie na drzwiach jest wieniec.

Można wykonać go na wiele sposobów i wystylizować dobierając różne materiały. Najczęściej wykonywany jest z gałązek roślin zimozielonych, choć również występuje w wersji do kilkukrotnego użytku, z innych, trwalszych materiałów. Do ozdoby wieńca używane są różne części roślin (szyszki, suszone kwiaty, gałązki, mech, wszystkie rodzaje orzechów i owoców), bombki, gwiazdki, korale i koraliki – a wszystko w różnych kolorach.

Pamiętajmy, że sam wieniec, jak również jego elementy składowe, mają swoją symbolikę.

Z racji swego kształtu wieniec symbolizuje nieskończoność, zamknięty cykl życia. To także symbol rodziny, kręgu ludzi najbliższych . Zawieszony na drzwiach, zaprasza do wnętrza domu bliskich i staje się znakiem ich wspólnoty.

Wykonany z gałązek drzew iglastych, a więc „wiecznie zielonych”, ma oznaczać życie wieczne.

Wstążki i kokardy symbolizują więź, mają „wiązać”, czyli łączyć rodzinę i bliskich.
Gwiazda jest zwiastunem Dobrej Nowiny, narodzenia Chrystusa, symbolem odnowienia.

Podobnie jaki i dzwony, dzwonki, dzwoneczki – przypominające nam o radosnej nowinie.

Natomiast wszystkie szyszki, owoce i orzechy zawierające w sobie nasiona, które kiełkują wiosną, symbolizują odradzające się życie.
Kolory dominujące wśród ozdób świątecznych w dużym stopniu podyktowane są przez modę panującą w danym roku. Istnieją jednak kolory, bez których trudno sobie wyobrazić świąteczne dekoracje, które są bezsprzecznie trwale związane z tymi właśnie świętami. wieniecDo tradycyjnych bożonarodzeniowych kolorów należą:

czerwony – kolor krwi i serca, kolor życia oraz miłości rodzinnej;

zielony – kolor nadziei;

złoty lub żółty – kolor symbolizujący światło, blask;

biały – kolor czystości i niewinności, także podniosłości.

Ja bardzo lubię sama przygotowywać ozdoby „wiankowe” wykorzystując gotowe zielone wianki, czasem splatając gałązki różnych drzew i krzewów. Jesienią zbieram i suszę szyszki oraz liście różnych wielkości i kształtów. Następnie wplatam je lub doklejam do wieńca w ich naturalnych kolorach lub barwię farbami w sprayu na biało, złoto lub czerwono.

A zatem do dzieła! Zróbmy samodzielnie wieniec bądź inną ozdobę zanim ogarnie nas bez reszty gorączka świątecznych przygotowań.

Joanna Widaj

acrocona.pl

Zimowa Akademia Kreatywności

Ferie – który dzieciak o nich nie marzy?

Zastanawiasz się, co atrakcyjnego dla niego wymyślić ? plakat_ferie_new3_pop_drukProponujemy czas, w którym Twoje dziecko odkryje i rozwinie własny talent. Tydzień pełen przyjemności, tworzenia i zabawy.

Zimowa Akademia Kreatywności to tydzień doskonałej zabawy, w której dzieci poznają nowoczesne media nie tylko w teorii, ale głównie w praktyce: poprzez zabawę oraz eksperymenty.

Każdego dnia staną się kimś innym. Stworzą własną gazetę, poprowadzą własne programy telewizyjne, spróbują być aktorem, charakteryzatorem, zaprojektują kostiumy na bal, nakręcą film.

Podczas zajęć wykorzystujemy kamery filmowe, mikrofony, dyktafony oraz inne gadżety. Połączymy w przyjemny sposób wiedzę z różnych dziedzin.

Dzieci w trakcie zajęć spotkają twórców i profesjonalistów z: dziennikarstwa, radia, filmu, charakteryzacji, tańca i aktorstwa.

Możliwość wykupienia jednego dnia ferii!

Zapraszamy!

Miejsce: Klub Kultury w Józefosławiu ul. Urocza 14

(wejście od ul.Cyraneczki)

Termin: 13-17.02.2017

Kontakt: 690 96 88 88

e-mail: ferie@gmail.com

Biblioteka w Józefosławiu zaprasza w grudniu!

W związku z Międzynarodowym Dniem Wolontariusza, Biblioteka w Józefosławiu zaprasza zainteresowanych, którzy chcą podzielić się swoimi umiejętnościami z innymi. Jeśli masz trochę czasu, energii i chęci, zostań wolontariuszem w Bibliotece.

Należy zajrzeć do Biblioteki i wypełnienić ankietę wolontariusza. Czas trwania akcji: 5-31.12.2016

wolontariat

W ramach Międzynarodowej Akcji Godziny Kodowania w biblioteka w Jożefosławiu przygotowała ” Tajniki kodowania z bohaterami” ze Star Wars, Angry Birds, Epoki Lodowcowej lub sympatycznej małpki z Code Monkey. Zajęcia na komputerach. W terminie 5-8.12.2016, poniedziałek i środa 16.00-18.00, wtorek i czwartek 14.00-16.00

godzina-kodowania

Zapraszamy rodziny z dziećmi na “Rodzinne warsztaty dekoracji bożonarodzeniowych”, w terminie: 12.12.2016, godz. 17.00 Zapisy pod tel.: 22 390 58 87 lub mail: jozefoslaw@biblioteka-piaseczno.pl , liczba miejsc ograniczona.

warsztaty-dekoracji-swia%cc%a8tecznych

Świąteczna Gra Biblioteczna. Termin: 21.12.2016, godz. 17.00. Niesforne elfy pochowały Pani Mikołajowej składniki na świąteczne pierniki. Mikołajowa prosi o pomoc w ich odnalezieniu. Poszukiwanie zaginionych składników rozpocznie się 21.12.2016 o godzinie 17.00 w Bibliotece w Józefosławiu. Zapisy : tel. 22 390 58 87 lub mail: jozefoslaw@biblioteka-piaseczno.pl, liczba miejsc ograniczona.

swiateczna-gra-biblioteczna

Zapraszamy!

Media Markt wspiera piaseczyńskie stowarzyszenia

6 grudnia w Piasecznie nastąpi otwarcie sklepu Media Markt. Uruchomienie nowego marketu oznacza również wymierne zaangażowanie się lidera rynku elektroniki użytkowej we wsparcie lokalnych organizacji. Media Markt oddaje w ręce mieszkańców wybór organizacji, której przekaże darowiznę w postaci sprzętu elektronicznego.

 Media Markt od początku istnienia sieci w Polsce angażuje się w działania społeczne, zgodnie z przyświecającą firmie ideą „All business is local”. Jednym z istotnych elementów tej działalności jest wsparcie lokalnych społeczności w każdej miejscowości, w której uruchamiany jest nowy market.

Podobnie będzie w Piasecznie, gdzie Media Markt przekaże wybranym miejscowym organizacjom dostępny w swojej ofercie sprzęt o łącznej wartości 10 000 zł, pomocny w realizacji ich zadań. Firma organizuje głosowanie, w którym mieszkańcy wybiorą organizację najbardziej ich zdaniem potrzebującą takiego wsparcia.

– Wierzymy, że mieszkańcy miasta najlepiej wiedzą, komu powinniśmy pomóc w ramach naszej akcji charytatywnej – mówi Roman Lubczyk, Dyrektor Media Markt w Piasecznie. – Wytypowaliśmy trzy organizacje działające na rzecz społeczności lokalnej i prosimy o oddanie głosu na jedną z nich.

Wytypowane do udziału w akcji instytucje to:

  • Fundacja Żyj Aktywnie po 50-tce – jej zadaniem jest aktywizacja osób po 50. roku życia, w aspekcie intelektualnym, kulturalnym, sportowym, prozdrowotnym, społecznym oraz przeciwdziałanie wykluczeniu z powodu wieku lub niepełnosprawności.
  • Stowarzyszenie Polka Potrafi – kobieca organizacja pozarządowa typu non-profit, mająca na celu m.in. integrację kobiet, promocję zatrudnienia i aktywizację zawodową, podnoszenie świadomości prawnej kobiet, działalność charytatywną i pomoc społeczną, wspieranie inicjatyw kulturalnych i edukacyjnych.
  • Stowarzyszenie Rekreacyjno-Sportowe Kondycja – głównym celem stowarzyszenia jest upowszechnianie i popularyzacja aktywności sportowej i zdrowego stylu życia wśród mieszkańców regionu, stwarzanie dogodnych warunków do uprawiania sportu, dbałość o podnoszenie poziomu sportowego dzieci i młodzieży.

Głosowanie odbywać się będzie w nowym sklepie Media Markt w Piasecznie.

Głos będzie można oddać wrzucając otrzymany od kasjera żeton do urny z nazwą wybranej organizacji. Ta, która uzyska największą liczbę głosów, otrzyma sprzęt wartości o 8 000 zł, a każda z dwóch pozostałych – sprzęt o wartości 1 000 zł. Organizacje same wybiorą sprzęt z oferty Media Markt, który będzie dla nich najbardziej przydatny.

Z profilem działalności każdej organizacji będzie można zapoznać się w sklepie Media Markt.

Głosowanie rozpocznie się 6 grudnia – w dniu otwarcia sklepu i potrwa do 31 grudnia.

Wynik głosowania zostanie zaprezentowany w sklepie 5 stycznia 2017 roku.

 

Spotkanie z Ignacym Gogolewskim

Już 10 grudnia 2016 roku, w sali Klubu Kultury w Józefosławiu odbędzie się spotkanie z wybitnym, polskim aktorem – Ignacym Gogolewksim. W imieniu Klubu Kultury, oraz redakcji “Sąsiadów” zapraszamy na to wydarzenie. Warto spotkać człowieka, który na scenie spędził niemal 60 lat i niesie ze sobą to, czego nam w dzisiejszych, zinformatyzowanych relacjach bardzo brakuje: klasę, elitarność, godność i etykę zawodową oraz niesłychane doświadczenie w kontakcie z najwybitniejszymi dziełami literatury scenicznej jako reżyser oraz pracy nad rolami filmowymi i teatralnymi. Znamy go zapewne najmocniej z roli Antka Boryny w serialu “Chłopi” i choćby dla gawędy o tej produkcji trzeba się z Mistrzem Ignacym Gogolewskim spotkać.

Zapraszamy Jacek Sut i Katarzyna Krzyszkowska-Sut

klub-jozefoslaw-spotkanie-gogolewski-czarny_1

Serialowe rozrywki

Będzie o Netfliksie. Po odbębnieniu i opłaceniu frycowego za zgody na “promocje” w kablówce zrezygnowałem ze wszystkiego, co dało się z listy moich płatności usunąć. Decydowały potrzeby rodziny, serial tu, serial tam oraz wciąż jednak sztywna oferta kablówek wciskająca nam rzesze kanałów, których nie chcemy lub nudnych jak flaki z olejem po prostu. Kiedy rachunek zmalał 50%, to połowę z tego przeznaczyłem na wykup Netfliksa na dwa ekrany (mogą dwie osoby jednocześnie na tym samym koncie oglądać coś innego).

Breaking Bad

Najpierw mnie zatkało. Przez pierwszych kilka dni wędrowałem po platformie usiłując poustawiać jakoś priorytety oglądania. Najpierw skończyłem “House of Cards” i tu mnie spotkało pierwsze zaniepokojenie bowiem ostatniej serii na trzeźwo nie dało znieść. Potem odpaliłem serial, na który namawiał mnie mój syn. Następny tydzień spałem po 2-3 godziny, ale obejrzałem całość niemal longiem.

Co mogę powiedzieć o Breaking Bad? Niestety kino amerykanskie, nawet jak usiłuje wyłamywać się z dramaturgicznych schematów, robi to w sposób schematyczny, więc czasem zwyczajnie sie nudziłem czekając na oczywisty zwrot akcji. Jednak rzeczą, która mnie najbardziej uwierała była monotonia bohaterów. Wszystkie epizodyczne postacie przechodziły jakąś ewolucję, przeobrażenia, a główni bohaterowie trwali jak zawieszeni w galarecie, nieznośnie przewidywalni, impregnowani na okoliczności, upływ czasu i rozwój akcji. Scenariusz jednak wymagał turbulencji, wątki się zagęszczały, w którymś momencie nawet (jak u Huxleya w Niewidomym w Gazie) z nieba na bohaterów spadły krwawe szczątki i… w zasadzie niewiele to dało. Pomiędzy tym, jacy byli Walt i Jesse, a tym, co robili, rodził się jakiś myślowy i emocjonalny skrót. Jakby twórcy chcieli oszczędzić nam czasu, żebyśmy za długo nie musieli rozgryzać naszych bohaterów. Szast – prast!

Koniec końców jednak dotrwałem do finałowej sceny. Generalnie było warto i serial, mimo wszystko, polecam.

Błędny rycerz

Przygoda z Breaking Bad nauczyła mnie ostrożności, bowiem wiele zarwanych nocy odbiło się na moim zdrowiu. Każdy następny tytuł, którego nie znałem, macałem bardzo ostrożnie. Tak odstawiłem Narcos, opowieść o dobrej Ameryce i jej dzielnych antynarkotykowych kowbojach w walce z socjopatycznym mafioso. Tymczasem Pablo Escobar nie wyrósł z zepsutego bogactwem zachodniego świata, ale z biedy i nie była to postać jednoznaczna. Nie mogę jednak narzekać, za kilkadziesiąt złotych miesięcznie mam dostęp do oferty, której nie sposób przerobić, a jest na każde zawołanie, w podróży i pod kołdrą.

Z drugiej strony jeśli poszukujecie czegoś więcej niż sprawnie zrobione i zawodowo zagrane kino, to amerykański sznyt może zacząć męczyć. Tak się stało ze mną.

Ostatnia próba

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem, że Kiefer Sutherland wystąpił w serialu Designated Survivor, podobnie interesujący wydawał mi sie opis serialu. Lubię political fiction podobnie jak wszelkie inne utopie i dystopie (znów wracam do Huxleya) i spodziewałem się namiastki inetlektualnej rozrywki pod hasłem: co by było gdyby?

Obejrzałem trzy pierwsze odcinki. Najpierw uderzyło mnie “miniactwo” aktorów, którzy zamiast grać wciąż robią jakieś miny, unoszą brwi, wywracają oczami jak “odtwórcy” w polskich paradokumentach. Kiefer Sutherland z regularnością przypominajki w smartwatchu na przemian zdejmuje i zakłada okulary. To się tłumaczy, gdy ochroniarz zdradza mu dawny pseudonim jaki miał w Secret Servis – “okularnik”. Od razu zrozumiałem, że tym wahlowaniem szkłami głowny aktor przez dwie godziny przygotowywał mnie, tępaka, na tak doniosłą informację. Drugi sygnał był już dość znajomy; przez trzy odcinki żadnej zmiany w bohaterze, zresztą wokół niego też niewielkie. Sytuacja stoi w miejscu, akcja buksuje jak letnie opony w zimowym błocie, a Kiefer kilkoma grepsami usiłuje oddać hamletyczne rozterki bohatera. To nic jednak w porównaniu z tym, co się dzieje dalej.

zrzut-ekranu-2016-12-03-15-49-58

Propagandowy wzór

Autorzy (bo trudno mi przełknąć wyraz “twórcy”) Smoleńska powinni garściami czerpać z arsenału sztuczek i schematów użytych w tej amerykańkiej wersji równie zmyślonej historii. Powiem krótko: aż się coś w przewodzie gastrycznym podnosi na widok serii scen pokazujących wielkośc narodu amerykańskiego, heroizm i wszechobejmujące, biblijne wręcz człowieczeństwo poszczególnych bohaterów, którzy trudności wielkie, jak utrata całego rządu w zamachu (sic!) jak i małe, jak kłopot ze zjedzeniem rodzinnej kolacji, gdy Ameryka jest under attack rozwiązują wpatrzeni we własne serca i zaszklone łzą oczy, podając szorstkie i pomocne dłonie oraz przynajmniej dwa razy na odcinek wmiast mówić o np. prezydencie USA, CIA czy armii Stanów Zjednoczonych mówią o “prezydencie wolnego świata”, “największej służbie wywiadowczej wolnego świata”, “najpotężniejszej armii wolnego świata” itd. I to zupełnie, nieodwracalnie, zabójczo serio. Czytelność tej propagandy stawia ten serial na równi z z Czterej Pancerni i pies oraz NCIS realizowanymi, jak wiadomo, przy dużym współfinansowaniu armii. Jednak o ile w sensacyjnym tasiemcu uproszczenia są wręcz wskazane, to biorąc się za potężną historię z atomowym konfliktem globalnym na włosku wypadałoby się postarać o przekaz bardziej zniuansowany, żeby nie powiedzieć – rzetelny. Ciężko się znosi korowody patetycznych gestów, rozmyte i nieznośnie sentymentalne sytuacje rozgrywane przez długie minuty w takt podniosłej orkiestracji i zwyczajnie się nie nudzić. W nadziei, że może drugi odcinek odwróci poetykę, albo może trzeci zakpi z dwóch poprzednich doszedłem do mementu, kiedy tylko oglądałem jedynie początki i zakończenia kolejnych scen, resztę przewijając na szybko. W usłudze Netfliksa mamy możliwość przesuwania suwakiem na podglądzie.

W tym kontekście wściekle niedobre efekty komputerowe, a szczególnie “zniszczony” Capitol, który wygląda jakby graficy brali metaamfetaminę w czopkach o kształcie szyszki, już specjalnie wrażenia nie pogarsza.

Zostawiam więc i to “dzieło” i szukam dalej, jak co znajdę, to opiszę.

Jacek Sut