Jestem z Ursynowa

Rozmawiam z Maciejem Mazurem, który całej Polsce znany jest z błyskotliwych i dowcipnych materiałów w Faktach TVN, a na Ursynowie mieszkańcy doceniają go za prowadzenie strony internetowej na temat historii tej dzielnicy.

Jacek Sut: Ursynów jest przykładem na to, jak mogą się potoczyć losy dzielnicy w zależności od jej skomunikowania z resztą miasta.  Klimaty z serialu „Alternatywy 4” dalece odbiegają od tego, czym Ursynów teraz jest.

Maciej Mazur: To wręcz modelowy przykład. Nie byłoby dzisiejszego Ursynowa, gdyby nie było metra. Dziś, gdy na stacje podjeżdża jeden pociąg za drugim może trudno sobie wyobrazić, jak to mogło wszystko funkcjonować bez metra. Sięgnijmy pamięcią do 1995 roku. Dojazd przepełnionym, klekoczącym Ikarusem z Ursynowa do centrum – 40 minut. „Szybkim” 505, które leciało z Onkologii prawie bez przystanków do centrum było 5 minut krócej. Najszybciej chyba podróżowało się w stanie wojennym, gdy na miasto skierowano autokary wycieczkowe Orbisu. Mknęły spod Pałacu Kultury na nasz Ursynów z prędkością światła niemalże. Wychodzi więc na to, że większość swojego sukcesu zawdzięczamy kreciej robocie budowniczych metra.

JS: Co Ciebie skłoniło do działania na rzecz Ursynowa? I co w tym działaniu postrzegasz jako zadanie główne?

MM: Ostatnio przypomniało mi się, że pierwsze „działanie społeczne” podjąłem w piątej klasie podstawówki. Strasznie mnie zdenerwowało, że w okolicy mojej szkoły (309) zainstalowano nowe latarnie, po czym przez dobre pół roku nie podłączono do nich prądu. Napisałem list do „Pasma”, lokalnego tygodnika. Wydrukowali, a jakże! Pani wychowawczyni w szkole aż nie mogła uwierzyć – ale zadziałało! Wkrótce do domu zapukał listonosz z pismem od spółdzielni, która wyjaśniła całą sprawę, nie minął miesiąc czy dwa i latarnie się zaświeciły. Drugiego oświecenia doznałem już nieco później. Z dziesięć lat temu z kolegą Michałem Myślińskim wpadliśmy na pomysł stworzenia strony internetowej gromadzącej stare zdjęcia Ursynowa. Pierwszą wersję stworzyłem sam, chociaż o programowaniu nie miałem bladego pojęcia. Nie wyglądała może świetnie, ale jak chwyciło! Ludzie zaczęli przysyłać własne zdjęcia z domowych archiwów, mapy, wspomnienia. Tak powstał największy w Warszawie portal historii lokalnej – poświęcony jednej dzielnicy – ursynow.org.pl

JS: Jakie szanse Ursynów wykorzystał, a które mu umknęły lub umykają?

MM: Wykorzystaliśmy metro, teraz pewnie wykorzystamy podłączenie do obwodnicy. Komunikacja w mieście to przecież sprawa kluczowa przy decyzji o wyborze miejsca zamieszkania. Wykorzystaliśmy doskonale czas z końca lat ’90, gdy byliśmy samodzielną gminą z własnym budżetem. Ówczesne władze sporo inwestowały, co przyciągało kolejnych mieszkańców. Wciąż kilka spraw jednak nam umyka. Przede wszystkim nie ma wizji stworzenia ursynowskiego centrum wzdłuż Alei KEN, która w naturalny sposób powinna być główną ulicą usługową. Miejscami nią jest, ale na sporej części wciąż zieją dziury i straszą parkingi. Koszmarem wlepionym przez władze miejskie jest piętrowy garaż na rogu Ciszewskiego i KEN. To jest po prostu zbrodnia jakiegoś ignoranta, gwałt na przestrzeni miejskiej. Podobnie – przez zaniedbania urzędnicze i brak planów – tracimy cenne przestrzenie na Ursynowie Północnym. To najlepiej zaprojektowana część dzielnicy, z wielkimi połaciami zieleni między blokami, które teraz chętnie zabudowują deweloperzy niszcząc ten unikalny projekt.

JS: Co konkretnie byś nazwał swoją Małą Ojczyzną?

MM: Moja Mała Ojczyzna to kraina od Smródki po Las Kabacki. Mieszkam tu 36 lat i znam każdy kamień. Naprawdę. Nawet Kamień Skejtów. Wiecie, gdzie jest? W przejściu z parkingu na Magellana. W połowie lat ’90 gromadzili się przy nim miejscowi deskorolkowcy, stąd ta nazwa.

JS: Jak wygląda różnorodność Ursynowa?

MM: Ursynów od początku był bardzo różnorodny – tak w części architektonicznej jak i społecznej. Brzmi fatalnie, ale wygląda świetnie. Na Ursynowie Północnym – w przeciwieństwie do setek wielkopłytowych osiedli – każdy blok jest inny. Połamany, o różnej wysokości. Corbusier pewnie by to skrytykował, ale pomysł był świetny. Warstwę społeczną świetnie z kolei ilustruje mój dawny blok na Koncertowej, w którym mieszkałem 20 lat. A wraz ze mną – ursynowscy autochtoni z czasów wiejskich, profesorowie uniwersytetu, dekarze, pisarze i dziennikarze. Świetna mieszanka społeczna ze sporą przewagą klasy średniej, która nadała dzielnicy dzisiejsze oblicze.

JS: Ile prawdy jest w tezie, że mimo wszystko tożsamość Ursynowa dopiero się tworzy?

MM: Z Ursynowem jest jak z dzieckiem. W okresie młodzieńczym ukształtowało się jego oblicze, ale to przecież nie architekci, tylko mieszkańcy tworzą je na co dzień. Tak jak człowiek dzielnica także musi się zmieniać aby nie zgnuśnieć, musi pozostawać w ciągłym ruchu. Na szczęście wciąż tak jest.

JS: Co najtrudniej Ci zaakceptować mieszkając tutaj?

MM: Fakt, że spora część nowych sąsiadów musi się jeszcze nauczyć mieszkania w mieście. Że tu jak się rano spotykają dwie osoby wychodzące z bramy to może warto sobie powiedzieć „dzień dobry”. Że nie wystawia się butów ani śmieci na klatkę schodową. Że jak się piesek wypróżni za płotem, to też jest „nasze”, a nie „niczyje” i że trzeba to sprzątnąć. Na szczęście jest pewien postęp i witam go z nadzieją. Ze spraw innych, to wkurza mnie urzędniczy – cytując klasyka – imposybilizm. Nie da się i już. Nie można naprawić chodnika, nie można przeprogramować świateł. Bo tak postanowiono. Pól roku biłem się na przykład o to, aby postawić jeden znak zakazu parkowania na mojej ulicy, gdzie mądry inżynier zakaz wprowadził, ale bez pierwszych 10 metrów. Efekt? Oczywiście wszyscy tam stawali tamując kompletnie ruch. Udało się jednak, więc może nie jest aż tak źle.

JS: Prowadzisz swoją, prospołeczną działalność już szmat czasu. Ile? I jak długo będziesz ją jeszcze prowadził?

MM: Strona ursynow.org.pl w przyszłym roku będzie obchodziła dziesięciolecie. Kiedy urodziło mi się pierwsze dziecko myślałem, że nie dam rady z nadmiaru obowiązków. E tam. Przy drugim dziecku wciąż znajduję na nią czas. Myślę też o kolejnej, trzeciej już książce o dzielnicy. Roboczy tytuł to „Czterdziestolatek”. W 2017 obchodzimy wspólne 40. urodziny. Ursynów i ja. Też jestem z 1977 roku. I obaj też chyba (a przynajmniej tak mi się wydaje) całkiem nieźle się trzymamy.

Fot. Maciej Mazur

Garmin Iron Triathlon 2017

Znamy terminy Garmin Iron Triathlon 2017!

 Garmin Iron Triatlon to najstarszy i jeden z największych cykli triathlonowy w Polsce. Co roku startuje w nim kilka tysięcy uczestników, którzy mają do wyboru jeden z dwóch dystansów: 1/4 IM (0,95 km pływania, 45 km jazdy na rowerze, 10,55 km biegania) lub o połowę krótszy 1/8 IM. Triathloniści na powyższych dystansach mogą wystartować indywidualnie lub w trzyosobowej sztafecie, w której jedna osoba płynie, druga jedzie na rowerze, a trzecia biegnie. Imprezą towarzyszącą są zawody biegowe dla dzieci Garmin Kids na dystansach 200, 500 i 1000 m.

git2016_1

„Cieszy nas to, że w kolejnym sezonie możemy zaproponować zawodnikom rywalizację w ramach cyklu Garmin Iron Triathlon i to już szósty rok z rzędu. Do tej pory, od roku 2012, w zawodach triathlonowych pod szyldem Garmina wystartowało ponad 10 000 osób! Jest to duży powód do dumy! Już dziś możemy zdradzić terminy przyszłorocznych edycji, natomiast poszczególne lokalizacje podamy w najbliższym czasie” – powiedział Marcin Florek, organizator cyklu z firmy Labosport Polska.

fot.Pawel Naskrent/Maratomania.pl

Terminy Garmin Iron Triathlon 2017:

21.05.2017 – etap 1

04.06.2017 – etap 2

18.06.2017 – etap 3

02.07.2017 – etap 4

16.07.2017 – etap 5

Jak co roku, do klasyfikacji generalnej cyklu będą liczyły się cztery najlepsze ćwiartki lub cztery najlepsze zawody na dystansie 1/8IM. Główną klasyfikacją generalną cyklu Garmin Iron Triathlon na dystansie 1/4 IM i na dystansie 1/8 IM będzie „Battle of the sexes” czyli bitwa płci (połączona klasyfikacja kobiet i mężczyzn). W kategoriach wiekowych zostanie przeprowadzona standardowa klasyfikacja generalna całego cyklu wg grup wiekowych. Osoby, które ukończą minimum cztery starty w ramach cyklu otrzymają miano Finishera Garmin Iron Triathlon.

fot.Piotr Naskrent/Maratomania.pl

„W kolejnym sezonie przewidujemy jak zwykle kilka nowości w naszym cyklu, a główną z nich będzie niewątpliwie atrakcyjna, dobrze skomunikowana miejscowość w centralnej Polsce, w której rozegrany zostanie wielki finał Garmin Iron Triathlon 2017. Zmianie ulegnie również termin rozpoczęcia zapisów, który będzie znacznie wcześniej niż dotychczas i planujemy go na 14 listopada w samo południe” – dodaje Florek.

git2016_elbl_g-9

Zapisy na zawody z cyklu Garmin Iron Triathlon uruchomione zostaną 14 listopada 2016 r., o godzinie 12:00 na oficjalnej stronie internetowej zawodów www.irontriathlon.pl Szczegółowe informacje znajdują się także na profilu cyklu na Facebooku: https://www.facebook.com/irontriathlon/

 

fot.Piotr Naskrent/Maratomania.pl

Protest na Venus

Kurz, hałas, konflikt, bezradność mieszkańców i wreszcie otwarty protest. W Józefosławiu mamy do czynienia z konfliktem, którego przyczyn jest wiele, ale najważniejsza to urzędnicza opieszałość i brak wyobraźni. Nie znam na razie odpowiedzi jak pomóc mieszkańcom ulicy Saturna, którzy cierpią z powodu kurzu wzniecanego przez setki samochodów mknących… nie! przeważnie zapierniczających na pełnej fajerze przepustem uczynionym w pasie przyszłej – niedoszłej ulicy Wenus. Wiem tylko tyle, że skala niedogodności przekracza miarę. Sam kiedyś czekałem na swoją ulicę 5 lat. Leżał na niej siwy tłuczeń, niejednokrotnie ściskałem w ręku kamień, żeby przywalić idiocie, któremu tak się spieszyło, że wzniecał tuman przechodzący potem na nasze ogródki, wywieszone pranie, psy, koty i dzieci. Ostatnio jednak jechałem Wilanowską i przestraszyłem się, że pali się teren deweloperski, ogrodzony, zachwaszczony nieużytek. Prawda była jednak o wiele bardziej przerażająca. To nie był dym z płonącego pola, ale kurz z Wenus. Pomyśłałem, że okoliczni mieszkańcy nie wytrzymają tego ani chwili dłużej.

Dziś stanęłi u wylotu ulicy, przy Wilanowskiej, narażając się na wściekłe i niesprawiedliwe w istocie komentarze kierowców śpieszących do pracy, podwożących dzieci itp. Nie można jednak nikogo z nich winić. Nie protestujący dzisiaj mieszkańcy Saturna są odpowiedzialni za spóźnioną o kilka miesięcy przebudowę skrzyżowania Julianowskiej i Cyraneczki. Przecież o tym, że ma ona nastapić pisaliśmy w “Sąsiadach” przed wakacjami, ogłaszając wspólny sukces radnych z Józefosławia i Julianowa. Guzik się jednak stało. Wydział IT w gminie próbuje sie zasłaniać zmianą ustawy o zamówieniach publicznych, którą zafundował nam – ni stąd zresztą ni zowąd – rząd. Owszem zrobił się bałagan, ale nie taki, żeby nie można było spiąć pośladów i działać dalej. Nie mówię, że w wakacje kurz wznosiłby się niżej. Na pewno jednak ruch byłby o wiele mniejszy. Wydział IT, na czele z jego szefem, zobaczył w zmianie ustawy jednak szansę, żeby sobie trochę poprzesuwać to i owo i poziewać.

protest_01

Wyobraźnia głupcze!

Kolejną sprawą jest brak wyobraźni. Horrendalny. Wystarczy się przejść “ulicą” Wenus, żeby utytłać sobie nogi do kolan w kurzu. Puszczając tamtędy ruch nie trzeba superkomputera przyszłości, żeby przewidzieć, co się stanie. Położenie betonowych płyt załatwiłoby sprawę kurzu, ale pewno przy okazji rozprawiłoby się z ciszą na dobre. Niestety korzystający z przejazdów kierowcy także wyobraźnią w większości nie grzeszą i często gęsto uznają ten kawałek za rajdowy OS. Prując przezeń śnią pewnie o karierze rajdowca i podziwiają efektowny tuman. Kantor mówił, że chamstwo, to jest brak uwagi. Trzeba więc powiedziec głośno, że ktoś, kto tymczasowym przejazdem, pod oknami innych, pędzi wzniecając kurz na wysokośc drugiego piętra jest… chamem. Howgh!

Co z tym dalej?

Problemem zajmują się radni, zajęła się Rada Sołecka, protestują mieszkańcy. Niestety klucz tkwi w rękach urzedników. Zamkniete skrzyżowanie wymusza szukanie objazdów i przejazdów. Jedni mieszkańcy rozpaczliwie protestują, inni podnoszą problem dojazdów do pracy i szkoły. Skończy się zapewne wymuszoną reorganizacją ruchu, co obudzi kolejne protesty. Interesy mieszkańców różnią się w zależności od miejsca zamieszkania i doraźnych potrzeb. Gdy jedni nalegają na zamknięcie ulicy Wenus, inni domagają utrzymanie jej otwartej. Każdy swoje racje ma i ich broni. Za chwilę znajdą się chętni na budowanie sobie politycznego poparcia opartego na tym konflikcie. Jedno jest pewne – nie widzę argumentów, które pozwoliłyby na lekceważenie protestu grzebanych żywcem pod setkami kilogramów kurzu dziennie mieszkańców! Przygotujmy się więc wszyscy na ograniczenie ruchu przez Wenus. Być może trzeba położyć tam betonowe szykany wymuszające jazdę max 20 km/h, może wysypać tłuczeń, może concret (używany do utwardzania nawierzchni pod kostką bauma) – nie wiem, nie znam się, być może bredzę. Może ktoś z Was ma jakiś pomysł? Jeśli nic się nie zmieni, to następny protest nie potrwa 20 minut – jak dziś.

Jacek Sut

 

Rowerem po zdrowie – nie może Ciebie zabraknąć!

Czy wiesz jaka pozycja na rowerze jest dla Ciebie najbardziej odpowiednia? Jakie ćwiczenia powinieneś wykonać zanim wyruszysz na wycieczkę? Co jaki czas powinieneś robić przerwy i co zjeść przed treningiem? Te i inne porady uzyskasz od naszych fizjoterapeutów podczas VIII. Zlotu Rowerowego Krainy Jeziorki. Wszystko w trosce o nasze zdrowie.

25 września Kraina Jeziorki zaprasza wszystkich rowerzystów na VIII. Zlot Rowerowy, który odbędzie się pod hasłem „Rowerem po zdrowie”. Ugości nas „Łowisko Pod dębową Beczką” mieszczące się w Kawęczynie, czyli w samym sercu Krainy Jeziorki. Jest to piękna, otoczona lasami posiadłość, na terenie której znajdują się łowiska karpi, leszczy, płoci, szczupaków i tołpyg. Na uczestników czekać będzie fizjoterapeuta, specjalizujący się w problemach osób uprawiających kolarstwo. Każdy uczestnik weźmie udział w licznych grach i zabawach z nagrodami, spędzi miło czas na łonie natury z innymi pasjonatami rowerów oraz otrzyma mapę z oznakowaniem szlaków rowerowych Krainy Jeziorki.

Dla miłośników zdrowych słodkości specjalnie na tę okazję przyjadą okoliczni bartnicy, żeby opowiedzieć o pszczołach, pokazać jak wygląda ul od środka i poczęstować wspaniałym, lokalnym miodem. Będzie możliwość zakupienia tegorocznego miodu w dniu zlotu.

Podczas Zlotu będzie można zadbać nie tylko o nasze zdrowie, ale i o stan techniczny naszych rowerów. Naszym gościem będzie serwis rowerowy Annda z Piaseczna, który sprawdzi wasze rowery po sezonie, doradzi jak zakonserwować je na zimę oraz podpowie co warto mieć na wyposażeniu.

Dla wszystkich przewidziane jest wspólne ognisko z kiełbaskami oraz najlepsze w Polsce, grójeckie jabłka.plakat_zlotkj

Spotykamy się o g. 12:00 w „Łowisku Pod Dębową Beczką” przy ulicy Zatylnej w Kawęczynie.

Uczestnictwo w Zlocie jest bezpłatne. Prosimy o potwierdzenie przybycia do 22.09 na adres: zlotrowerowy2016@gmail.com. Musimy wiedzieć ile kiełbasek dla Was zamówić!

Do zobaczenia w Kawęczynie!

Kraina Jeziorki to ponad 400 km szlaków rowerowych leżących w dolinie rzeki Jeziorki. O krok od stolicy w kierunku południowym, na obszarze powiatu piaseczyńskiego, grójeckiego i gminy Mszczonów. Największymi atrakcjami Krainy Jeziorki są: Zamek w Czersku, Park Zdrojowy w Konstancinie-Jeziornie z tężnią solankową, piaseczyńsko-grójecka kolej wąskotorowa, termy w Mszczonowie, zalew Osieczek, tor samochodowy w Słomczynie, drewniane kościoły w Chynowie, Rembertowie, Lutkówce i na Mariankach, liczne pałace, dwory i często towarzyszące im parki.  Liczne są tu rezerwaty czy leśne kompleksy wypoczynkowe.

Link do mapy:

https://www.google.pl/maps/place/Łowisko+Pod+Dębową+Beczką/@51.9352015,20.8853748,11.5z/data=!4m5!3m4!1s0x47192342ae89d2df:0x55a8938fea54fdbf!8m2!3d51.93415!4d20.912869?hl=pl

Więcej informacji:

www.krainajeziorki.pl

www.facebook.com/KrainaJeziorki

 

Targ Sąsiedzki w Józefosławiu – WITAJ SZKOŁO

W najbliższą sobotę 10 września br. w godz. 11-14 Stowarzyszenie “Pomysł na Józefosław” organizuje 2 Sąsiedzki Targ, który tym razem odbędzie się pod hasłem “Witaj szkoło!”
Spotkamy się, aby wymienić lub sprzedać rzeczy po naszych pociechach – książki, przybory szkolne, sprzęty sportowe, za małą odzież, zabawki. Oczywiście inne rzeczy również mile widziane.

Zachęćmy dzieci, aby to one przejęły inicjatywę i wykazały się przedsiębiorczością przy okazji ucząc się na czym polega recykling.

Miejsce: Józefosław, skwer przy ul. Cyraneczki (na przeciwko Klubu Kultury)

Wstęp wolny. Serdecznie zapraszamy.

KIERMASZ JESIENNY w ogrodzie Acrocony w Józefosławiu

17 września  w sobotę w godz. 10-15.30 w Józefosławiu w szkółce-ogrodzie  Acrocona, ul. Wilanowska 1 odbędzie się
3 Kiermasz Jesienny.
Na kiermaszu będą stoiska z ekologiczną żywnością i napojami, świeże owoce i warzywa prosto z pola, miody i wszystko do spiżarni, własne wyroby cukiernicze oraz rośliny i cebulki do ogrodu.sliwka-454x295-miniaturka
O godz. 13.00 odbędzie się finał konkursu na najlepszy “Sąsiedzki placek ze śliwkami”.
Na zwycięzców czekają atrakcyjne nagrody, a na odwiedzjących degustacja pysznych domowych ciast. To już 2. sąsiedzki konkurs na ciasto w Józefosławiu, w zeszłym roku do konkursu na najlepszą Sąsiedzką Szarlotkę zgłosiło się, aż 9 ciast!
Oprócz tego w programie spacery po pięknym mateczniku szkółki Acrocona, porady na temat prac jesiennych w ogrodzie oraz planowania ogrodu, kompozycje z bylin, mała architektura i donice do ogrodu oraz koncert wiolonczelowy i pokazy taneczne.
Dla dzieci przewidziano warsztaty plastyczne związane z tematyką ogrodu oraz gry terenowe.
Organizatorami kiermaszu są Stowarzyszenie Pomysł na Józefosław, szkółka roślin Acrocona oraz Magazyn Sąsiedzi.
Serdecznie zapraszamy! Najlepiej przyjechać rowerem lub przyjść na spacer piechota.
Regulamin konkurs na “Sąsiedzki placek ze śliwkami”!
Zapraszamy serdecznie do wzięcia udziału w konkursie i nadsyłanie zgłoszeń!
Czekają na Was atrakcyjne nagrody!!!
Warunki uczestnictwa:Przesłanie do dnia 16 września 2016r zgłoszenia drogą internetową na adres:

  • redakcja@sasiedzi.eu
  • zgłoszenie musi zawierać imię nazwisko, adres e-mail oraz własny przepis na placek ze śliwkami
  • Osoby niepełnoletnie uczestniczą w konkursie za zgodą rodziców lub opiekunów
  • Dostarczenie i zaprezentowanie gotowego ciasta-placka ze śliwkami (1 blacha) z własnych produktów w dniu Kiermaszu Jesiennego w szkółce Acrocona dnia 17.09.2016r.
  • W konkursie nie mogą uczestniczyć członkowie Komisji Konkursowej ani ich rodziny
  • Organizator nie zapewnia urządzeń do podgrzewania lub gotowania
  • Organizator nie refunduje kosztów udziału w imprezie, w tym kosztów transportu i przygotowania ciasta.
  • Organizator zapewnia miejsce do prezentowania ciast oraz sztućce i talerzyki do degustacji
fot.Katarzyna Sierżant

fot.Katarzyna Sierżant

Rozstrzygnięcie konkursu:

  • Rozstrzygnięcie konkursu odbędzie się w trakcie Kiermaszu Jesiennego w szkółce Acrocona dnia 17.09.2016r. o godz. 13 tej (ciasto należy dostarczyć najpóźniej do godz. 12.45 na specjalnie przygotowane stoisko na terenie Szkółki)
  • Oceny potraw dokona Komisja Konkursowa powołana przez Organizatora
  • Zostaną przyznane 3 nagrody (1, 2 i 3 miejsce) .
  • Jury oceniając potrawy będzie brało pod uwagę: walory smakowe, wygląd (apetyczność) oraz nowatorskość przepis
  • Laureat I miejsca uzyska tytuł: „Mistrza Sąsiedzkiego placka ze śliwkami”.
  • Z posiedzenia Komisji Konkursowej zostanie sporządzony protokół. Postanowienia Komisji są niepodważalne. Wyniki zostaną ogłoszone w dniu 17 września 2016 .

kiermasz 2016 300x140 cm