FLAMENCO PURO – widowisko flamenco

Serdecznie zapraszamy 17 lutego w sobotę o godz. 18.00 na widowisko, w którym ukazane jest niezwykłe bogactwo prawdziwego, andaluzyjskiego flamenco – jego różnorodność i głęboka emocjonalność. Flamenco to historie pełne szczęścia, radości energii, frywolności, smutku, żalu, zadumy, spełnienia, tragedii. Flamenco odwołuje się do najbardziej pierwotnych doświadczeń każdego z nas. Wszystkie emocje opowiadane podczas spektaklu są bliskie każdemu człowiekowi, dlatego porusza on najgłębsze struny w duszy widzów. Flamenco Puro to projekt prezentujący tkwiące w sztuce flamenco kontrasty i mnogość dróg, którymi artyści mogą podążać.

Wystąpią : Małgorzata Wołyńczyk – tancerka flamenco, Mateo el  Gallito – tancerz i śpiewak flamenco ze Słowacji oraz gitarzyści Andrzej Lewocki i Jakub Wagner

Organizatorzy: Centrum Kultury w Piasecznie, Instytut Kultury Latynoamerykańskiej Sollares

Piaseczno, ul. Kościuszki 49 ( Dom Kultury). Bilety w cenie 20 złotych do nabycia na www.biletyna.pl lub w kasie Domu Kultury – wtorki, piątki 16.00 – 20.00, środy 10.00 – 14.00

 

 

KATARZYNA GRONIEC – Koncert walentynkowy!

Konstanciński Dom Kultury ma przyjemność zaprosić na koncert walentynkowy z piosenkami Agnieszki Osieckiej w wykonaniu Katarzyny Groniec w sobotę, 10 lutego o godz. 18.00. do Hugonówki.

ZOO to tytuł – muzycznego spotkania z wyjątkowymi utworami Agnieszki Osieckiej, które Katarzyna Groniec konfrontuje z własną wrażliwością artystyczną, nadając im wyjątkowe brzmienie. Usłyszymy m.in. niezapomniane „Wielka Woda”, „Kokaina”, „Dzikuska”, „ZOO”, „Piosenka o życiu ptasim”. Piosenki zaaranżował Łukasz Damrych (klawisze). Wraz z wokalistką wystąpią także Tomasz Pierzchniak (kontrabas) i Łukasz Sobolak (perkusja). Wyjątkowy, muzyczny wieczór walentynkowy z nastrojową muzyką i ponadczasową poezją nie tylko o miłości w wykonaniu wspaniałej wokalistki.

Bilety w cenie 45 złotych do nabycia w kasie KDK i na www.konsancinskidomkultury.pl.

Południowa Obwodnica Warszawy – rusza budowa!

Od piątku zmiany w organizacji ruchu

 Od dnia 26 stycznia 2018r. od godz. 12.00 zgodnie z projektem Czasowej Organizacji Ruchu nr PM/IC/1750/17 zatwierdzonym przez Urząd m. st. Warszawy Biuro Polityki Mobilności i Transportu, planowane jest wdrożenie Etapu I czasowej organizacji ruchu dla potrzeb wjazdów technicznych oraz ogrodzenia placu budowy tunelu trasy S2 w ciągu ul. Płaskowickiej.

Ograniczenia w ruchu dotyczyć będą obszaru ul. Płaskowickiej oraz ulic poprzecznych na odc. od ul. Pileckiego do ul. Rosoła. Zadanie inwestycyjne Projekt i budowa drogi ekspresowej S2 Południowa Obwodnica Warszawy na odcinku od węzła „Puławska” do węzła „Lubelska” jest realizowany przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad.

Jak po grudzie…

Pochodzenie nazwy grudzień jest dla każdego oczywiste. Wywodzi się ona od grudy, czyli zmarzniętej bryły ziemi. Bo to przeważnie w grudniu pierwszy tęgi mróz grudził ziemię.

Ale już nie jest tak prosto z inną nazwą tego miesiąca: prosiniec lub prosień. Zachowała się ona nadal w języku czeskim i chorwackim, a wywodziła się od starosłowiańskiego słowa sijać, czyli jaśnieć i prawdopodobnie nawiązywała do światła, odbijanych od zamarzniętego śniegu, promieni słońca.

Grudzień nazywano także jadwent, w oczywisty sposób nawiązując do trwającego w tym czasie adwentu, okresu w Kościele rzymskokatolickim poprzedzającego Boże Narodzenie. Była stosowana także nazwa gódnik, ze względu na Gody, czyli okres Bożego Narodzenia i czasu do święta Trzech Króli poprzedzającego karnawał.

Grudzień, czyli dziesiąty

A skąd tajemnicze pochodzenie łacińskiej nazwy grudnia, zapożyczonej przez wiele języków europejskich, czyli December? Oznacza ona przecież dziesiąty miesiąc.

Muszę odwołać się do starożytności. Otóż w początkowym kalendarzu rzymskim, mniej więcej w VIII wieku p.n.e., rok liczył tylko 304 dni. Podzielone one były na dziesięć miesięcy: sześć z nich trwało 30, a cztery – 31 dni. Ten rok rzymski, zwany Romulusowym (od imienia mitycznego założyciela miasta Rzym), zaczynał się równonocą wiosenną w miesiącu Martius, kiedy to rozpoczynali urzędowanie konsulowie rzymscy, a kończył miesiącem December. Potem dopiero następował 61-dniowy okres zimowy.

Prawdopodobnie w VII wieku p.n.e. za panowania następcy Romulusa, króla Numy Pompiliusza, wprowadzono rok z 12 miesiącami i 365 dniami. Dodano mianowicie przed Martiusem miesiąc Januarius i Februarius (początkowo w odwrotnej kolejności!) i zaczęto odmierzać kolejne lata od Januariusa, jako miesiąca Janusa, boga wszelkich początków, stworzyciela Nieba i Ziemi, ojca wszystkich bogów, przez co najważniejszego z nich. Był to także opiekun drzwi, bram, przejść i wszelakich mostów. Wydawał się być więc idealnym patronem początku roku. December pozostał na swoim miejscu na końcu roku, chociaż już jako miesiąc dwunasty.

Podobnie tłumaczymy pochodzenie łacińskich nazw innych miesięcy, jak September – siódmy, October – ósmy, czy November – dziewiąty.

Luty też miał 30 dni!

Jako ciekawostkę dodam, że Juliusz Cesar wprowadził kalendarz juliański zawierający co 4 lata rok przestępny (366-dniowy). Uporządkował także długość miesięcy: nieparzyste miały 31 dni, a parzyste 30. Po śmierci dyktatora, na jego cześć, zmieniono nazwę miesiąca Quintilis (piąty), na Julius. W dodatku był to w praktyce miesiąc siódmy, uwzględniając dodane już nowe dwa miesiące na początku roku. I tak powstał, liczący 31 dni, lipiec (po angielsku – July, niemiecku – Juli, francusku – juillet itd.). Po objęciu władzy przez Augusta Oktawiana miesiąc Sextilis (szósty, chociaż od początku roku ósmy) zaczęto nazywać Augustus. Ponieważ miesiąc obecnego cesarza nie mógł być krótszy od miesiąca poprzedniego władcy, dodano Augustusowi jeden dzień, po uprzednim odjęciu go od lutego.

I tak lipiec oraz sierpień mają aktualnie po 31 dni, a luty teraz jest najkrótszym miesiącem roku ze swoją 28- lub 29-dniową długością.

Życzę Państwu w Nowym Roku 2018 bardzo szczęśliwych wszystkich miesięcy, niezależnie od ich długości i nazw

Renata Nowacka

Stowarzyszenie

Pomysł na Józefosław

WOŚP 2018 w Piasecznie!

WOŚP zagra po raz 26!

Tym razem celem zbiórki będzie pozyskanie środków dla wyrównania szans w leczeniu noworodków.

Piaseczyński Finał WOŚP startuje o godz. 18:30 na parkingu miejskim przy ul. Sierakowskiego, uświetni go Sylwia Grzeszczak – znakomita wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów. Słynąca z niezwykłego głosu oraz umiejętności gry na pianinie, których połączenie z wielką gracją i niebywałą łatwością przekuwa w kolejne hity.

Wydała dotychczas cztery albumy studyjne: „Ona i on” z Liberem, oraz trzy solowe: „Sen o przyszłości”, „Komponując siebie” oraz „Tamta dziewczyna”. Albumy „Sen o przyszłości” i „” uzyskały status potrójnie platynowej płyty oraz zajęły kolejno 1. i 2. miejsce na liście sprzedaży płyt w Polsce, zaś album „Tamta dziewczyna” uzyskał status podwójnie platynowej płyty. Większość wydanych przez piosenkarkę singli stało się przebojami, m.in. „Małe rzeczy”, „Sen o przyszłości”, „Pożyczony”, „Księżniczka” oraz „Tamta dziewczyna”, które zajęły 1. miejsce na liście AirPlay, najczęściej granych utworów w polskich rozgłośniach radiowych.

Finał tradycyjnie zostanie zwieńczony „Światełkiem do Nieba”, czyli pokazem fajerwerków o godz. 20:00.

W tym roku piaseczyński sztab WOŚP liczy 150 wolontariuszy. Pracą sztabu kieruje Karolina Hofman. Przez cały dzień sztab będzie pracował w Domu Kultury oraz na terenie gmin Piaseczno, Lesznowola i Tarczyn.

Organizatorzy: Centrum Kultury w Piasecznie, Urząd Miasta i Gminy Piaseczno, Biuro Promocji i Informacji Gminy Piaseczno.

Partner wydarzenia: Hotel DeSilva.

Patronat medialny: Przegląd Piaseczyński, Kurier Południowy, Forum Piaseczno, Portal i Magazyn Sąsiedzi, Stacja Południe, Gazeta Piaseczyńska, naszepiaseczno.pl.

 

Biblioteka w Józefosławiu zaprasza!

Biblioteka w Józefosławiu zaprasza dzieci na  zajęcia pt. “Rysunek 3D” w dniu 24 stycznia godz. 11.30-12.30.

Zajęcia przeznaczone są dla dzieci w wieku: 6-12 lat
Jak zwykle liczba miejsc jest ograniczona.
Zapisy przyjmujemy telefonicznie 22 390-58-87 lub mailowo jozefoslaw@biblioteka-piaseczno.pl.
Zajęcia są bezpłatne!

UWAGA! Zajęcia organizowane przez bibliotekę są jednorazowe.

Zapraszamy tylko dzieci, które jeszcze nie uczestniczyły w zajęciach.

Dla młodzieży i dorosłych oferujemy darmowy dostęp do e-booków w IBUK Libra. Aby mieć dostęp, wystarczy zgłosić się do biblioteki po kod dostępu (wszystkie nasze biblioteki). W załączniku instrukcja korzystania z platformy.

Pozdrawiamy,
Anna Wysocka
Joanna Miter-Cena

Sztuka Mówi – cykl filmów o sztuce

10 stycznia 2018 r. (środa) godz. 19:00 zapraszamy na trzecie już spotkanie z cyklu SZTUKA MÓWI, podczas którego poza wyświetleniem filmu pt. “Wyjście przez sklep z pamiątkami” wyreżyserowanego przez jednego z największych, a zarazem najbardziej tajemniczych współczesnych twórców Banksy’ego, porozmawiamy z moderatorem Marcinem Majkutem i z Pawłem Althamerem nie tylko na temat filmu, ale również szeroko pojętej sztuki i jej wpływu na życie człowieka.

„Chcieliśmy, aby nasz film zrobił dla street artu to, co Karate Kid dla sztuk walki. Żeby każde dziecko wyszło na ulice z puszką sprayu w dłoni. Skończy się tak, że nasz film może zrobić dla street artu to, co Szczęki dla surfingu…- mówi Banksy, legendarny, brytyjski artysta graffiti, któremu od lat udaje się utrzymać w tajemnicy swoją tożsamość, choć poluje na nią cały świat. „Wyjście przez sklep z pamiątkami” jest jego reżyserskim debiutem i genialną prowokacją, podobną do zaskakujących akcji ulicznych Banksy’ego.
Bohaterem jest Therry Guetta, ekscentryczny właściciel butiku z vintage’ową odzieżą w Los Angeles. Ten filmowiec-amator obsesyjnie i za wszelką cenę pragnie odnaleźć i zaprzyjaźnić się z Banksym, człowiekiem enigmą, znanym na całym świecie z niesamowitych dzieł sztuki, które można znaleźć na ulicach Londynu, Nowego Orleanu, czy „murze bezpieczeństwa” w Izraelu. Czarny humor, ekscytujący thriller i świat miejskich partyzantów w jednym filmie. Niemożliwe?”

Gościem specjalnym tego spotkania będzie PAWEŁ ALTHAMER – Nazywany Szamanem albo Przybyszem z Kosmosu, uczy nas odkrywać świat na nowo. Sztukę umieszcza w rzeczywistości miasta, współpracując z lokalnymi społecznościami, a do muzeum i galerii wprowadza fragmenty prawdziwego świata. Interesuje go wspólne działanie i bycie razem.
Rzeźbiarz, performer, twórca instalacji i filmów wideo, laureat Nagrody im. Vincenta van Gogha i Nagrody Wielkiej Fundacji Kultury.

 

 

 

 

Nowy urząd pocztowy w Józefosławiu

Od niecałego miesiąca, a dokładniej w dniu 31 października 2017 roku rozpoczęła działalność Filia Urzędu Pocztowego w Józefosławiu przy ulicy Julianowskiej 90 F, w pobliżu szkoły podstawowej przy ul. Kameralnej.
Nowa poczta nie działa jeszcze w pełnym zakresie. Z informacji jakie uzyskaliśmy od Naczelnika Poczty Głównej w Piasecznie można na razie nadawać listy, odbierać listy awizowane natomiast będzie można prawdopodobnie po nowym roku.

Placówka obsługuje klientów w następujących godzinach:

  •  poniedziałki 10.00 –- 20.00
  • wtorek –- piątek 8.00 -18.00

Nasza miejscowość bardzo intensywnie się rozwija i już Poczta Główna powinna szukać kolejnej placówki, tak aby listy przychodziły do nas na czas.

Nadzór nad pracą filii pełni Urząd Pocztowy Piaseczno przy ul. Kościuszki 43 w Piasecznie.

Zapraszamy do korzystania z usług pocztowych w nowej lokalizacji.

Plemiona Tajlandii

Droga prowadzi przez plantacje ananasów i chilli. Zbierające paprykę kobiety skarżą się, że ich wynagrodzenie to zaledwie ułamek ceny, którą osiąga plantator. Płaski teren otaczają czarne, skaliste góry, a pod nimi, na małych polach, farmerzy uprawiają ryż, tapiokę i trzcinę cukrową. Ziemia jest trudna i niewdzięczna. Jej rudoczerwony, ciemny odcień dobrze wychodzi jedynie na zdjęciach. Twarda, pełna kamieni, w czasie deszczu zamienia się w rwące błota, a podczas suszy robi się niemożliwa do przebicia ani dla motyki, ani dla młodego pędu. Czarne skały nad poletkami nagrzewając się niemiłosiernie oddają żar w twarze rolników, którzy próbują zebrać skromne plony zanim zjedzą je szkodniki lub rozdziobią ptaki.

IMG_5008

Kharen

Powoli wjeżdżamy pickupem na tereny chronionych lasów, dojeżdżamy do pierwszych zabudowań. Ku mojemu zdziwieniu mały, biały budynek przy drodze ma krzyż zawieszony nad wejściem. Okazuje się, że wśród plemiennych wiosek na terenie Tajlandii kilkanaście odmian kościoła chrześcijańskiego wyparło szamańskie wierzenia i buddyjskie wpływy. Kharen, najliczniejsze w Tajlandii plemię, pochodzi z Birmy, Laosu i Tajlandii. Rozrzucone po różnych terenach południowo-wschodniej Azji liczy nawet kilkanaście milionów ludzi. W samej Tajlandii zamieszkuje ich kilkaset tysięcy, dumnie nazywanych Ludźmi Kharen.

IMG_5139

Wioska jednak wydaje się opustoszała. Jest niedzielny poranek. Słońce nieznośnie grzeje i z drogi unosi się lepki pył. Pod skleconymi z różnych desek, stojącymi na palach domami kręcą się ciemne jak popiół świnie i chudziutkie kury. Rozwieszonego na sznurkach prania nie owiewa wiatr, które nie schnie, z powodu wysokiej wilgotności powietrza i pomimo skwaru. Gdzieniegdzie pod szerokimi wiatami zaparkowane są samochody, przez szpary w deskach widać telewizory plazmowe, a z każdego z dachów dumnie sterczy antena satelitarna imponujących czasami rozmiarów.

IMG_5080

Akha

Parę kilometrów dalej charakterystyka domów się zmienia. Są bardziej zadbane i zbudowane z porządnych i trwalszych materiałów. Zamieszkujące wioskę plemię Akha przybyło z południowo-wschodnich Chin. Starsze kobiety ubrane są w wąskie sukienki ze szlachetnych materiałów dyskretnie wyszywane koralikami, cekinami i ozdobnymi nićmi. W wiosce króluje kościół, którego zasady oparte są na chrześcijaństwie jednak z silnym wpływem przekonania Akha o kontynuacji pokoleń i ścisłym związku z ziemią. Mężczyzna Akha może wymienić swoje drzewo genealogiczne do 50 pokoleń wstecz. Mieszkańcy serdecznie zapraszają do wypełnionego po brzegi budynku. Mój przewodnik ma problem z komunikacją. Zarówno dzieci, jak i osoby starsze nie porozumiewają się po tajsku, a jedynie w narzeczu chińskim. Kobieta z zawiniętym w chustę sporym już chłopcem zachęca mnie, żebym obok niej usiadła. Na migi dogadujemy się, że to jej piąte dziecko ma 10 miesięcy. Mimo bariery językowej jesteśmy w stanie porozumieć się w podstawowych, matczynych utrapieniach. Kłaniamy się na pożegnanie i ruszam dalej.

IMG_5132

Lisu

W kolejnej wiosce przewodnik zostawia mnie samą w towarzystwie kobiet odpoczywających pod wiatą. Przyglądają mi się bardzo uważnie – nie umiem poznać, czy to sympatia, czy chęć poznania, czy może pogarda do zachodniego świata? Zapraszają mnie, żebym usiadła i rozpoczynają rozmowę. Kilka razy powtarzają bardzo powoli i wyraźnie zdania, z których staram się rozpoznać pojedyncze tajskie słowa. W końcu przechodzą do dialektu Lisu. W pewnym momencie jedna zbiera się na odwagę i wypowiada pojedyncze angielskie słowa. W ten sposób zostaje oficjalnym tłumaczem. Jej słownik ogranicza się do paru zwrotów, ale z kilkoma tajskimi zdaniami klecimy rozmowę przerywaną dłuższymi chwilami ciszy na dyskretną kontemplacje. Pytają się mnie o męża i dzieci, o dom. Tu z pomocą przychodzi telefon! Pokazuję rodzinne zdjęcia, a one żywo komentują je. Staję się dla nich kobietą z krwi i kości. Kobiece sprawy nie potrzebują znajomości dialektu. Opowiadają mi o swoich mężach i dzieciach. Chłonę, jak mogę, ich język ciała i tembr głosu. Są zmęczone, zrezygnowane, zaciekawione światem. Idziemy dalej.

IMG_5192

Dwie dziewczynki o obezwładniająco wielkich i wyrazistych oczach najpierw skradają się za nami, żeby po jakimś czasie zostać nieformalnymi, nowymi przewodniczkami. Spotykamy mężczyznę zbierającego coś w rodzaju pieczarek, twardych jak kamienie. Mężczyzna przysiada i zwija sobie papierosa z jakichś ziół i liścia. Nie chce powiedzieć co pali, ale opowiada nam historię, której nie rozumiemy. To już trzeci język poznany w przeciągu ostatnich paru godzin. Po stromych zboczach docieramy do kolejnych domostw. Na jednym ganku widnieje wystawa starannie oprawionych zdjęć – Króla i Królowej, małej dziewczynki i chłopca, młodej dziewczyny w uniwersyteckim stroju na schodach dużej uczelni, grupy studentów przed uniwersytetem, zdjęcie studyjne rodzeństwa z dyplomami w ręku. Wynika z nich, że syn i córka gospodarzy skończyli studia inżynierskie i pracują w dużych miastach.

IMG_5275

Kultury bez narodu i państwa

W ostatniej odwiedzonej przeze mnie wiosce zebrały się cztery pokolenia kobiet. Od niemowlęcia po zasuszoną staruszkę z zaoraną głębokimi zmarszczkami twarzą. Pod moimi nogami przy drodze rozkładają koce, a na nich kładą pięknie wyszywane stroje dla dzieci, torby z kolorowych materiałów, spódnice, narzuty, ściereczki, hebanowe słonie i biżuterię. Dzień nabiera kolorów, czas na zakupy, zaczynają się targi. Na koniec dostaję jeszcze dwa sznury korali i oddaję młodej mamie swój naszyjnik.

IMG_5290

Tak kończy się dzień, w którym zobaczyłam skrawek życia plemion zamieszkujących Tajlandię, ludzi bez praw, bez przynależności narodowej. Ciągle odmawia się im przyznania obywatelstwa. Mogą liczyć tylko na siebie. Są rozerwani pomiędzy chęcią podtrzymania plemiennej historii, a potrzebą życia w cywilizacji. Starszyzna umiera zabierając ze sobą ostatnie opowieści i historie plemienia. Ich wędrowna historia powoli umyka. Tworzone są fundacje, aby chronić ich kulturę i pozwolić żyć poza skansenem. Świadomość, że istnieją takie mikro społeczności daje nadzieję, że wyrok globalizacji jeszcze nie zapadł, że cały czas gdzieś w różnych zakątkach świata żyją ludzie poza naszą, zredukowaną do pieniędzy i kariery, pełną niezdrowych ambicji kulturą.

IMG_5413

Nasza autorka od niedawna mieszka w Tajlandii gdzie zajmuje się zgłębianiem tamtejszej kultury i historii. Swoimi codziennymi obserwacjami będzie się dzielić na łamach Sąsiadów.

Fot. A.B.

Dobra – niedobra znajoma – grypa

Co roku na grypę choruje od 5% do 25% populacji!
Grypa zaliczana jest do najpowszechniej występujących chorób wirusowych na świecie. Wirus atakuje bez względu na wiek czy płeć, ale osoby starsze i dzieci są bardziej narażone na wystąpienie powikłań z powodu nieodpowiedniego funkcjonowania układu odpornościowego.

Chociaż objawy grypy przypominają przeziębienie, to jednak podczas grypy wiremia, czyli rozsiew wirusa w organizmie, jest nieporównywalnie większa. Wirus tej choroby panoszy się w ludzkim organizmie wszędzie: w sercu, układzie nerwowym, mózgu, a nie tylko w drogach oddechowych. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), rocznie na świecie umiera (!) z powodu grypy od 10.000 do 40.000 osób.

Po raz pierwszy ludzki wirus grypy typu A został odkryty w 1933 r. Dwa inne typy wirusa identyfikowano w1940 r. (tzw. typ B), a następnie w 1949 r. (typ C). Cechą charakterystyczną wirusa jest jego różnorodność: zarówno pod względem wielkości, jak i formy. Wiriony mające kształt kulisty i wielkość ok. 80 – 120 nm (nanometr = jedna milionowa milimetra), w formach wydłużonych mogą mieć nawet do 1.000 nm. W budowie wirusa wyróżnia się zewnętrzną błonę lipidową i wewnętrzny rdzeń. W błonie zewnętrznej znajdują się dwa białka, które pod mikroskopem elektronowym widoczne są w formie „kolców”. Białka te są najbardziej zmiennymi elementami wirusa, a to właśnie one są rozpoznawanym przez układ odpornościowy antygenem. Rdzeń wirusa tworzy łańcuch RNA otoczony białkami, a różnice w jego budowie pozwalają na określenie typu wirusa. Zmienność białek wirusa grypy, to największy problem, jaki z nim mamy. Mogą to być małe zmiany, czyli przesunięcia antygenowe zwane drift lub skoki antygenowe zwane shift. Przy drifcie wirus zyskuje nową „twarz” zmieniają się „kolce” na błonie zewnętrznej i może wywołać epidemię, natomiast przy shifcie wirus zyskuje całkiem nowe oblicze, zmianie ulega błona zewnętrzna i rdzeń wirusa, który zyskuje siłę do wywołania światowej pandemii.

IMG_0817Ciemne grypy podtypy

Aktualnie rozróżnia się kilka podtypów grypy typu A. Jednym z nich jest odmiana określana jako AH1N1, czyli tzw. „świńska grypa”. W podtypie tym wyróżnia się występowanie fragmentów genomów wirusa ludzkiego, świńskiego i ptasiego. Jest to wirus zdolny do bardzo szybkiego rozprzestrzeniania się. Wirusy grypy przenoszą się drogą kropelkową. Znaczy to, że do zachorowania dochodzi najczęściej w wyniku wdychania kropelek zakaźnej wydzieliny z dróg oddechowych. Najbardziej narażeni na zarażenie jesteśmy, gdy spotykamy się z chorym twarzą w twarz do 1 metra podczas jego kichania, kaszlu lub dmuchania nosa albo przez kontakt ze skażonymi przez taką osobę przedmiotami (np. dotykanie brudnej chusteczki do nosa).
Wirus zakaża komórki nabłonka wyścielającego górne drogi oddechowe. W nabłonku dochodzi do replikacji wirusa. W czasie 1 cyklu replikacji, czyli około 6 godzin dochodzi do powstania ok. 1000 wirionów potomnych w jednej komórce. W profilaktyce grypy najważniejsze miejsce zajmują szczepienia. Aktualnie są one uznawane za podstawową metodę zapobiegania grypie. Ograniczają ryzyko zachorowania i ciężkiego przebiegu choroby z powikłaniami nawet o 85 %. Szczepionki chronią nie tylko osoby zaszczepione, ale także inne osoby znajdujące się w bliskim otoczeniu. Tym samym dochodzi do ograniczenia szerzenia się wirusa grypy. Im cięższy jest sezon grypowy, tzn. im więcej osób choruje, tym korzyści ze szczepień ochronnych są większe.

Duże znaczenie ma także nieswoista profilaktyka zakażeń, czyli częste mycie rąk mydłem. Według badań, ścisła higiena rąk przestrzegana przez wszystkich domowników przez 7 dni, może zmniejszyć ryzyko zakażenia i zachorowania na grypę, nawet o ponad 50%. W ograniczeniu rozprzestrzeniania się wirusa ważna jest izolacja osób chorych, które powinny ograniczyć swoje kontakty z ludźmi najlepiej przez 7 dni lub co najmniej do 24 godzin po ustąpieniu gorączki i zawsze pamiętać o zasłanianiu ust podczas kaszlu lub kichania oraz o wyrzucaniu zużytych chusteczek do kosza i dokładnym myciu rąk.

IMG_0818

Najnowsze szczepionki

W Polsce dostępne są w tym roku szczepionki na grypę zawierające 4 najbardziej aktywne szczepy wirusa. Do tej pory rekomendacje do produkcji szczepionek wydawane przez WHO wymieniały 3 najbardziej aktywne wirusy. W ostatnich latach zmieniły się dość mocno typy przeważających wirusów i dlatego w tym roku mamy w szczepionkach zupełnie nowe wirusy typu A oraz B. Ochrona powinna być więc skuteczniejsza niż w poprzednich latach. A zaszczepić się warto. Cena szczepienia to około 50 złotych. To niewielki wydatek na ochronę zdrowia, a jak policzymy koszty leku na gorączkę, katar, kaszel, utratę części wynagrodzenia oraz ryzyko zarażenia najbliższych, to są to śmieszne pieniądze.

Ja zaszczepię się na pewno. I Państwa też zachęcam.