Dwa koszarowce i hydrofornia wydzierżawione!

W piątek 29 stycznia w siedzibie Starostwa Piaseczyńskiego podpisano umowę na dzierżawę części nieruchomości po byłej jednostce wojskowej w Górze Kalwarii.

Stronami umowy są: Powiat Piaseczyński reprezentowany przez Starostę Piaseczyńskiego Wojciecha Ołdakowskiego i członka zarządu Ksawerego Guta oraz Fundacja Leny Grochowskiej reprezentowana przez pełnomocnika fundacji Władysława Grochowskiego

i firma MW Property Invest reprezentowana przez Prezesa Zarządu Marka Litwińca.

Wydzierżawione zostały dwa koszarowce i budynek dawnej hydrofornii – wszystkie na okres 30 lat. Roczny czynsz wynosi 25 250 zł netto za każdy z koszarowców oraz 20 200 zł za budynek dawnej hydrofornii. Dzierżawcą koszarowców jest Fundacja Leny Grochowskiej, która prowadzi działalność na rzecz repatriantów ze Wschodu. – Docelowo planujemy sprowadzić około 20 rodzin z Kazachstanu, chociaż prawdopodobnie pierwsza rodzina będzie z Ukrainy, z Mariupola. Nie wykluczamy również działalności komercyjnej na terenie budynków – powiedział Władysław Grochowski.

Dzierżawcą budynku dawnej hydroforni jest firma MW Property Invest planująca prowadzić w tym miejscu działalność handlowo-usługową. – Nasza decyzja została poprzedzona dokładną analizą okolicy. Wiemy, co jest potrzebne i czego brakuje. Przewidujemy, że remont budynku zakończy się pod koniec tego roku – powiedział prezes Marek Litwiniec.

Zgodnie z umową każdy z dzierżawców zobowiązany jest do modernizacji budynków

w terminie do 2 lat od dnia podpisania umowy oraz do prowadzenia działalności zgodnej z planem zagospodarowania przestrzennego.

– To historyczny dzień. Wierzę, że ten teren z ruin zmieni się w miejsce tętniące życiem. Jestem przekonany, że dzierżawcy dołożą starań, aby wszystko było odpowiednio zagospodarowane i użytkowane. Od dzisiaj będzie tylko lepiej – powiedział podczas uroczystości Starosta Piaseczyński Wojciech Ołdakowski.

Sprawa zagospodarowania terenów po byłej jednostce wojskowej zaczęła się w 2003 roku. Krokiem milowym było uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania terenu, o zmianę którego zabiegaliśmy od początku kadencji u władz Góry Kalwarii. Dzięki temu poszerzył się katalog możliwości dla inwestorów i wzrosło zainteresowanie tym terenem – powiedział członek zarządu Ksawery Gut.

Wojciech Zmysłowski

w.zmysłowski@piaseczno.pl

Zapraszamy Państwa do zapoznawania się z informacjami zamieszczanymi na stronie:

www.piaseczno.pl

https://www.facebook.com/piaseczynskipowiat

 

Teatralne sukcesy Przedszkolaków

Już po raz drugi przedszkole Świat Bajek zaprosiło do wspólnej teatralnej zabawy piaseczyńskie placówki. W Świecie Bajek teatr to jedna z form wszechstronnej edukacji maluchów. Chcieliśmy podzielić się swoją pasją, ale także podejrzeć pomysły innych instruktorów, czegoś się nawzajem od siebie nauczyć – mówi pomysłodawca festiwalu, Anna Kolanowska. Dzięki wsparciu Centrum Kultury, Burmistrza i Urzędu Miasta i Gminy Piaseczno, 28 stycznia w Sali Centrum Kultury odbyła się Gala Festiwalowa. Wystąpił nagrodzony Teatr Półnutki z Przedszkola Nutka z Piaseczna, ze spektaklem „Ach, co za noc!”, na podstawie scenariusza Adama Szafrańca. Występujących gorąco oklaskiwali organizatorzy – przedszkolaki Świata Bajek oraz zaproszeni goście.

Nasi mali-wielcy artyści pojadą w nagrodę do Teatru GULIWER, który był głównym sponsorem Festiwalu.

Dziękujemy za udział i gratulujemy. Zapraszamy za rok wszystkie artystyczne placówki do wspólnej zabawy.

Współorganizatorami Festiwalu byli Nasz Teatrzyk i Chatka Marzeń.

Dziękujemy naszym patronom:

  • Burmistrzowi Miasta i Gminy Piaseczno
  • Gminie Piaseczno
  • Centrum Kultury w Piasecznie
  • Teatrowi GULIWER

Oraz patronom medialnym:

  • Przeglądowi Piaseczyńskiemu
  • Gazecie Piaseczyńskiej
  • Portalowi www.piaseczno4u.pl
  • Portalowi powiat-piaseczyński.info
  • Portalowi naszepiaseczno.pl
  • Portalowi Sąsiedzi

Pracuję głosem i kocham ciszę.

Robert Michalak jest absolwentem wydziału aktorskiego łódzkiej PWSFTviT. Pracował jako dziennikarz radiowy, dziś jest lektorem w tv. Rozmawiamy w jego mieszkaniu w Józefosławiu.

Jacek Sut: Gdzie Cię można usłyszeć?

Robert Michalak: Dzień Dobry TVN (wydania weekendowe), Co Za Tydzień, Kino Polska i Kino Polska Muzyka – to są moje cztery podstawowe zajęcia. Poza tym czytam audiobooki dla jednego z wydawnictw, które wydaje poradniki różnego typu. Mam już skromną półeczkę w sklepach z książkami.

J.S.: Jak doszedłeś do tego miejsca?

R.M.: Dzięki przyjaciołom (śmiech). Zaczęło się dość dawno. Skończyłem szkołę teatralną…

J.S.: Razem skończyliśmy. Na jednym roku. Nie ukrywamy tego.

R.M.: Nie ukrywamy zatem (śmiech). Po dyplomie na wydziale aktorskim w zawodzie pracowałem krótko, bo trzy lata i potem zaczęła się moja łódzka kariera radiowa. W radio, w Łodzi, przepracowałem 9 lat. Potem przeniosłem się do Warszawy, do TOK FM, gdzie pracowałem 2 lata, jako wydawca serwisu informacyjnego, z czego rok, jak wielu Łodzian dawniej i dziś, dojeżdżałem do Warszawy. W czasie jednej z takich podróży spotkaliśmy się i zacząłem pracę w TVN.

J.S.: Akurat szukaliśmy lektora. Szczęśliwy traf. Dla nas obu.

R.M.: To było pierwsze w zasadzie, poważne lektorskie zajęcie. Ale pracując jeszcze w TOK FM od swojej szefowej, Ewy Wanat, usłyszałem, że tworzy się nowy kanał – Kino Polska – i że szukają lektorów. Poszedłem na przesłuchanie i jeszcze tego samego dnia, w pociągu powrotnym do Łodzi, dowiedziałem się, że mam tę robotę.

J.S: Co robisz, gdy nie pracujesz?

R.M.: Nurkuję. W sumie też przez przypadek, choć nie do końca. Od dziecka marzyłem, żeby być albo dziennikarzem albo aktorem albo nurkować. A najlepiej połaczyć na przykład dziennikarstwo z nurkowaniem…

J.S.: Wywiady z rybami?…

R.M: Żebyś wiedział! Jako dziecko zafascynowany byłem cyklem filmów dokumentalnych pt. „Milczący świat Jacques’a Cousteau” i bardzo mi się to podobało. Szczęśliwie, jak widać, udało mi się zrealizować każde z moich marzeń. Jednak na kurs nurkowania zapisał mnie przyjaciel. Powiedział, że już po ptakach, jestem na liście i nie mam wyjścia, a jutro pierwsza lekcja. Poszedłem więc i zrobiłem uprawnienia. Potem już tylko je sukcesywnie poszerzałem. Kiedy pierwszy raz pojechałem do Egiptu i zanurkowałem tam, to po prostu umarłem. Te kolory, ryby, światło… to wszystko mnie oszołomiło. Od tego czasu „obnurkowałem” cały Egipt, od północy aż pod granicę sudańską. Mam na koncie około 250 nurkowań i nie wyobrażam sobie już bez tego życia. Wiem, że to teraz pogląd kontrowersyjny, ale bardzo lubię też kulturę arabską, co widać zresztą po moim mieszkaniu.

J.S.: Jak długo tu mieszkasz i czemu?

R.M: Mieszkam przez przypadek. Od 2008 roku. Szukałem miejsca dla siebie, ceny nieruchomości wtedy wystrzeliły w górę, więc musiałem zapomnieć o centrum, czy nawet dalszych dzielnicach Warszawy. Poszedłem na targi mieszkaniowe, nabrałem folderów i w domu wszystkie je dokładnie przejrzałem. Teraz myślę, że wybór Józefosławia był strzałem w dziesiątkę. Blisko las i, co muszę podkreślić, najwspanialsi sąsiedzi pod słońcem.

J.S: Sąsiedzi górą. Jak zawsze.

R.M: Co śmieszne połączyło nas nieszczęście. Była taka ulewa latem parę lat temu…

J.S.: Słynny 6 czerwca… To jest dzień ważny dla wielu rodzin w gminie Piaseczno.

R.M: Tak. Dzień przed moimi urodzinami. Dzień wcześniej sąsiad przekazał mi klucze, żeby w razie czego mógł zajrzeć do jego mieszkania i z czystego lenistwa nie odpiął kluczyka od samochodu. Następnego dnia jak zaczęło lać, to w szybkim tempie woda zaczęła się zbierać w podziemnym garażu. Zdążyłem wyprowadzić swój samochód i jego. Potem wyjechał jeszcze jeden sąsiad i zawalił sie podjazd. Dwa auta zostały w środku. W sąsiednim garażu też kilka, zalanych po szyby. Dramat! Walczyliśmy z powodzią ramię w ramię. Napełnialiśmy worki piaskiem, tamowaliśmy. Kiedy się to skończyło, stanęliśmy pod wiatą zawalonego zjazdu, tacy mokrzy i zmordowani, popatrzyliśmy na siebie… ktoś przyniósł grila, pojawiły się napoje i do rana trwała impreza w najlepsze. Od tamtej pory wszyscy jesteśmy na „ty”, dzieci sąsiadów wołają do mnie „wujku”, nie ma problemów z przekazaniem kluczy, pomocą, czymkolwiek. Fantastycznie się żyje wśród życzliwych ludzi.

Dziękuję za rozmowę.

Włoskie (auto) wakacje.

Przegląd Spektakli Zimowych

W imieniu swoim oraz organizatora zapraszamy na II Gminny Festiwal Spektakli Zimowych, który odbędzie się 28 stycznia o godzinie 10 tej w Centrum Kultury w Piasecznie na ul. Kościuszki 49.

Obserwując ogromne zainteresowanie piaseczyńskich przedszkoli udziałem we wszelkich imprezach promujących twórczość najmłodszych, takich jak Eko festiwal, Przegląd Małych Form Teatralnych EFFKa, czy akcje Rynek, stworzyliśmy kolejną imprezę, która – mamy nadzieję – na stałe wpisze się w kalendarz kulturalny naszego miasta.

Każde przedszkole publiczne czy nie, przygotowuje spektakl na Boże Narodzenie. Często nie są to tradycyjne jasełka gdyż w wielu przedszkolach kształcą się dzieci z różnych krajów i kultur, a placówki te pragnąc uszanować ich odrębność wybierają do prezentacji tematy nie tylko religijne. Dlatego przegląd nasz ma być Przeglądem Spektakli Zimowych.

Prezentacja różnych form i tematów pozwoli najmłodszym poznać polską tradycję, ale i różnorodność kultur. Festiwal ma na celu prezentację twórczości przedszkolnej, wymianę doświadczeń, doskonalenie w dziedzinie teatru małego aktora poprzez omówienie spektakli z profesjonalnym jury i warsztaty. Ponadto na uczestników czekają fantastyczne nagrody.

Serdecznie zapraszamy!
Festival zimowy

Organizator:

Niepubliczne Przedszkole Świat Bajek

Jury w składzie:

Iza Górska- przewodnicząca jury, aktorka, Dyrektor Teatru XL na PGE Narodowym

Patrycja Karpiel – instruktor teatralny, animator, teatrolog

Justyna Biernadska – instruktorka tańca jazzowego, absolwentka animacji społeczno- kulturalnej

Katarzyna Niemyjska- właścicielka Niepublicznego Przedszkola „Świat Bajek”

 Patronat Honorowy:

Burmistrz Miasta i Gminy Piaseczno, Zdzisław Lis,

Urząd Miasta i Gminy Piaseczno,

Centrum Kultury w Piasecznie.

Patronat medialny:

Magazyn Sąsiedzi

Gazeta Piaseczyńska

Przegląd Piaseczyński

www.piaseczno4u.pl

naszepiaseczno.pl

powiatpiaseczynski.info

Gazetkonosz

Właśnie mija 2,5 roku istnienia na rynku magazynu „Sąsiedzi”. Już 25 numerów ujrzało światło dzienne (ten jest 26), a co za tym idzie minęło dwadzieścia pięć miesięcy kolportażu pisma na terenie naszych trzech osiedli, czyli Julianowa. Tutaj, tak się jakoś złożyło, to ja od samego początku podjąłem się dostarczania gazetki do Państwa domów. Gdyby mnie ktoś zapytał dlaczego to czynię, to przypominam, że zwykle normalnego człowieka wyprowadza na spacer czworonożny pupil mobilizowany pełnym pęcherzem, widziałem też koty na smyczy, ale łazić bez zwierzęcia po osiedlu nie wypada, ba, nawet to sprawa wielce podejrzana. Domniemam, że tak niektórzy myślą widząc w nocy starszego jegomościa z gazetkami pod pachą. Świadczą o tym zdziwione miny. Ewentualnych zniesmaczonych śpieszę poinformować, że swoją misję pełnię dobrowolnie i zupełnie bezinteresownie, a jedyną zapłatę za dostarczony towar przyjmuję w postaci życzliwego uśmiechu. Zapytacie Państwo, dlaczego tak ważny dla mnie jest sens słowa życzliwość? Uzasadniam. Pewnego razu zostałem napadnięty przez psy, co prawda małe, ale pełne wigoru i jazgotu, a ich właściciel, obserwował zajście ze stoickim spokojem, czekając na wynik starcia. Zamiast wyrazić ubolewanie, był mocno zatroskany, czy ulubieńcy w czasie szarpaniny moich nogawek nie zrobiły sobie krzywdy. Nie wiem jak szczeka pies w obcym języku, ani też dlaczego opiekun postanowił wielkodusznie darować mi życie, za co jestem mu wdzięczny i odgwizdał psy, czule je pieszcząc słowem… po francusku. Dlatego i ja odzywam się w tym języku pełen dobrej nadziei (to takie ostatnio modne) nieśmiało bąkając: „c`est la vie”. Wszak był to tylko drobny incydent, który już się nie powtórzy i „już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”…

Czasem bywa na dziko…

Jeżeli już rozpamiętuję epizody „ze zwierzętami” do których doszło w czasie mego gazetkonoszenia, warto wspomnieć o buszujących przy ulicy Cyraneczki i na „pawełkowym” polu (dzielącym nasze włości), watahach dzików. Jedno mogę powiedzieć. Są czarne, olbrzymie, można je poznać po swojskim, miłym dla naszego ucha chrząkaniu, (gdyż chyba nie mówią po francusku) i lepiej im nie wchodzić w drogę. Znam to z autopsji, bo ja wszedłem i musiałem salwować się ucieczką. Słowa przepraszam również nie usłyszałem, ani od dzików, ani też od właściciela dziko rosnących wśród śmietniska chaszczy. Te mądre zwierzęta korzystają z rodzinnych nieporozumień wśród ludzi nie potrafiących zadbać o swój dobytek i niestety ryją, ale nie pod właściwą osobą, a pod Bogu ducha winnymi sąsiadami, co przysparza im lęku i widocznych szkód.

Skrzynki i szlabany

A teraz słów kilka o skrzynkach na listy. Są różne, bo i Państwo różnicie się pięknie. Jednakże ja, chodząc z gazetkami lubię te większe, lub wpuszczane w słupek. Proszę mi wierzyć, te małe, wąskie i rachityczne nie dają naszemu pismu żadnej satysfakcji, a przecież ono na to zasługuje. Jestem przekonany, że i czytelnicy chcieliby czerpać przyjemności z lektury czystego i nie przemokłego miesięcznika. Stąd mój apel: zadbajmy o nasze skrzynki na listy! Szczytem wygody są pojemniki na korespondencję umieszczone w budynkach wielorodzinnych np. na ul. Urbanistów. Otwarte bloki mieszkalne nie sprawiają więc kłopotu. Natomiast problem zaczyna się tam, gdzie mieszkańcy przedkładają swoje bezpieczeństwo nad możliwość sąsiedzkiej integracji. Myślę tu o zamkniętych enklawach. Z jednej strony chcieliby korzystać z tych samych, co my dobrodziejstw gminnych, np. chodników czy deptaka do lasu, ale swojej prywatności strzegą jak źrenicy oka. Dlaczego o tym piszę? Z prostego powodu. Otóż wielokrotnie widziałem sąsiadów z „Le Village” (o Boże, znowu j. francuski), prowadzących psy po naszych uliczkach. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie zechcieli oni „przenosić atmosfery francuskiego miasteczka” (bo tak się reklamują) również na nasz skromny teren. Swoje sprawy należy załatwiać u siebie, ale przedstawiciele Miasteczka często przemykają się chyłkiem pod osłoną nocy po prywatnych ale otwartych terenach, by z ulgą kontemplować odchody swoich podopiecznych. Gdybym tego nie widział, nie czuł i w to nie wdeptywał, nic bym nie mówił, ale proszę – szanujmy się nawzajem. Ten apel dla lepszego i dobitniejszego zrozumienia powtórzę po francusku „moi je raccroche”, choć chciałoby się jednocześnie przekroczyć szlaban na kanałku i osobiście wymierzyć winnym sprawiedliwość na ich wycieraczkach. Kończąc ten wstydliwy temat, z którego wydobywa się „odeur” uczciwie przyznaję, że i nasi mieszkańcy nie pozostają bez winy. Być może niezbyt dokładnie czytają „Sąsiadów”, w których często apelujemy o kulturę współżycia.

Wszyscy są mile widziani

Zaczął się Nowy Rok, co oznacza, że nie mamy się z czego cieszyć, bo jesteśmy o rok starsi, ale też z zadowoleniem obserwujemy zmieniające się otoczenie. Dwa lata temu nie można było suchą nogą obejść trzech naszych osiedli. Dzisiaj to już historia. Rodzą się nowe wyzwania. Po drugiej stronie ulicy Sybiraków powstaje nowe, zamknięte osiedle na 300 rodzin. Nasza społeczność powiększy się znacznie o miłe osoby, ale też przybędzie problemów związanych ze wzmożonym ruchem samochodowym, nadmiarem deszczówki i oczywiście psami, dla których zielony teren z górkami będzie stanowić „chalet serwis” i miejsce doskonałego wybiegu. Pomimo zbliżającej się „apokalipsy” życzę Państwu dużo optymizmu, uśmiechu na co dzień, dobrego humoru. I jeszcze jedno. Gdy zobaczycie starszawego siwego jegomościa z kucykiem i gazetkami pod pachą zamknijcie psy w domu (one mnie nie lubią) i otwórzcie serca. Możecie być pewni, ja jestem posłańcem pozytywnych wiadomości. Nieodmiennie co miesiąc. Au revoir!

Jan R. Krzyżewski

Drzewa z wyrokiem – czy tak musi być ?

Gmina planuje wycinkę kasztanowców. Czy nowa inwestycja musi być wyrokiem dla drzew?
Wszyscy, którzy choć raz mieli “przyjemność” przejeżdżać przez skrzyżowanie ulic Geodetów z Wilanowską, szczególnie w godzinach popołudniowych, doskonale wiedzą, że wymaga ono przebudowy i udrożnienia – i to możliwie jak najszybciej.
Dlatego pewnie z ogromną nadzieją oczekiwana jest planowana  przebudowa tego miejsca. W chwili obecnej powstaje koncepcja projektu ronda turbinowego, które ma być zbudowane w 2017 roku.

Natomiast NIEWIELE OSÓB wie, że planowana inwestycja zakłada wycinkę siedemdziesięcioletnich kasztanowców.
I właśnie w tej sprawie od października piszę liczne pisma do różnych instytucji, konsultuję się z ekologami, dendrologami, drogowcami i jestem częstym gościem w piaseczyńskim Urzędzie Miasta i Gminy. Wiem, że mogę się spotkać z zarzutem, że bronię swojego interesu, bowiem wraz z drzewami decyzją Gminy stracę część swojej działki. Pal licho działkę! Ingerencja będzie solidna, to fakt. Jak każdy, kto doświadczył takich procedur, przeżywam to i cierpię, ale tak naprawdę najbardziej zależy mi na tych drzewach. Całe życie spędzam z roślinami, znam je i kocham. W sprawę ratowania kasztanowców zaangażowali się także nasi radni i Stowarzyszenie Pomysł na Józefosław, którym pragnę w tym miejscu serdecznie podziękować.

W wyniku tych działań powstały kolejne dwie koncepcje projektu przebudowy tego skrzyżowania.

Najbardziej optymistyczna z nich (nr 3) przewiduje wycięcie „tylko” siedmiu z dziewięciu najstarszych drzew przy ulicy Wilanowskiej – i tutaj także pracownicy Wydziału Inwestycji są przekonani, że nic więcej nie można zrobić w tej sprawie, jak również uważają, że stworzenie 3-ech wariantów wyczerpuje ich i tak dostatecznie dobrą wolę. Zresztą ten wariant pozostał wyłącznie na papierze. W piśmie, które otrzymałam od Burmistrza Miasta i Gminy Piaseczno Zdzisława Lisa dnia 22-go grudnia 2015, poinformowano mnie, że będzie realizowany wariant nr 2, oraz cytuję: „Udało się ocalić wiele drzew i krzewów, natomiast nie udało się wyeliminować konieczności wycinki kasztanowców”. A przecież to one są niepowtarzalną wartością w „zabetonowanej” naszej miejscowości. Jedno drzewo to tlen dla dwóch dorosłych osób na cały dzień! Poza tym te drzewa ograniczają zapylenie nawet o 75%, a transpirując wodę do powietrza działają jak klimatyzatory oraz stanowią zaporę dla wiatrów. Ich brak odczują klienci i właściciele CH Józefosław oraz mieszkańcy ul Tenisowej. Mamy więcej szczęścia niż duszący się w smogu mieszkańcy centrum Warszawy. Nie psujmy tego!

Nie wierzę, że nie można wykonać projektu, który uratuje te siedemdziesięcioletnie kasztanowce. Tym bardziej, że istnieje wiele przykładów, również w Polsce, gdzie udało się ochronić stare drzewa, realizując inwestycję. Rozumiem potrzeby naszej społeczności. Wiem, gdzie mieszkam i jak szybko następuje rozwój naszych miejscowości. Z drugiej strony obserwuję lekkość z jaką inwestor CH Józefosław otrzymał dodatkowy teren pod parking, który z zapasem zabezpieczałby teraz potrzeby inwestycji w skrzyżowanie Geodetów/Energetyczna/Wilanowska. Nie musiałoby być nawet turbinowe. Gmina jednak, zamiast uszczuplić o dodatkowe półtora metra(!) betonowy parking woli wyciąć (dosłownie!) w pień 9 drzew, które rosną tu od zawsze.

Pracownicy Gminy mają usta i pisma pełne argumentów. Nie mogę się jednak wyzbyć wrażenia, że główną ich jest dbanie o wygodę i dobro wykonawców inwestycji, które stawiają ponad dobrem samych mieszkańców. Niechętnie też reagują na moje prośby o konsultacje z organizacjami, które mają doświadczenie w obronie terenów zielonych wpisanych w szybko urbanizujące się miejscowości. Wśród nich są także projektanci, którzy potrafią myśleć inaczej, a przede wszystkim dokładnie badają sytuację na miejscu – nie tylko na geodezyjnych mapach. Na mapie drzewo to kropka lub kółko, w rzeczywistości to potężna bryła, bez której będziemy bardziej ubodzy niż nam się to dzisiaj wydaje. A najsmutniejsze jest to, że według oficjalnej wersji pracownicy UMiG Piaseczno przekonują, że zrobili WSZYSTKO, aby uratować te drzewa – w związku z czym… planowana jest ich wycinka.

Joanna Widaj

Roladki z francuskiego ciasta z łososiem

Szybka przekąska na karnawał, która może być podana na zimno lub na ciepło. Będzie ideálna jako uzupełnienie szwedzkiego stołu. Jej przygotowanie jest bardzo proste, a efekt widać na zdjęciach również miły dla oka.

Składniki:

1 opakowanie ciasta francuskiego

150 g wędzonego łososia

1 opakowanie serka śmietankowego

koperek

pieprz

1 jajko

Wykonanie:

Ciasto wyjmujemy z lodówki, pozwalamy mu się lekko ocieplić, a następnie je rozwijamy. Brzegi ciasta smarujemy rozkłóconym jajkiem. Ciasto wzdłuż dłuższego boku smarujemy serkiem, rozkładamy łososia, posypujeme koperkiem i świeżo zmielonym pieprzem. Ciasto rolujemy i smarujemy jajkiem, następnie kroimy w plasterki o grubości mniej więcej 2 cm. Roladki przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, smarujemy z wierzchu jajkiem i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 15-20 minut.

Życzę smacznego

Agata Witowska

kulinarneprzygodygatity.pl

Dlaczego latarnie nie świecą?

W związku z licznymi pytaniami mieszkańców Gminy Piaseczno dotyczącymi braku ulicznego oświetlenia informujemy, że Urząd Miasta i Gminy Piaseczno odstąpił od umowy na konserwację oświetlenia ulicznego, z powodu nie wykonywania swoich obowiązków przez firmę MG Inwestycje Sp. z o.o.. Wszelkie awarie (dotyczące oświetlenia) prosimy zgłaszać  do Referatu ds. Zarządzania Energią na adres email: energia@piaseczno.eu lub telefonicznie na numer 22 7017 674.

Obecnie trwają intensywne prace nad wyłonieniem nowej firmy, która w najbliższym czasie zajmie się konserwacją oświetlenia na terenie gminy.

źródło Gmina Piaseczno

Dziewczyny z pazurem – Gołków Cup

logo_gołkówWybierając się do Zespołu Szkół w Gołkowie najpierw trochę pobładziłem, ale potem z radością obserwowałem jak grają w kosza dziewczyny z rocznika 2001 i młodsze. Wgryzając się w życie gminy i powiatu każdego praktycznie dnia dowiaduję się o tym, co tu się dzieje i jak wiele osób jest skłonnych poświęcać swój czas na pracę na rzecz wspólnych inicjatyw.

Gołków Cup 2016 to już VII edycja Ogólnopolskiego Turnieju Koszykówki Dziewcząt. Zawody organizowane przez Zespół Szkół Publicznych w Gołkowie , Międzyszkolny Uczniowski Klub Sportowy „Piaseczno” oraz Gminny Ośrodek Sportu i Rekreacji w Piasecznie zwyciężyła drużyna gospodarzy MUKS PIASECZNO I prowadzona przez trenerkę Annę Krasuską, drugie miejsce zajęła drużyna z Białej Podlaskiej – UKS ORLIK 2 BIAŁA PODLASKA, a trzecie miejsce przypadło drużynie z Działdowa – UKS „DWÓJKA” DZIAŁDOWO. Czwarte miejsce zajęła druga drużyna MUKS –u PIASECZNO II ,dla której to olbrzymi sukces , bowiem to młodsza drużyna – 2002 rocznik , tym bardziej cieszy takie miejsce. Kolejne miejsca zajęły drużyny z WARSZAWY, KOZIENIC i ŁOMŻY. Jak widać niektóre z drużyn miały sporo kilomentrów do przebycia tym bardziej cieszy, że zwyciężyli gospodarze, a w zasadzie – pardon le mot – gospodynie.

Emocji nie brakowało. Jak się dowiedzieliśmy droga po tytuł mistrzowski dla drużyny MUKS Piaseczno nie była usłana różami. Najtwardszy pojedynek musiały stoczyć z drużyną z Działdowa. Przegrywały 19:2, ale widocznie to tylko pobudziło ich sportową złość, która odpowiednio ukierunkowana przez trenerkę przerodziła się w ostateczne zwycięstwo 41:54. Myślę, że rodzice sedziący w sali przezywali stany nerwowe podobne tym, jakie cała siatkarska Polska musiała przejść, gdy graliśmy niedawno z Niemcami. Tak to już jest. Zainwestowane emocje wracają do nas z nawiązką. Trzeba być z drużyną, zawodniczkami, trenerką na meczu. widzieć jak się zmagają i jak odnoszą zwycięstwa, a czasem i znoszą porażki. To piękno sportu i chwała wszystkim, którzy przynili się do tego turnieju; organizatorom, nauczycielom, trenerom, władzom gminy i wreszcie samym dziewczynom i ich rodzinom, bo rodzinną atmosferę się po prostu czuło. Mam wrażenie, że nawet te zawodniczki, które tu przyjechały z daleka mogły poczuć się w Gołkowie komfortowo i wywiozą stąd nie tylko trofea (na szczęście oprócz głównego), ale też miłe wspomnienia.

Jacek Sut

KLASYFIKACJA KOŃCOWA DRUŻYNOWA:

  1. MUKS PIASECZNO I
  2. UKS ORLIK 2 BIAŁA PODLASKA
  3. UKS DWÓJKA DZIAŁDOWO
  4. MUKS PIASECZNO II
  5. URSUS WARSZAWA
  6. MG UKS KOZIENICE
  7. ŁOMŻA

INDYWIDUALNA:

NAJLEPSZA ZAWODNICZKA DRUŻYNY:

  1. MUKS PIASECZNO I – ALEKSANDRA KOSOWSKA (nr 9)
  2. UKS ORLIK 2 BIAŁA PODLASKA – JULIA TYMOSZUK (nr 13)
  3. UKS DWÓJKA DZIAŁDOWO – KRUPA ZUZANNA (nr 14)
  4. MUKS PIASECZNO II – RUDENKO ZUZANNA (nr 14)
  5. URSUS WARSZAWA – KRYSTYNA ARKABUZ (nr 4)
  6. MG UKS KOZIENICE– GŁAZ NATALIA (nr 8)
  7. ŁOMŻA – SZYDŁOWSKA KAROLINA (nr 5)

DRUŻYNA GWIAZD „ Pierwsza piątka turnieju”:

  1. MUKS PIASECZNO I – SKWAREK IZA ( nr 15)
  2. UKS ORLIK 2 BIAŁA PODLASKA – DOMINIAK PAULINA (nr 15)
  3. UKS DWÓJKA DZIAŁDOWO – MACKIEWICZ OLIWIA (nr 6)
  4. MUKS PIASECZNO II- BURZA ALEKSANDRA (nr 16)
  5. MG UKS KOZIENICE – CHOŁUJ OLIWIA ( nr 7)

Nagroda FAIR PLAY drużynowa: UKS DWÓJKA DZIAŁDOWO

KRÓL STRZELCÓW: MG UKS KOZIENICE– GŁAZ NATALIA (nr 8) 126 pkt. – zdobytych podczas turnieju