Okiem grafika

Niewiele rzeczy na świecie potrafi inspirować tak, jak robi to wyobraźnia dziecka. O tym, dlaczego warto z niej korzystać i w dorosłym wieku oraz czym jest praca dla dzieci i z dziećmi opowiada Piotr Karski – grafik, projektant, autor i ilustrator książek dla dzieci, rodzinnie związany z Julianowem.

Co wpisujesz w rubryki ,,Wykształcenie” i ,,Zawód wykonywany”?

Wykształcenie: Grafik – projektant. Skończyłem grafikę na warszawskiej ASP, specjalizacja projektowanie graficzne i projektowanie książki.

Zawód wykonywany: Projektowanie książek dla dzieci, choć lepiej pasowałoby „książkorób”, bo niektórzy rozumieją przez projektowanie samo tworzenie projektu graficznego, a ja zajmuję się robieniem książek w szerszym znaczeniu.

Ostatnie Twoje dwie książki ,,W góry!” i ,,W morze!” były przez Ciebie wymyślone, napisane i narysowane. Skąd taka potrzeba?

Pierwsze powstały „W góry!”. Z pomysłem na książkę wyszło Wydawnictwo Dwie Siostry z którym współpracuję odkąd skończyłem Akademię. Wydawczynie poprosiły mnie o stworzenie edukacyjnej książki aktywnościowej o górach. Wakacje najczęściej spędzam na górskich ścieżkach. Tam też powstawały pierwsze szkice do książki. Na szlakach nie raz słyszałem pytania dzieci i obserwowałem zakłopotanie rodziców, którzy szukali na nie sensownych odpowiedzi. Książka miała ten głód wiedzy zaspokoić, ale nie w podręcznikowym stylu. Wymyśliłem ponad 100 aktywności, które w formie zadań plastycznych, gier i eksperymentów przybliżają dzieciom wiedzę o górach poprzez zabawę. Już na etapie powstawania książki zainteresowały się nią wydawnictwa zagraniczne i szybko stało się jasne, że powstanie też książka o morzu. Dziś obie książki wydane są w kilku językach, tłumaczą się na kolejne (w tym nawet na chiński!). W Polsce i w Austrii „W Góry!” nominowana była do tytułu Książki Popularnonaukowej Roku.

Są to książki przedstawiające bardzo szeroką wiedzę o górach i morzu. Oprócz plastycznych pomysłów, potrzebna była także ogromna wiedza merytoryczna. Jak przygotowywałeś się do pracy nad tym materiałem?

Praca nad każdą z książek trwała pół roku, z czego mniej więcej połowę czasu zajęło mi właśnie przygotowanie merytoryczne. Chciałem pokazać góry i oceany poprzez ich zoologię, botanikę, ekologię, geologię, kulturę – to wszystko brzmi bardzo poważnie, ale kluczowe było stworzenie lekkich i humorystycznych zadań opowiadających o tych wszystkich kwestiach. Oczywiście nie jestem naukowcem, specjalistą w tych dziedzinach, więc musiałem sam bardzo dużo się nauczyć. Czasem tworząc z pozoru proste ilustracje napotykałem na poważne wątpliwości. Na przykład wymyśliłem grę w dzięcioła i korniki poprzez którą opowiadam o niesamowitym życiu tych chrząszczy, którym politycy zrobili ostatnio bardzo czarny PR. Na ilustracji pojawiają się otwory wentylacyjne, które mama kornik wierci co jakiś czas w chodniku macierzystym, żeby larwy mogły od wyklucia się oddychać świeżym powietrzem. W opracowaniach dotyczących kornika drukarza, do których dotarłem, nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi jak mama rozmieszcza te otwory. Tu z pomocą przyszli mi naukowcy z wydziałów leśnych (często autorzy opracowań, które czytałem). Napisałem do kilku, bo myślałem, że raczej nikt nie będzie zawracać sobie głowy jakąś książką dziecięcą – odpowiedzieli wszyscy! Takich sytuacji było więcej. Za każdym razem spotykałem się z dużą życzliwością naukowców. Każda z książek była też skrupulatnie weryfikowana przez świetną redaktorkę z wydawnictwa, na tym etapie ponownie potwierdzaliśmy wszystkie fakty. To książki przede wszystkim do zabawy, ale ich wartość merytoryczna musi być bez zarzutów. Edukacja to odpowiedzialne zajęcie.

Wiem, że prowadzisz warsztaty plastyczne dla dzieci w oparciu o te opracowania. Skąd pomysł na takie zajęcia?

Spotkania autorskie, na których robię dzieciom rysunkowe dedykacje są fajne, bo spotykam swoich czytelników, ale jeszcze fajniej jest z nimi podziałać. Jest to dla mnie też chwila oddechu, okazja do kontaktu z ludźmi w różnych częściach świata. Robienie książek to samotnicze zajęcie. Tworząc książkę wchodzę tak głęboko w dany temat, że potem stworzenie scenariusza warsztatów do tej książki przychodzi mi z łatwością. Potrzeba też trochę zdolności aktorskich, żeby dzieci weszły w tę opowieść i przez 60-90 minut bawiły się w górską czy morską wyprawę pełną przygód. Ostatnio staram się trochę ograniczyć liczbę tych zajęć, bo to jednak bardzo energochłonne zajęcie.

A w ogóle do czego potrzebna jest dzieciom nauka plastyki?

Wydaje mi się, że nauka plastyki powinna uwrażliwiać dzieci na ich otoczenie i uświadamiać, że mają na nie wpływ. Stół przy którym siedzą, łóżko w którym śpią, dom w którym mieszkają, rower którym jeżdżą, obraz który wisi w pokoju czy książkę którą czytają i oglądają – wszystko to ktoś wymyślił, narysował, zbudował, skonstruował, dobrał materiały, kolory, litery. Jeśli dzieci będą wrażliwe na te kwestie będą bardziej świadomie patrzeć na swoje otoczenie, będą je lepiej rozumiały i bardziej świadomie kształtowały w przyszłości.

Czy zaproponowałbyś jakieś zmiany w podejściu do tej edukacji najmłodszych nam, dorosłym?

Zaproponowałbym skupić się na zadaniach praktycznych. Zamiast malować na lekcji plastyki 25 identycznych misiów, wg narzuconego z góry przepisu zbudować wspólnie karmnik czy budkę dla ptaków, porozmawiać o użytych materiałach, zastanowić się czego potrzebują jej użytkownicy. Zastanowić się jaki problem w otoczeniu mnie irytuje – np. psie kupy na trawniku i stworzyć ulotki czy plakaty namawiające sąsiadów do ich sprzątania, porozmawiać o tym jak działa dobry plakat, a jak nachalna reklama.

Jak odbierasz obecny Julianów oczami grafika?

Julianów, to przyjemna, spokojna, zielona okolica. Większość domów powstała wg spójnych planów, które uchroniły okolicę od pstrokacizny materiałów elewacyjnych charakterystycznej np. dla okolic Piaseczna. Przeszkadzają mi wszędobylskie ogrodzenia, ale to ogólnopolska specyfika i chyba minie jeszcze sporo czasu nim przestaniemy się tak bardzo grodzić. Na szczęście w miastach osiedla fortece powoli odchodzą do lamusa.

Co możemy my sami, mieszkańcy, poprawić we wspólnej estetyce wokół nas?

Myślę, że dobrze by było namówić właścicieli reklam – banerów do bardziej wysublimowanej formy reklamy. Skuteczność reklamy nie tkwi w jej rozmiarze, a w dobrym pomyśle.

Z Piotrem Karskim rozmawiała Renata Nowacka

 

Rodo dzieciom

Dzieci, jako osoby szczególnie narażone na zagrożenia w internetowym świecie, od 25 maja 2018 r. zostaną objęte szczególną ochroną. Nie będą mogły m.in. samodzielnie wyrażać zgody na przetwarzanie danych osobowych – jeśli nie ukończyły 13 lat. W ich imieniu zgodę będą mogli wyrazić rodzice albo opiekunowie.

Jak jest obecnie?

Obowiązujące przepisy nie regulują zasad przetwarzania danych osobowych dzieci, korzystających z usług świadczonych drogą elektroniczną. Tym samym dziecko – niezależnie od wieku – bez trudu może założyć konto na platformie gier komputerowych, portalu społecznościowym, czy poczcie elektronicznej. Wprawdzie w regulaminach najczęściej są wskazane wymogi wiekowe, jednak przepisy nie obligują do weryfikacji wieku internauty.

Ochrona dzieci zgodnie z RODO

Sytuację tę zmieni, zbliżające się wielkimi krokami, unijne rozporządzenie zwane: „RODO” (Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), Dz.U.UE.L.2016.119.1, które reguluje granice wiekowe dzieci, uprawniające do wyrażania zgody na przetwarzanie danych osobowych.

Zgodnie z RODO, w przypadku usług społeczeństwa informacyjnego oferowanych bezpośrednio dziecku, zgodne z prawem jest przetwarzanie danych osobowych małoletniego który ukończył 16 lat. Dane młodszych mogą być przetwarzane, tylko w przypadku, gdy zgodę wyrazi lub zaaprobuje rodzic albo opiekun. Przy czym państwa członkowskie mogą ustanowić inny wiek, nie niższy jednak niż 13 lat.

Granica wiekowa w polskim prawie

Z możliwości tej skorzystał polski ustawodawca, który w art. 5 projektu ustawy o ochronie danych osobowych z 8 lutego 2018 r. wprowadził ograniczenie w zakresie możliwości samodzielnego wyrażania zgody na przetwarzanie danych osobowych w przypadku usług świadczonych drogą elektroniczną oferowanych bezpośrednio małoletnim, w stosunku do dzieci które nie ukończyły 13 roku życia. A zatem przetwarzanie danych osobowych w przypadku tych osób, możliwe będzie wyłącznie po uzyskaniu uprzedniej zgody ich przedstawicieli ustawowych (rodzice/opiekunowie) albo po niezwłocznym potwierdzeniu przez przedstawiciela ustawowego zgody wyrażonej przez taką osobę.

Dlaczego 13 lat?

Z uzasadnienia w/w projektu, wynika, że ustawodawca ustalając w/w wiek, kierował się przede wszystkim regulacjami Kodeksu cywilnego, zgodnie z którymi małoletni, który ukończył 13 lat ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych. W konsekwencji może składać oświadczenia woli, z tym, że w pewnych sytuacjach do ich skuteczności wymagana jest zgoda przedstawiciela ustawowego.

Niezaprzeczalnie wprowadzenie granicy wiekowej zwiększy nadzór i możliwość decydowania przez rodziców/opiekunów o obecności ich dzieci w sieci internetowej, choć kwestią sporną może być przyjęty wiek.

Warto jednak mieć na uwadze, iż projekt będzie podlegał dalszym pracom. Ostateczne brzmienie przepisów nowej ustawy o ochronie danych osobowych może więc ulec zmianie.

Dodatkowe obowiązki administratorów

Z uwagi na wprowadzenie w/w granicy wiekowej, administratorzy będą zobowiązani do wdrożenia dodatkowych rozwiązań, umożliwiających zweryfikowanie czy osoba sprawująca władzę rodzicielską lub opiekę nad dzieckiem wyraziła zgodę lub ją zaaprobowała.

Dodatkowo będą musieli formułować wszelkie kierowane do dzieci informacje i komunikaty na tyle jasnym i prostym językiem, by dziecko mogło je bez trudu zrozumieć.

Katarzyna Borkowska

Radca prawny,

Członkini Okręgowej izby Radców prawnych w Warszawie. Specjalizuje się w prawie cywilnym, rodzinnym, gospodarczym, pracy, egzekucyjnym, administracyjnym oraz prawie o ochronie danych osobowych. Mieszkanka Józefosławia od 10 lat.

Kiedyś to zrobię?

Czy zdarza wam się myśleć o przyszłości wyłącznie w kategorii przyszłości? To znaczy – czy kłębią wam się w głowie zdania typu: kiedyś to zrobię, kiedyś tego dokonam, kiedyś przyjdzie na to czas, jeszcze nie teraz, jeszcze za wcześnie, jeszcze nie jestem gotowy/a, potrzebuję jeszcze czasu? Czy zdarza wam się patrzeć na siebie przez pryzmat ciągłych luk, ograniczeń, braku szczęścia, nieodpowiedniej chwili na to co chcecie kiedyś zrobić?

Wymówki i Żale

Jeśli tak – to zadam wam pytanie: Jeśli nie teraz jest czas i miejsce na rozpoczęcie wędrówki i spełnianie swoich marzeń – to kiedy? Najpierw jesteśmy zbyt młodzi, potem jesteśmy zbyt starzy. Najpierw nie mamy czasu, bo się bawimy, potem nie mamy czasu, bo pracujemy. Najpierw mamy obowiązki, potem nie mamy obowiązków tylko uczucie straty i minionego czasu. A gdzie w tym wszystkim poczucie spełnienia, życia w zgodzie z samym sobą i radości z tego co nas spotkało na przestrzeni lat?

Trochę odwaagi

Większość z nas ma na uwadze tylko plany minimum do zrealizowania zamiast brać życie za rogi i czerpać z niego idąc na całość. Oczywiście wszystko zależy od naszej gotowości na podejmowanie wyzwań. Aby chwycić byka za rogi trzeba najpierw się na to odważyć, a to wiąże się z poskramianiem własnych lęków, obaw, kompleksów bez pokrycia, poczucia własnej niższości i słabości TU i TERAZ. Jednak tu i teraz wolimy, aby zrobił to za nas ktoś inny, a my z boku popatrzymy, jak on to robi, z nadzieją, że trochę nam się dostanie chwały i splendoru w nagrodę za czyjeś zwycięstwo. Potem jesteśmy rozczarowani, bo jako widzowie, tak też jesteśmy traktowani. Za to „torreador” przechadza się w chwale lub cierpi w wyniku odniesionych ran. Widzimy, jak chwała wynosi torreadora na wyżyny. Wtedy towarzyszy nam zazdrość, nuta rozgoryczenia i żalu, że to nie my spróbowaliśmy. Żałujemy straconej okazji, wspominamy to co nam przeszło koło nosa, żywimy się tęsknotą za straconą szansą i wmawiamy sobie, że teraz to już jest za późno, aby samemu spróbować. Sami siebie wpędzamy w poczucie straty i winy za niepodjęte działania. Z kolei w razie porażki „torreadora”, cieszymy się, że nas to ominęło, że mieliśmy nosa, aby nie próbować i ogólnie jesteśmy zadowoleni, że pozostaliśmy na swoim nielubianym miejscu.

Tylko czy jest z czego się cieszyć?

Brak porażki to brak okazji do samodzielnego formowania własnego JA. To brak możliwości doświadczania, wzmacniania siebie, swoich metod i działań pozwalających na osiąganie coraz to wyższych szczytów. To brak możliwości dawania sobie szansy na bycie szczęśliwym, a na starość mniej zgryźliwym. TU i TERAZ każdy siniak, każde nieudane przedsięwzięcie, któremu się opieramy, które próbujemy uleczyć, daje nam niesamowitą siłę, aby iść dalej tam, gdzie możemy realizować nasze najskrytsze marzenia, pragnienia, oczekiwania, wartości.

Same korzyści

Dzięki walce z własnymi słabościami zyskujemy niesamowite poczucie kontroli i sprawstwa w tym co robimy. Zyskujemy poczucie satysfakcji i wpływu na swój los. Oczywiście jest wielki trud i wysiłek, ale jest też nagroda. Nabieramy wiary we własne siły i możliwości. Przestajemy się bać życia i tego co nas w nim spotyka. Dostajemy skrzydeł, które nas wynoszą wysoko do nieba, a z góry każdy przebyty trud czy niepowodzenie rysuje się jako mała niewyraźna i nieznacząca kropka. I najważniejsze – dzięki wierze we własne siły idziemy przez życie na swoich warunkach, w zgodzie z samym sobą, co pozwala się cieszyć tym co i jak robimy. Dzięki determinacji i pozwoleniu na doświadczanie możemy budować swój szczęśliwy świat TU i TERAZ.

Czego sobie i wam życzę.

Autor: Alicja Stankiewicz – psycholog, terapeutka, Coach ACC ICF. Pomaga osobom, które potrzebują pomocy, bo nie radzą sobie z emocjami i kwestiami ważnymi w swoim życiu lub poszukują odpowiedzi na pytanie: Zostać czy odejść? Koordynatorka Strefy Kobiet Pozytywnie Zakręconych w Hugonówce. Prowadzi blog: http://szpilkinazakrecie.blog/ oraz stronę internetową www.positiveway.pl.

Prawo do… bycia zapomnianym…

… na nowych zasadach od 25 maja 2018 r.

Jakkolwiek żartobliwie, tajemniczo, czy wręcz złowrogo brzmi tytułowe prawo, to w praktyce oznacza ono możliwość żądania przez osobę fizyczną usunięcia jej danych osobowych. Biorąc pod uwagę, że od maja br. administratorzy będą musieli w takim przypadku usunąć bezpowrotnie wszystkie informacje dotyczące danej osoby umożliwiające jej identyfikację, dla firm, zarówno tych małych, jak i dużych, sprostanie temu obowiązkowi może stanowić nie lada wyzwanie.

Rewolucyjne zmiany wynikają z Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), Dz.U.UE.L.2016.119.1, zwane: „RODO”, które zastąpi obecnie obowiązującą ustawę o ochronie danych osobowych.

Dlaczego rewolucyjne zmiany?

Z jednej strony RODO wprowadzi uprawnienia dla osób fizycznych, które pozwolą na znacznie większą ochronę swoich danych osobowych niż obecnie, z drugiej natomiast nałoży nowe, istotne obowiązki na wszystkie podmioty gospodarcze, przetwarzające dane osobowe na terytorium Unii Europejskiej.

Akt ten wprowadzi jednocześnie „rekordowe” administracyjne kary pieniężne za niewywiązywanie się z jego postanowień – nawet do 20 mln euro! Stąd ogromne poruszenie i intensywne działania przygotowawcze wśród większości podmiotów przetwarzających dane osobowe, które wzmaga się tym bardziej, im mniej czasu pozostaje do „sądnego” dnia – 25 maja 2018 r.

Co się kryje pod pojęciem „przetwarzanie danych osobowych”?

Przetwarzanie danych osobowych to m.in. zbieranie, utrwalanie i przechowywanie w jakiejkolwiek formie, pobieranie, przeglądanie, rozpowszechnianie oraz usuwanie czy niszczenie informacji o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej. Przykładami takich danych są nie tylko imię, nazwisko, PESEL, adres, numer IP, płeć czy wiek, ale także jeden bądź kilka szczególnych czynników określających np. fizyczną, genetyczną, psychiczną, ekonomiczną, kulturową czy społeczną tożsamość osoby fizycznej.

Prawo do bycia zapomnianym

Wracając do tytułowego prawa osób fizycznych do bycia zapomnianym, podkreślić należy, że od 25 maja br. będzie ono oznaczało uprawnienie do żądania przez osobę fizyczną (bez konieczności składania wniosku w formie pisemnej):

  • niezwłocznego całkowitego usunięcia dotyczących jej danych osobowych z systemów administratora oraz
  • poinformowania innych administratorów danych, którym administrator upublicznił dane osobowe, o żądaniu usunięcia wszelkich odnośników do tych danych, kopii lub replikacji danych osobowych.

Regulacja ta niewątpliwie korzystna jest dla osób fizycznych, jednak może się okazać bardzo kłopotliwa dla administratorów. Chodzi tu bowiem o bezpowrotne usunięcie wszystkich informacji o danej osobie, a zatem m.in. zniszczenie lub zanonimizowanie dokumentacji papierowej, usunięcie lub zanonimizowanie danych z wszelkich nośników cyfrowych, dysków i serwerów, w tym również kopii tych danych, linków, czy innych do nich odniesień. Efektem końcowym usunięcia danych albo ich zanonimizowania ma być uniemożliwienie identyfikacji określonej osoby.

Ważne!

Niezależnie od tego czy prowadzisz jednoosobową działalność gospodarczą, jesteś wspólnikiem spółki osobowej, czy też członkiem zarządu spółki kapitałowej – jeśli przetwarzasz dane osobowe – to przygotuj firmę solidnie do zmian, by nie spotkały Cię już wkrótce dotkliwe konsekwencje.

Katarzyna Borkowska

Radca prawny, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie. Specjalizuje się w prawie cywilnym, rodzinnym, gospodarczym (w tym w prawie spółek), pracy, egzekucyjnym, administracyjnym oraz prawie ochrony danych osobowych. Autorka wielu artykułów o tematyce prawniczej. Mieszkanka Józefosławia od ponad 10 lat.

 

„Pogotowie rodzinne – szukamy kandydatów”

Powiat boryka się z problemem braku pogotowia rodzinnego, którego zadaniem jest opieka nad dziećmi w nagłych, kryzysowych sytuacjach życiowych. Obecnie nie ma na naszym terenie rodzinnej placówki, która mogłaby pełnić taką funkcję. Ruszyły poszukiwania kandydatów.

Powodów umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej jest wiele. Każde dziecko, a także jego bliscy ma swoją indywidualną i niepowtarzalną historię. Wszystkie przypadki są skomplikowane, trudne, czasem nawet dramatyczne. Nałogi rodziców, zaniedbywanie podstawowych obowiązków rodzicielskich, porzucenie dziecka, bezdomność, ale również ciężka, uniemożliwiająca opiekę nad dzieckiem choroba, śmierć, pobyt w zakładzie karnym, przemoc – to najczęstsze przyczyny umieszczania dzieci w pieczy zastępczej – instytucjonalnej lub rodzinnej.

Na terenie Powiatu Piaseczyńskiego funkcjonują cztery placówki opiekuńczo – wychowawcze: trzy typu socjalizacyjnego oraz jedna typu interwencyjnego. Są to Domy Dzieci z siedzibą w Pęcherach, prowadzone przez Centrum Administracyjne Placówek Opiekuńczo – Wychowawczych w Pęcherach. Obecnie w naszych placówkach przebywa 51 wychowanków.

Czuwamy również nad rzetelnością i profesjonalizmem tworzenia rodzinnych form opieki zastępczej oraz ich właściwym funkcjonowaniem realizując zasadę ochrony dobra dziecka. W chwili obecnej w powiecie piaseczyńskim objętych opieką pieczy zastępczej jest blisko 200 podopiecznych.

Poszukiwana przez nas rodzina pełniąca funkcję pogotowia rodzinnego, to taka w której umieszcza się dziecko do czasu unormowania jego sytuacji, nie dłużej jednak niż na okres 4 miesięcy, w szczególnie przypadkach do 8 miesięcy.

Aby zostać rodziną zastępczą, w tym pełniącą funkcję pogotowia rodzinnego należy:

  1. Stale mieszkać na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej
  2. Korzystać z pełni praw cywilnych i obywatelskich
  3. Nie być pozbawionym władzy rodzicielskiej, nie może ona być również ograniczona lub zawieszona
  4. Wypełniać obowiązek alimentacyjny – w przypadku, gdy wynika on z tytułu egzekucyjnego
  5. Być zdolnym do sprawowania właściwej opieki nad dzieckiem, co zostało potwierdzone zaświadczeniem lekarskim
  6. Zapewnić dziecku odpowiednie warunki bytowe i mieszkaniowe oraz posiadać stałe źródło dochodów
  7. Nie być skazanym prawomocnym wyrokiem za umyślne przestępstwo
  8. Odbyć szkolenie dla rodzin zastępczych i uzyskać zaświadczenie kwalifikacyjne

Skierowanie na szkolenie uzyskują kandydaci, którzy otrzymali wstępną akceptację organizatora rodzinnej pieczy zastępczej dokonaną na podstawie analizy sytuacji osobistej, rodzinnej i majątkowej oraz przeprowadzonych badań psychologiczno-pedagogicznych. Szkolenie jest bezpłatne i trwa około trzech miesięcy. Te wszystkie wymagania są niezbędne, aby uświadomić kandydatom rolę rodziny zastępczej w życiu dziecka, wyeliminować błędy wychowawcze, a przede wszystkim uświadomić, że stworzenie rodziny zastępczej to duże wyzwanie i odpowiedzialność.

Rodziny zastępcze mają prawo do:

  1. Uzyskania, w miarę możliwości, informacji o przyjmowanym dziecku, jego sytuacji rodzinnej, prawnej, zdrowotnej i szkolnej oraz specyficznych potrzebach
  2. Wsparcia ze strony kadry Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Piasecznie w rozwiązywaniu pojawiających się problemów związanych z opieką nad dzieckiem;
  3. Poradnictwa psychologicznego i prawnego
  4. Pomocy pieniężnej na pokrycie kosztów utrzymania dziecka umieszczonego w rodzinie zastępczej
  5. Podnoszenia swoich kwalifikacji poprzez uczestnictwo w bezpłatnych szkoleniach
  6. Pomocy koordynatora w realizacji zadań wynikających z pieczy zastępczej

Na początku stycznia Powiat opublikował film, zachęcający do stworzenia bezpiecznego miejsca dla dzieci, którym w nagłych sytuacjach trzeba zapewnić schronienie. Profesjonalna i emocjonalna reklama społeczna powstała dzięki współpracy Biura Promocji ze studiem filmowym OTO Film z Warszawy i zaowocowała dużym zainteresowaniem wielu osób. Spot można obejrzeć na stronie starostwa: www.piaseczno.pl

Wszystkie osoby, które chciałyby stworzyć rodzinę zastępczą, serdecznie zachęcamy do nawiązania kontaktu z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Piasecznie przy ul. Chyliczkowskiej 14 od poniedziałku do piątku w godzinach 8.00-16.00, pok. 15 lub 17, tel. 22 756 62 44, 22 756 61 97, 22 756 61 98 e-mail: kontakt@pcprpiaseczno.pl

FLAMENCO PURO – widowisko flamenco

Serdecznie zapraszamy 17 lutego w sobotę o godz. 18.00 na widowisko, w którym ukazane jest niezwykłe bogactwo prawdziwego, andaluzyjskiego flamenco – jego różnorodność i głęboka emocjonalność. Flamenco to historie pełne szczęścia, radości energii, frywolności, smutku, żalu, zadumy, spełnienia, tragedii. Flamenco odwołuje się do najbardziej pierwotnych doświadczeń każdego z nas. Wszystkie emocje opowiadane podczas spektaklu są bliskie każdemu człowiekowi, dlatego porusza on najgłębsze struny w duszy widzów. Flamenco Puro to projekt prezentujący tkwiące w sztuce flamenco kontrasty i mnogość dróg, którymi artyści mogą podążać.

Wystąpią : Małgorzata Wołyńczyk – tancerka flamenco, Mateo el  Gallito – tancerz i śpiewak flamenco ze Słowacji oraz gitarzyści Andrzej Lewocki i Jakub Wagner

Organizatorzy: Centrum Kultury w Piasecznie, Instytut Kultury Latynoamerykańskiej Sollares

Piaseczno, ul. Kościuszki 49 ( Dom Kultury). Bilety w cenie 20 złotych do nabycia na www.biletyna.pl lub w kasie Domu Kultury – wtorki, piątki 16.00 – 20.00, środy 10.00 – 14.00

 

 

Zanim kupisz mieszkanie lub dom

Opisy ofert deweloperów kuszą potencjalnych nabywców –

  •             Osiedle X położone jest w malowniczym miejscu…
  •             Okolica osiedla Y to miejsce chętnie wybierane do zamieszkania…
  •             Z to dobrze zorganizowana i modna miejscowość podwarszawska z rozwiniętą infrastrukturą miejską…
  •             Położenie osiedla zapewnia prywatność i pewność, że w najbliższej okolicy nie powstaną ogromne bloki  mieszkaniowe.

Jeśli zapytacie agenta nieruchomości co jest najważniejsze w wyborze miejsca do mieszkania zapewne wymieni 3 rzeczy: lokalizacja, lokalizacja oraz lokalizacja. Ładna okolica, rozwinięta infrastruktura drogowa i transport publiczny, dobra oferta oświatowa czy handlowa przekładają się na cenę nieruchomości. Podobne mieszkanie w Warszawie będzie droższe od mieszkania w podwarszawskiej miejscowości nawet o 30%. Niektóre z charakterystycznych cech danej okolicy zobaczymy od razu, ale warto przyjrzeć się głębiej temu, co będzie miało potem ogromny wpływ na komfort codziennego życia.

Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego

To mpzp ustala te wszystkie elementy, które będą kształtowały naszą najbliższą przestrzeń. Jeśli odwiedzając wybraną okolicę obok lokalizacji domu czy mieszkania widzimy puste pole, warto sprawdzić jego przeznaczenie w planie miejscowym. Może się bowiem okazać, że wcześniej czy później zostanie ono zabudowane – pytanie tylko – w jaki sposób?

Czytając ustalenia planu należy zwrócić uwagę na takie parametry jak funkcja terenu (np. budownictwo mieszkaniowe jednorodzinne lub wielorodzinne, różne rodzaje usług, tereny przemysłowe), nieprzekraczalne linie zabudowy, maksymalna wysokość i intensywność zabudowy czy wskaźnik powierzchni biologicznie czynnej. Warto sprawdzić w jakiej odległości od okien znajduje się granica działki, co pozwoli określić, gdzie może stanąć budynek na sąsiedniej posesji.

Czasem trudno się połapać, co oznaczają poszczególne symbole planu. Zawsze warto zasięgnąć informacji w wydziale Urbanistyki i Architektury lokalnego Urzędu Gminy. Można to zrobić osobiście, telefonicznie lub drogą mailową. Urzędnicy wyjaśnią co oznaczają poszczególne zapisy planu.

Przestrzeń wspólna i drogi publiczne

Warto zwrócić uwagę, czy na terenie osiedla przewidziany jest wspólny plac zabaw lub teren ogólnodostępnej zieleni. Można sprawdzić, czy w okolicy znajdują się już takie przestrzenie albo czy plan zagospodarowania przewiduje takie miejsca. Bliskość lasu może nie zaspokoić potrzeb rodziny w zakresie spędzania czasu na wolnym powietrzu.

Jeżeli działka sąsiaduje z drogą publiczną istotne jest położenie linii rozgraniczających pasa drogowego, które wskazują na szerokość drogi publicznej. Nawet jeśli dzisiaj jest to niezbyt ruchliwa uliczka, może się okazać, że w planie ta droga ma charakter np. drogi zbiorczej. Wtedy trzeba się liczyć z dużym natężeniem ruchu.

Jeśli droga wyznaczona jest tylko w mpzp, ale obecnie jej nie ma albo jest drogą gruntową, warto się zorientować jaki gmina ma plan w zakresie budowy tej drogi. Można to sprawdzić przeglądając budżet gminy i tzw. Wieloletnią Prognozę Finansową (WPF), w której wykazane są inwestycje w latach przyszłych. Najlepiej dotrzeć do radnych Rady Miejskiej, którzy najczęściej doskonale orientują się na jakim etapie są prace. Może się bowiem okazać, że w WPF przewidziane są środki na jakieś zadanie, ale przygotowanie projektu budowlanego utknęło w procedurze administracyjnej. Aby uzyskać pozwolenie na budowę w trybie decyzji ZRID (zezwolenia na realizację inwestycji drogowej), potrzebnych jest kilka uzgodnień administracyjnych takich jak np. decyzja środowiskowa czy pozwolenie wodno-prawne, których uzyskanie zajmuje dłuższy czas. Każda taka decyzja podlega procedurze odwoławczej – strona może odwołać się do organu wyższej instancji. Czy nam się to podoba czy nie, takie procedury mogą trwać nawet kilka lat.

Drogi wewnętrzne

Jeśli nasz upatrzony dom czy mieszkanie znajduje się na osiedlu lub przy drodze niepublicznej (wewnętrznej), niezwykle ważne jest ustalenie w jaki sposób określone jest prawo do korzystania z takiej drogi. Może się okazać, że jest to droga prywatna i jej właściciel może ją w każdej chwili zagrodzić. To najgorszy przypadek, ale nawet w sytuacji, w której mamy zabezpieczone prawo przejazdu (np. służebność) trzeba się zastanowić np. nad tym, kto będzie taką drogę utrzymywał w stanie przejezdności, czy będzie to własność wspólnoty czy współwłasność indywidualna.

Wiele osiedli budowanych jest ze ślepą drogą wewnętrzną. Za bramą czy szlabanem mamy poczucie bezpieczeństwa, ale jeśli przy takiej drodze stoi szereg domów jednorodzinnych jedno lub dwulokalowych, to na takiej wąskiej uliczce wcześniej czy później pojawi się mnóstwo samochodów. Okazuje się, że garaże często służą za dodatkowe pomieszczenia, a auta parkowane są na osiedlowej uliczce. Taka ślepa ulica staje się codzienną udręką dla mieszkańców, trudno na niej manewrować samochodem, w sytuacjach awaryjnych pojazdy ratunkowe mają utrudniony dostęp do budynków a pojazdy służb miejskich na takie ulice nie najczęściej nie wjeżdżają.

Odwodnienie i transport publiczny

Kolejną ważną sprawą jest zwrócenie uwagi na sposób odprowadzania wód opadowych. Najczęściej przyszli mieszkańcy osiedla nie mają pojęcia jak wygląda ich system odwodnienia.  Obowiązuje zasada, że wody opadowe zagospodarowuje się na własnej działce. Zasada ta nie zawsze jest przestrzegana i zdarza się, że problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy realizowana jest zabudowa działki sąsiedniej. Jeżeli wcześniej nie było systemu odwodnienia i wody spływały sobie „gdzieś”, to nowa inwestycja ujawni ten problem w drastyczny sposób, najczęściej na naszej posesji. Wody opadowe można również odprowadzać do kanalizacji deszczowej w drodze publicznej – ale wymaga to uzgodnień i kosztuje. Mieszkańcy całej wspólnoty muszą ponosić koszty zagospodarowania wód opadowych, a opłaty za podłączenie do kanalizacji deszczowej w ulicy będzie i tak tańsze niż wywożenie wód opadowych szambiarkami.

Być może dzisiaj nie jest to istotne, ale dorastające dzieci wcześniej czy później będą same podróżować do/ze szkoły. Wybierając na mieszkanie tereny podmiejskie trzeba mieć świadomość, że nigdy nie będzie tu takiej dostępności infrastruktury czy transportu publicznego jaki jest w mieście. Coś za coś, większe mieszkanie czy dom – ale dłuższy dojazd i uboższy transport publiczny.

Kupować świadomie

Naprawdę warto uświadomić sobie te wszystkie aspekty, by po kilku miesiącach mieszkania nie frustrować się i nie dręczyć pytaniami: jak to możliwe, że w mojej okolicy nie ma chodników czy utwardzonych dróg, nie ma oświetlenia ulic, 1. strefy biletowej oraz taxi, metra, ścieżek rowerowych jak na Ursynowie itd. itp.

Nasza rzeczywistość jest pochodną kilkudziesięciu lat zaniedbań w różnych obszarach: od prawnych po infrastrukturalne. W gminie Piaseczno jest ponad 400 km dróg publicznych, z czego dróg utwardzonych (w różnym standardzie) jest ok. 200 km. W każdym rejonie gminy występują problemy z infrastrukturą, a niektórzy mieszkańcy czekają na swoją „nową” ulicę po kilkanaście lat. Niestety dynamiczny rozwój i rozproszenie zabudowy, co jest zmorą podwarszawskich miejscowości, nie sprzyja poprawie tej sytuacji.

Dlatego zanim wybierze się swoje „miejsce na ziemi”, warto przyjrzeć się dokładnie okolicy i wyobrazić sobie, jak to miejsce może wyglądać za 10 lat. A cena nieruchomości jest przeważnie wprost proporcjonalna do jakości przestrzeni, w której przyjdzie nam mieszkać.

Ale jak już wybierzemy swoje mieszkanie czy dom, to warto się nim długo cieszyć.

Robert Widz

radny Rady Miejskiej w Piasecznie, mieszkaniec Józefosławia

więcej o tym, co się dzieje w Józefosławiu i okolicach można przeczytać na stronie: www.jozefoslawdwazero.pl

Południowa Obwodnica Warszawy – rusza budowa!

Od piątku zmiany w organizacji ruchu

 Od dnia 26 stycznia 2018r. od godz. 12.00 zgodnie z projektem Czasowej Organizacji Ruchu nr PM/IC/1750/17 zatwierdzonym przez Urząd m. st. Warszawy Biuro Polityki Mobilności i Transportu, planowane jest wdrożenie Etapu I czasowej organizacji ruchu dla potrzeb wjazdów technicznych oraz ogrodzenia placu budowy tunelu trasy S2 w ciągu ul. Płaskowickiej.

Ograniczenia w ruchu dotyczyć będą obszaru ul. Płaskowickiej oraz ulic poprzecznych na odc. od ul. Pileckiego do ul. Rosoła. Zadanie inwestycyjne Projekt i budowa drogi ekspresowej S2 Południowa Obwodnica Warszawy na odcinku od węzła „Puławska” do węzła „Lubelska” jest realizowany przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad.

Budżet powiatu 2018

21 grudnia, w czwartek Rada Powiatu podjęła uchwałę budżetową na rok 2018.

Planowane dochody wynoszą ponad 239,2 mln zł, a przyszłoroczne wydatki kształtują się na poziomie 234,1 mln zł – w tym 27,3 mln zł to wydatki majątkowe. Nadwyżkę budżetu w wysokości ponad 5 mln zł przeznaczono na spłatę długu zaciągniętego w latach poprzednich oraz na wykup obligacji komunalnych.

Ustalono 38 zadań inwestycyjnych, przeznaczając na nie 27,2 mln zł. Do największych i najbardziej kosztownych zadań należą:

– przebudowa i rozbudowa sali gimnastycznej oraz termomodernizacja budynku LO przy ul. Chyliczkowskiej w Piasecznie (4,3 mln zł),

– przebudowa i rozbudowa budynku Zespołu Szkół nr 1 przy ul. Szpitalnej w Piasecznie (2 mln zł),

– rozbudowa i przebudowa drogi 2816W (Pilawa-Sobików) wraz z budową wiaduktu nad

linią PKP (2,3 mln zł),

– rozbudowa budynku starostwa przy ul. Czajewicza (2,5 mln zł),

–  termomodernizacja budynków DPS w Konstancinie (1,6 mln zł),

– modernizacja budynku Zespołu Szkół Specjalnych w Pęcherach-Łbiskach (1 mln zł),

– przebudowa drogi powiatowej 2814W Piaseczno – Chylice – Chyliczki (1 mln zł).

Tradycyjnie już, procentowo największą pozycję w budżecie stanowi oświata (27,5%). W 2018 roku przeznaczono na nią 64,3 mln zł i ustalono 10 zadań inwestycyjnych. Na drugim miejscu jest pomoc społeczna (22,1% wszystkich wydatków) z 35,8 mln zł.

Warto podkreślić, że ponad 21 % planowanych na 2018 r. wydatków bieżących stanowią obligatoryjne wpłaty do budżetu państwa, tzw. „janosikowe”, które wzrośnie o 2,4 mln zł i wyniesie aż 45,4 mln zł.

“Za” przyjęciem uchwały budżetowej było 19 radnych, 4  „przeciw”, 4 wstrzymało się od głosu.

Świąteczny stres

Co zrobić, aby Święta w rodzinie nie były tak stresujące?

Duże święta, według amerykańskich naukowców, są źródłem stresów. W 1967 r. Thomas H. Holmes i Richard H. Rahe opublikowali listę 43 najbardziej stresujących wydarzeń. Według ich rankingu Boże Narodzenie plasuje się na 42 miejscu tuż przed drobnymi wykroczeniami (http://www.tvn24.pl) . Święta są źródłem stresu, ponieważ chcemy, aby było idealnie, cudownie, rodzinnie. Ponieważ poświęcamy na nie dużo czasu, energii i pieniędzy przygotowując choinkę, potrawy i prezenty. W obecnych czasach zaczynamy myśleć o Świętach już pod koniec października, gdyż sklepy i ulice przygotowują nas swoim wystrojem do tego wydarzenia, a my chcemy wypaść jak najlepiej przed najbliższymi. Pojawia się wtedy dużo stwierdzeń typu: „trzeba”, „należy”, „muszę”, „powinno się” lub „powinniśmy”. Wzorujemy się na obrazach pokazywanych w mediach i schematach narzucanych przez społeczeństwo, pokazujących jak powinniśmy się czuć i spędzać czas z bliskimi. Tak bardzo chcemy dopasować się do ogólnie przyjętych norm, że budzi to w nas frustrację, narastające napięcie i stres. Z jednej strony dążymy do tego, żeby być zrelaksowani, uśmiechnięci i na luzie jak ci wszyscy ludzie, których oglądamy w reklamach. Z drugiej, gdy już zrobimy wszystko co w naszej mocy, może się okazać, że jesteśmy albo bardzo zmęczeni przygotowaniami albo zmęczeni udawaniem, że jest nam dobrze i miło albo wręcz źli na siebie, że znowu pozwoliliśmy innym decydować za siebie, bo tak bardzo chcieliśmy być OK. Uśmiechy na zdjęciach skrywają jednostki umęczone po pachy i zestresowane. Gdy na dodatek kieruje nami perfekcjonizm, to przepis na mordercze święta mamy murowany.

Co zrobić, aby choć trochę sobie ulżyć? Kilka wskazówek.

Pamiętaj!

  1. Nie musi być perfekcyjnie. Spotkanie przy stole jest dla ludzi, a nie dla jedzenia czy prezentów. Jeżeli Twoi bliscy bardzo naciskają, że MUSI być 12 potraw lub że muszą być tylko drogie prezenty wytłumacz im swój punkt widzenia. Zawsze mogą to być składkowe Święta, a prezent jest tylko symbolem pamięci o drugiej osobie.
  2. Jeśli mama czy teściowa chcą Ci pomóc – nie upieraj się, pozwól. Nie wszystko musi być w tak jak Ty chcesz. Nie musi być idealnie. A ty zyskasz trochę czasu dla siebie.
  3. Nie rozmawiaj o polityce, religii czy zarobkach. Takie tematy wywołują skrajnie silne emocje. Jeśli nie wiesz, jak to zrobić wymyśl wcześniej scenariusz pozwalający Ci poradzić sobie z tym. Weź pod uwagę, że wszyscy popełniamy ten sam błąd, który popełniają również Twoi bliscy, zwany w psychologii błędem powszechnej słuszności polegający na tym, że wydaje nam się, że wszyscy myślą tak samo jak my. A tak nie jest. Jeśli już wejdziesz w dyskusje – nie zagłębiaj się, odpuść.
  4. Jeśli nie chcesz, aby dziadkowie wciskali twojemu dziecko coś czego według Ciebie nie powinno jeść – porozmawiaj z nimi przed spotkaniem. Wyjaśnij powody i jasno przedstaw swoje zdanie.
  5. Jeśli jesteś w rozterce, gdzie iść na wigilię, czy kiedy do kogo pojechać – wcześniej o tym porozmawiaj. Powiedz, że jesteś teraz członkiem przynajmniej dwóch rodzin. Wyjaśnij powody decyzji i zapewnij, że szanujesz każdą ze stron.
  6. Jeśli myślisz o wyjeździe w góry z dziećmi zamiast iść na Święta do rodziny – powiedz o tym. Zrób sobie bilans zysków i strat z podjętej decyzji. Jeżeli nie pojedziesz – będziesz mieć poczucie straty i minorową minę przy stole, które może prowadzić do wybuchu i kłótni. Jeśli pojedziesz – może pojawić się poczucie winy. Dlatego wybierz to nad czym możesz przejść do porządku dziennego i zmniejszyć swój stres.

Pamiętajmy też o ludziach samotnych. Nawet jeżeli jesteśmy zabiegani na co dzień i nie widzimy takich osób warto w tych dniach zatrzymać się i zastanowić, czy nie znamy kogoś takiego. Osoby samotne w takim dniu przeżywają dużo większy stres spowodowany przemyśleniami na swój temat, swojego życia, problemów, odizolowania. Wyciągnijmy do nich swoją dłoń.

Alicja Stankiewicz – psycholog, terapeutka, Coach ACC ICF. Koordynatorka Strefy Kobiet Pozytywnie Zakręconych w Hugonówce. Prowadzi blog: http://szpilki-na-zakrecie.blog.pl/ oraz stronę internetową www.positiveway.pl.