Otwarte ogrody

Wiosna w tym roku wybuchła pełnią zieleni i wszystkich barw dopiero około połowy maja. Cudownie wtedy było spacerować i zerkać na zadbane ogródki przydomowe, w których forsycje, magnolie, tulipany i wrzośce odpoczywały po kwitnieniu, a różnokolorowe różaneczniki cieszyły oko swą bujnością. Także zmysł powonienia zdawał się być zaspokojony, bo bzy, jaśminy, konwalie i akacje pachniały jak oszalałe. Później także róże w całej swej gamie rozwinęły się ku słońcu, delektując się latem…

Niektórzy z nas chowają te wszystkie cuda za podwójnymi nieraz płotami i szlabanami. O nich dziś nic nie napiszę. Są jednak miejsca, w których ludzie otwierają siebie i swoje ogrody dla innych.

„Otwarte ogrody”

Festiwal ten organizują kreatywni ludzie ukierunkowani na sztukę, malarstwo, rzeźbę, na piękno przyrody i wzajemnie na siebie samych. Chętnie i z atencją zaglądamy im w duszę i do rabatek, a oni z radością odkrywają swoje prywatne przestrzenie przed sąsiadami i przyjezdnymi według wskazań Jana z Czarnolasu: „Gościu siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie…” otrzymując w zamian dobre słowo i uśmiech.

My, w gminie Piaseczno również inspirujemy sąsiedzkie spotkania. Najbardziej znane jest z tego Zalesie Dolne, które zaprasza od lat dziesięciu, zawsze w ostatni weekend sierpnia. Np. w bieżącym roku można było odwiedzić wystawę sztuki w ogrodzie prof. Adama Myjaka, a w „Kolonii Artystycznej” zobaczyć obrazy między innymi Leszka Jampolskiego i Józefa Wilkonia. Zadowolenie było wypisane na buziach dzieci opuszczających wraz z rodzicami galerię przy ul. Dębowej, bo bajecznie kolorowy i fantastyczny świat zwierząt mistrza Wilkonia bez wątpienia zachwyca i fascynuje… Spotkanie z pisarkami literatury kobiecej, spektakle teatralne, wernisaże, ogrody historyczne, koncerty, z tym najważniejszym w „Domu Zośki”, wiążącym się z 90 rocznicą założenia tego „miasta-ogrodu”, oto dorobek wąskiego grona ludzi „pozytywnie zakręconych” z Towarzystwa Przyjaciół Zalesia Dolnego, skupionych wokół pani Miry Walczykowskiej – historyka sztuki i koordynatora Festiwalu.

fot.BPiI GP

fot.BPiI GP

Józefosław ma także swoje pierwsze, nieśmiałe propozycje. Chyba wszyscy mieszkańcy, choćby z okien autobusu lub biorąc udział w organizowanych tam imprezach, mieli okazję podziwiać ogrody Joanny Widaj. W sąsiedztwie blokowiska znajduje się warta obejrzenia prawdziwa enklawa soczystej, uporządkowanej, pięknej zieleni ze starym domem, stawem i kaczkami.

22256494_717153411828852_1503690384243240768_o

Co ciekawe, miasta ogrody wianuszka podwarszawskiego, do których należą również m. in. Konstancin-Jeziorna, Józefów, Milanówek, czy też miasto-ogród Sadyba, kontaktują się ze sobą, współpracują i rywalizują w dziedzinie najbardziej oryginalnych i najciekawszych propozycji festiwalowych. Bez wątpienia najbogatszą dotychczas ofertę zaprezentowała Podkowa Leśna, miasto ogród z najdłuższym stażem. Na początku czerwca też tam byłam, miód i wino piłam i do dzisiaj jestem zauroczona. Tegoroczny festiwal zorganizowano po raz 13. Przez pierwszy czerwcowy weekend spotykaliśmy się aż 45 razy w różnych miejscach.

20170604_121206_Migawka

Poczynając od ekspozycji zdjęć i ożywionych rozmów na temat zaprzyjaźnionego łotewskiego miasta ogrodu Meżaparks, poprzez warsztaty ceramiczne, mydlarskie, rękodzielnicze, także podróże w czasie dla dzieci, koncerty piosenek zespołu Cuf of Time i muzyki poważnej, wystawy obrazów m.in. prof. Andrzeja Tyszki, aż do spotkań bardziej nastrojowych i refleksyjnych. Dla mnie bardzo osobistą imprezą był wieczór literacki w Muzeum Iwaszkiewiczów w Stawisku, poświęcony rodzinie Krzyżewskich z Podkowy Leśnej. Spotkanie prowadziłam wraz z mężem Janem, autorem książki „Krzyżewscy – sekrety starej skrzyni”. Obecni mogli poznać dzieje tej patriotycznej polskiej rodziny i usłyszeć wiersze Juliusza Krzyżewskiego, poety tragicznego i żołnierza AK, który, podobnie jak Gajcy, Stroiński i Baczyński- młodzieńcy z pokolenia „Kolumbów”- unicestwiony został w czasie powstania warszawskiego.

20170604_141512

Wspominaliśmy losy aktorki Ewy Krzyżewskiej, córki Juliusza, a partnerki Zbyszka Cybulskiego z filmu „Popiół i diament”. A dlaczego w Stawisku? Otóż dlatego, że Juliusz od lat chłopięcych był zaprzyjaźniony z Jarosławem Iwaszkiewiczem i jego żoną Anną; nieraz dyskutowali na temat poezji i to właśnie pan Jarosław uwiecznił Juliusza w swoich „Odach olimpijskich”, pisząc w jaki sposób poległ on w ruinach kościoła św. Andrzeja na placu Teatralnym w Warszawie, trafiony kulą niemieckiego snajpera „w środek czoła”.20170604_115318_Migawka

Zbliża się jesień. Z konieczności zamykamy furtki tajemniczych ogrodów. Kolejny Festiwal już za parę miesięcy. Kto w tym roku nie zdążył, niech zaplanuje sobie takie wydarzenie na czas wiosenno- letni 2018r. Wrażenia estetyczne zapewnione.

I na koniec taka oto moja refleksja: nam, Polakom bardzo potrzebna jest większa otwartość na piękno, sztukę, historię i przyrodę, a także bliższa sąsiedzka współpraca i wzajemna życzliwość w naszych małych ojczyznach, czego Państwu i sobie życzę.

Hanna Krzyżewska, radna Rady Miejskiej Piaseczna

Park miejski w Piasecznie – przestrzeń, która łączy.

Park stanowi jeden z ważniejszych elementów przestrzeni w mieście. Jest zieloną architekturą dopełniającą betonową, kolorową i jarmarczną naturę miasta. Jest to miejsce publiczne, do którego pragniemy się wyrwać, uciec od codziennych spraw, przebywać z rodziną. W parku możemy spotkać każdego: młodego i starego, osobę czytającą książkę, rowerzystę, rodziców z dziećmi. Można tu robić wiele i nic zarazem, można siedzieć, słuchać muzyki, leżeć, a nawet się zdrzemnąć. Parki miejskie są mini namiastką lasu, są też miejscem bytowania zwierząt, głównie ptaków i małych ssaków.

 Historia

Historia parków miejskich sięga połowy XVII wieku. Wówczas w miastach niemieckich i francuskich zaczęto tworzyć promenady dostępne dla publiczności, jak choćby berliński park Großer Tiergarten (1649 r.). W następnym wieku skwer był już nieodłącznym elementem każdego większego założenia miejskiego. Po Wielkiej Rewolucji Francuskiej ogrody, będące dotąd własnością Kościoła i arystokracji, nie tylko otwierano dla ogółu mieszkańców, ale i zamieniano na przestrzeń publiczną. W Polsce w 1729 roku w Warszawie udostępniono publiczności Ogród Saski, a w 1768 roku Ogród Krasińskich. Koncepcja współczesnego parku publicznego narodziła się jednak w Wielkiej Brytanii. Miał on propagować kulturę, poszanowanie dla piękna przyrody, a nieodłącznymi jego elementami stały się ogrody botaniczne, muszle koncertowe oraz restauracje. Powstawały w nim elementy małej architektury, ławki, fontanny oraz rozległe polany służące zarówno odpoczynkowi, jak i uprawianiu sportów.

Park Miejski w Piasecznie

Przed rokiem 1890 tereny, na których obecnie znajduje się park miejski w Piasecznie, miały niezliczonych właścicieli i z pewnością nie były terenami dostępnymi dla każdego.

fot.BPiI GP

fot.BPiI GP

W 1890 roku dobra chyliczkowskie kupuje hrabina Cecylia Plater-Zyberkówna. Postanawia założyć Szkołę Gospodarczą dla panien (do nauczania obsługi wiejskiego gospodarstwa domowego). Jak pisze projektantka parków Dorota Pape “Gmach szkoły otoczony był parkiem. Z oryginalnej XVIII-wiecznej kompozycji rezydencjonalnej zachował się układ dwóch krzyżujących się alej i staw. Wytyczono nowe alejki, a na stawie, na osi alei lipowej, zlokalizowano wyspę. Wzdłuż alei prowadzącej do dworu posadzono orzechy, a w rejonie budynku założono kwietniki. Uzupełniono także nasadzenia drzew w głównych alejach parkowych. Na podjeździe przed dworem pojawił się ozdobny klomb z juką, a przed jego wschodnią elewacją założono prostokątny parter. W rejonie dworu pojawiły się nowe nasadzenia drzew iglastych i krzewów ozdobnych. Pozostała część parku miała charakter użytkowy. Polany parkowe przekształcono w sady i zasadzono drzewami owocowymi.

Park wraz z upływem lat podupadał, dopiero w latach 70. XX wieku przeprowadzono prace modernizacyjne. Wytyczono wówczas obwodnice parkowe w południowej i zachodniej części parku, a także półkolistą ścieżkę na północ od Poniatówki. Na skrzyżowaniu dwóch głównych alej parkowych powstało koło z klombem. Wprowadzono asfalt na ścieżkach. W tym okresie w północno-wschodnim narożniku parku wytyczono tereny sportowe z bieżnią i trybunami. Podczas czyszczenia stawu przesunięto wyspę parkową z osi alei lipowej w kierunku zachodniego brzegu. Park uzyskał nowy naturalistyczny charakter.”

Obecnie park wpisany jest do rejestru zabytków i został objęty ochroną konserwatora.

Nowoczesna przestrzeń

Niezwykle pozytywny jest fakt, że coraz więcej obszarów publicznych naszych miast przestaje być obszarami zdegradowanym, a przestrzenie publiczne poddawane są rewitalizacji, choć proces dostosowywania ich do gustów i potrzeb mieszkańców nie jest łatwy. Podczas prowadzenia konsultacji społecznych, można się przekonać, że pęd ku stylistycznej jedynie nowoczesności, w przypadku parków i ogrodów, nie jest dobrym doradcą. Dr inż. Przemysław Wolski tak ujmuje to pojęcie w odniesieniu do zieleni miejskiej: “W nowoczesności powinna być zawarta odpowiedź na oczekiwania współczesnego użytkownika parku, a jego potrzeby w pierwszej kolejności dotyczą funkcji, a w drugiej kolejności formy parku. Największą wartością dla mieszkańców jest dla nich swoboda korzystania z przestrzeni parkowej. Gotowi są poświecić formę dla funkcji. Współczesność w rewitalizowanych parkach znalazła swoje miejsce. Jej wyrazem są nowe formy wykorzystywania starej przestrzeni parkowej, takie jak jazda na rolkach i rowerach lub nawet miejsce na korzystanie z kąpieli. O atrakcyjności starych parków decyduje ich bogactwo przyrodnicze i duch miejsca. To są wartości, które zawsze będą cenione. Przekształcając park należy pamiętać o jego czterech głównych funkcjach społecznych: zapewnieniu kontaktu z przyrodą, zaspokajania potrzeby ruchu, stworzeniu warunków do doświadczania piękna, umożliwieniu kontaktu z innymi ludźmi.

Dobry park, to park atrakcyjny dla wszystkich ludzi, bez względu na wiek i status społeczny.”

Mamy nadzieję, że park w Piasecznie będzie spełniał taką rolę.

Katarzyna Krzyszkowska

Radna Rady Miejskiej w Piasecznie

 

Źródła:

dr inż. Przemysław Wolski, Katedra Architektury Krajobrazu SGGW w Warszawie “Współczesny park miejski w Europie”.

mgr inż. Dorota Pape “Projekt rewaloryzacji parku miejskiego w Piasecznie.”

“Współczesne parki powinny być elementami sieciowego systemu terenów zieleni miasta”

Dzień kota!

Świętowanie wymyślono ze względów w zasadzie zdrowotnych. Nakaz zaprzestania pracy przynajmniej na jeden dzień w tygodniu musiał znaleźć się między przykazaniami religijnymi, bo inaczej nikt by go zwyczajnie nie przestrzegał. Dziś mierzymy się z wyzwaniami logistycznymi, których przydają nam kolejne „długie weekendy”. Organizujemy wczasy, urlopy i wypady, co w sumie znajduję, jako pozytywną stronę wrodzonego pociągu do lenistwa. W związku z powyższym poddałbym pod rozwagę uczynienia dniami wolnymi od pracy niżej wymienionych, niezwykle ważnych i doniosłych świąt.

9 stycznia przypada na Dzień Sprzątania Biurka, który – jeśli by go potraktować poważnie – tylko w moim wypadku zamieniłby się z miejsca w tydzień. Tym bardziej, że chętnie połączyłbym go z przypadającym dwa dni później Dniem Wegetarian. Chociaż sam nie stronię od mięsa, to kibicować jestem gotów. Podoba mi się również Dzień Wszystkich Fajnych, pokrywający się z rocznicą wyzwolenia Warszawy, czyli 17 stycznia. Drugiego lutego zakładajmy wodery i świętujmy Światowy Dzień Mokradeł, żeby niedługo, bo cztery dni, póżniej przy przyjaznym dymku, uczcić przypadający 6 lutego Dzień Boba Marleya. Przeciwnikom konopi dedykuję 11 lutego, czyli Dzień Niepłakania nad Rozlanym Mlekiem. Prezesowi znanej partii długi weekend szykuje się między 15 a 17 lutego, bowiem są to odpowiednio Dzień Singla (15.02) i Dzień Kota (17.02). 20.02 możemy świętować Międzynarodowy Dzień Palących Fajkę. Mam nadzieję, że wyłącznie Fajkę Pokoju, czego sobie i Wam życzę.

Jeśli macie wiedzę na temat różnorakich świąt, o których nie wspomniałem, piszcie na adres redakcji.

J.S.

Rasowy – nierasowy ?

Po co mieć rasowe zwierzę w domu? Jest tyle bezdomnych zwierzaków, które tylko czekają, żeby je przygarnąć. Często słyszę takie pytanie, które choć słuszne, to jednak jest źle postawione. Często również te rasowe są w schroniskach porzucone i czekają na dom. O tym czy zwierzę będzie potraktowane godnie, nie świadczy jego pochodzenie, ale to z jakim człowiekiem będzie mieć do czynienia. Od nas, ludzi zależy decyzja czy i jakie chcemy wziąć zwierzę pod swój dach, czy chce nam się opiekować zwierzakiem, gdy zachoruje i czy w każdej sytuacji temu podołamy. Małe zwierzęta wzbudzają w nas czułość, ciepłe uczucia i opiekuńczość, bo są zabawne i większość psot jesteśmy w stanie im wybaczyć.

Czarny

fot.pixabay

fot.pixabay

Miałam kiedyś papugę, która była bardzo rasowa, ale też bardzo hałaśliwa. Nie wytrzymywali sąsiedzi i wszyscy domownicy też mieli już dość. Krótko mówiąc jej posiadanie było błędem. Człowiek się podobno na nich uczy. Oddaliśmy ją na wieś. W przestrzeni wiejskiego domu taka papuga mogła “rozwinąć skrzydła”, miała znacznie lepsze warunki. Bluś zatem, bo tak miała na imię papuga, poszedł na wymianę na kotka dachowca, Czarnego.

Czarny był słodką, małą kulką, bawił się nieustannie, był bardzo żwawy, a dla dzieci był wyzwaniem, ponieważ miał niekończącą się energię do psot i zabaw. Wszystko byłoby więc OK, gdyby… nie wyrósł z Czarnego mały zbój. W ciągu kilku miesięcy z małego kociaka wyrósł kocur, któremu mieszkanie ze swoim małym korytarzem i kilkoma pomieszczeniami nie wystarczało, który zaczął atakować, wręcz “polować” na jedną z moich córek. Próbowałyśmy wielu metod, żeby napięcie nie narastało, ale niestety kocur, mimo że wykastrowany, dobrze traktowany, miał potrzebę rywalizacji i większej przestrzeni. Nie miałam wtedy świadomości, że charakter zwierząt to nie tylko wychowanie, ale także cechy wrodzone. Czarnego oddałyśmy na podwórko dużego domu ludziom, którzy byli wdzięczni za nowego stróża. Mógł on tam łowić myszy i biegać po kilkuhektarowej łące. I on sam także poczuł się zapewne szczęśliwy. Za to ja nie bardzo. Czułam się podle, oddając kolejne “źle trafione” zwierzę. Przez rok nie było u nas żadnych stworzeń. Trzeba było odreagować stres, związany z tym, co się stało.

fot.pixabay

fot.pixabay

Do trzech razy sztuka

Dzieci znów zapragnęły mieć zwierzę. Postanowiłam się tym razem lepiej przygotować. Koty są moimi ulubionymi zwierzętami. Zdecydowałam lepiej zapoznać się z ich rasami, tak żebym już nie ryzykowała, że wezmę pod dach zwierzę, które będzie się źle czuło w takich warunkach, jakie mu mogę zapewnić. Chodziłam na wystawy kocie, gdzie miałam przegląd ras kotów od tych najbardziej wymagających pielęgnacji, długowłosych, poprzez takie, które bardzo potrzebują kontaktu i źle znoszą nieobecność pana oraz takie, które potrzebują nieustannie ruchu i fruwają niemalże pod sufitem lub na żyrandolu, aż do całkiem spokojnych, wygodnickich kanapowców z dużym dystansem do życia. Koty są bardzo różne. Rasa naprawdę ma znaczenie i to nie tylko przez wygląd zewnętrzny, ale wszystkie cechy charakteru, właściwości psychiczne i potrzeby fizyczne. Ja potrzebowałam kota, który nie będzie nadwrażliwy na hałasy, gdyż mam dzieci, nie będzie bardzo cierpiał, kiedy domowników nie ma dłuższy czas w domu, zrównoważonego w sensie psychicznym, jak i fizycznym, bo także cenie sobie spokój oraz zwierzaka niewymagającego zbytniej pielęgnacji, czyli krótkowłosego. Ze wszystkich ras zdecydowałam się na koty brytyjskie.

fot.pixabay

fot.pixabay

Do you speak kocish?

To bardzo łatwa w obsłudze rasa i bardzo przyjazna człowiekowi. Koty te są bardzo kontaktowe, towarzyskie, spokojne, ale i zabawne. Moja fascynacja tą rasą stopniowo rosła. Zachwycił mnie oprócz tych wszystkich cech, które już wymieniłam fakt, że koty brytyjskie są w tak wielu kolorach. To nieprawdopodobne, że jedna rasa może być w tylu odmianach kolorystycznych! Moja decyzja padła na liliowy. Tak! Liliowa kotka! Ta nazwa kryje tak naprawdę jasnoszary kolor o lekko liliowym odcieniu, który przebija się, gdy patrzymy pod światło. Podobnie jest z nazwą tzw. kotów niebieskich, które de facto są ciemnoszare, no może stalowe – trudno opowiadać o kolorach!

Liliowa kotka była pierwszą kotką w mojej hodowli kotów brytyjskich Miasto snu *PL, którą założyłam w 2012 roku. Teraz mam już gromadkę liczącą pięć kotów.

Taka hodowla to fascynująca przygoda i nauka. A przy tym niezła zabawa. Pamiętajmy, że jeśli marzymy o zwierzątku, dobrze jest przemyśleć decyzję o nowym mieszkańcu naszego domu i warto na pewno być w takich sytuacjach realistą, nie tylko marzycielem.

Małgorzata Maślanka

miastosnu.pl

Taaakie wianki!

W oczekiwaniu na święta Bożego Narodzenia, zanim jeszcze zaczniemy planować wybór choinki bądź jej alternatywy, możemy pomyśleć o przygotowaniu ozdoby, którą umieścimy na drzwiach wejściowych do domu bądź mieszkania. Najczęściej zawieszany w tym czasie na drzwiach jest wieniec.

Można wykonać go na wiele sposobów i wystylizować dobierając różne materiały. Najczęściej wykonywany jest z gałązek roślin zimozielonych, choć również występuje w wersji do kilkukrotnego użytku, z innych, trwalszych materiałów. Do ozdoby wieńca używane są różne części roślin (szyszki, suszone kwiaty, gałązki, mech, wszystkie rodzaje orzechów i owoców), bombki, gwiazdki, korale i koraliki – a wszystko w różnych kolorach.

Pamiętajmy, że sam wieniec, jak również jego elementy składowe, mają swoją symbolikę.

Z racji swego kształtu wieniec symbolizuje nieskończoność, zamknięty cykl życia. To także symbol rodziny, kręgu ludzi najbliższych . Zawieszony na drzwiach, zaprasza do wnętrza domu bliskich i staje się znakiem ich wspólnoty.

Wykonany z gałązek drzew iglastych, a więc „wiecznie zielonych”, ma oznaczać życie wieczne.

Wstążki i kokardy symbolizują więź, mają „wiązać”, czyli łączyć rodzinę i bliskich.
Gwiazda jest zwiastunem Dobrej Nowiny, narodzenia Chrystusa, symbolem odnowienia.

Podobnie jaki i dzwony, dzwonki, dzwoneczki – przypominające nam o radosnej nowinie.

Natomiast wszystkie szyszki, owoce i orzechy zawierające w sobie nasiona, które kiełkują wiosną, symbolizują odradzające się życie.
Kolory dominujące wśród ozdób świątecznych w dużym stopniu podyktowane są przez modę panującą w danym roku. Istnieją jednak kolory, bez których trudno sobie wyobrazić świąteczne dekoracje, które są bezsprzecznie trwale związane z tymi właśnie świętami. wieniecDo tradycyjnych bożonarodzeniowych kolorów należą:

czerwony – kolor krwi i serca, kolor życia oraz miłości rodzinnej;

zielony – kolor nadziei;

złoty lub żółty – kolor symbolizujący światło, blask;

biały – kolor czystości i niewinności, także podniosłości.

Ja bardzo lubię sama przygotowywać ozdoby „wiankowe” wykorzystując gotowe zielone wianki, czasem splatając gałązki różnych drzew i krzewów. Jesienią zbieram i suszę szyszki oraz liście różnych wielkości i kształtów. Następnie wplatam je lub doklejam do wieńca w ich naturalnych kolorach lub barwię farbami w sprayu na biało, złoto lub czerwono.

A zatem do dzieła! Zróbmy samodzielnie wieniec bądź inną ozdobę zanim ogarnie nas bez reszty gorączka świątecznych przygotowań.

Joanna Widaj

acrocona.pl

PACHNĄCA WIOSNA

Wiosna przynosi nam całe spektrum doznań, powodujących nagły przypływ energii i chęci. Wiosna, to widoki (jasna soczysta zieleń, kolor kwiatów), dźwięki (trele ptaków, szum wiatru, drobny dżdżyk), smaki (kiedyś to były tzw. nowalijki – dzisiaj słowo zapomniane, bo w markecie kupimy wszystko niezależnie od pory roku, ale kiedyś to pierwszy szczypiorek, rzodkiewka, sałata i koperek- to były prawdziwe rarytasy!) no i ZAPACHY.

Jakże inaczej pachnie poranek wiosenny? Na początku czujemy jeszcze chłód, ale jest on zapowiedzią dnia, który za kilka godzin buchnie ciepłem, czasem upragnionym słońcem, a czasem po prostu pojawi się mgła, która zawiśnie nad ziemią, refleksyjna i ospała. To poranek pachnący świeżością. Również wiosenny deszcz jest zjawiskiem niezwykłym, które działa jakby „otwierało” ziemię. Tylko wiosną po deszczu ona pachnie tak specyficznie.

A rośliny? One też wkraczają w przestrzeń, wypełniają ją życiem.

Na początek fiołki – małe, niepozorne, niewidoczne prawie. Ale są! I potrafią rozpychać się w ogrodzie! Krzewem prawie nieznanym jest niedoceniana kalina farrerii (Viburnum farerii), która kwitnie zanim wypuści liście, a pachnie pięknie. Podobnie zachowuje się wawrzynek wilczełyko (Daphne mezereum). Wśród roślin cebulowych prym wiodą hiacynty i jeśli nie pamiętaliśmy jesienią o posadzeniu ich do gruntu, to możemy to „nadrobić’’ wysadzając je teraz „gotowe” z doniczki, mając na dodatek gwarancję koloru.

Zaraz potem pojawia się zapach pierwszej koszonej trawy – to po prostu zapowiedź sezonu „kosiarza”, z tym że ten pierwszy pokos pachnie jakoś inaczej, radośniej!

W maju kwitnie wiele gatunków roślin, a do intensywnie pachnących bezwzględnie należy zaliczyć niektóre odmiany azalii wielkokwiatowych i lilaki, powszechnie nazywane bzami, które również wyróżniają się odmianami o zróżnicowanej intensywności zapachu. Najmocniej pachną zwykle odmiany białe i o pojedynczych kwiatach.

fot.Joanna Widaj

fot.Joanna Widaj

Na koniec wiosny, bo w czerwcu, zakwitają jaśminowce. I tutaj niespodzianka – niektóre odmiany pachną mniej intensywnie niż na to wyglądają, bo kwiaty z kolei mają większe.

Z roślin jednorocznych pamiętajmy o „heliotropie”, który szczególnie wieczorami odwdzięczy się nam za posadzenie w ogrodzie lub skrzynce kwiatowej. I oczywiście mała, niepozorna maciejka, którą należy wysiać do gruntu wczesną wiosną, najlepiej blisko domu, aby jej zapach mógł „odwiedzać” nas wieczorami.

donice

Zaprośmy zapach do naszego ogrodu.

Joanna Widaj

acrocona.pl

Tulipomania

tulipKwiecień wita nas eksplozją barw i kształtów roślin cebulowych, wśród których niewątpliwym liderem jest tulipan. Do Europy przybył z Azji Środkowej w XVI wieku i szybko stał się rośliną bardzo poszukiwaną. Szaleństwo z tym związane nazwano tulipomanią – cebulami tulipanów handlowano tak jak każdym innym rzadkim towarem, przy zastosowaniu wszelkich reguł giełdowych. Aby zdobyć jedną cebulę poszukiwanej odmiany zastawiano domy, sprzedawano majątki i firmy. Sytuacja uległa zmianie w 1634-37 roku, gdy pociągnęło to za sobą bankructwa. Ceny zaczęły spadać, a roślina upowszechniła się tracąc na prestiżu. Trzeba wiedzieć, że europejską stolicą tych roślin stała się Holandia.

Określenie tulipomania bywa niekiedy używane przez ekonomistów do określenia nagłej „gorączki” zakupowej lub „bańki spekulacyjnej”.

Od tego czasu powstało mnóstwo odmian o niezliczonej liczbie kolorów, kształtów, o różnej budowie kwiatów. Pamiętajmy o tym, że cebule tulipanów sadzimy do gruntu jesienią, a po przekwitnieniu ucinamy zwiędłe kwiaty, aby część podziemna się wzmocniła. Cebule pozostawione w tym samym miejscu stają się coraz drobniejsze, a w końcu zamierają. Dlatego ja swoje wykopuję i wysadzam ponownie tylko te największe, które mają szansę zakwitnąć. No i dokupuję następne. Aby dłużej cieszyć się urokiem tulipanów wybieram różne odmiany, często te o pełnej budowie kwiatów (są trwalsze) oraz staram się unikać miejsc o południowej wystawie, wybieram miejsca słoneczne ale chłodniejsze.

tulipanSzczególnie wdzięczne są odmiany botaniczne tulipanów. Są dosyć niepozorne – niskie i dużo mniejsze od odmian hodowlanych, ale doskonale radzą sobie z brakiem pielęgnacji i bezpośrednim towarzystwem roślin ekspansywnych. Nie trzeba ich co roku wykopywać, a nawet same się rozsiewają w ogrodzie.

Największe wrażenie robią sadzone w dużych grupach np. w parkach, gdzie podkreślają ich naturalistyczny charakter. Warto pojechać wiosną do Holandii, aby w ogrodach Keukenhof zobaczyć łany kwitnących roślin cebulowych. Tutaj na powierzchni 32 hektarów jest sadzonych co roku 7 milionów cebul: narcyzów, szafirków, hiacyntów i oczywiście tulipanów. Sadzone są w różnych zestawieniach kolorystycznych, tworząc niezapomniane kompozycje. Od końca marca do połowy maja, to miejsce jest podziwiane przez prawie milion zwiedzających. Wiosną, to w Holandii atrakcja nr 1.

W polskich miastach również coraz częściej są robione duże nasadzenia z tulipanów. Posadzone przy ulicach, placach czy w parkach wprowadzają nas w wiosenny nastrój.

Joanna Widaj

acrocona.pl

 

Wiosny Czar!

Wiosna nadchodzi kwiatami

Wiosną, jak co roku – niezależnie od tego jaka była zima: długa, śnieżna i mroźna, czy tak jak tegoroczna, krótka i „nijaka”- zawsze z utęsknieniem wyczekujemy na pierwsze oznaki odrodzenia w przyrodzie. Dla uważnego obserwatora będą to zmieniające swój kolor pędy drzew i krzewów, nabrzmiewające pączki liściowe lub pojawiające się na wierzbie bazie czy leszczynowe „kotki”. Tak naprawdę najbardziej czekamy jednak na kwiaty.

Śnieżnik

Jednymi z pierwszych są malutkie rośliny cebulowe:

jasnozłote ranniki (Eranthis hyemalis), różnokolorowe krokusy, jasnoniebieskie śnieżniki (Chionodoxa luciliae) czy śnieżnobiałe przebiśniegi (Galanthus nivalis). Najlepiej wyglądają rosnące w mniejszych lub większych skupiskach tworząc kolorowe plamy wśród innych, większych roślin krzewiastych lub pod drzewami. Aby cieszyć się nimi w ogrodzie wiosną należy ich bulwy lub cebulki posadzić jesienią. Alternatywnie można wysadzać te rośliny wiosną z doniczek – wtedy mamy dodatkową gwarancję trafności koloru kwiatów.

Krzewy

Wśród krzewów niekwestionowanym symbolem wiosny jest na złoto kwitnąca forsycja.

Przez cały rok mało efektowna, prawie niewidoczna w ogrodzie, a kiedy kwitnie, trudno jej nie zauważyć. Pod koniec zimy można z forsycjajej pędów robić bukiety, które po wstawieniu do wazonu z wodą rozwiną się w ciągu kilku dni. Szczególnie obficie kwitną takie odmiany jak Goldrausch, Week-End czy Maree d’Or. Forsycje dobrze jest przycinać po kwitnieniu, najpóźniej w połowie lata, tak aby zdążyły zawiązać jeszcze pąki kwiatowe.

Drzewa

Na przełomie kwietnia i maja równie obficie kwitną wiśnie. Wśród licznych odmian ozdobnych tego gatunku występuje ogromne zróżnicowanie pod względem siły wzrostu i pokroju samych roślin oraz budowy i koloru kwiatów (od białych, pojedynczych do pełnych i ciemnoróżowych). Do najciekawszych można zaliczyć: wyjątkowo wąsko rosnącą Amanogawę, zwisłe, tworzące bardzo efektowny parasol Kiku-shidare-zakura lub Pendula Rubra, a także karłową Kojou-no-mai oraz dobrze znany migdałek trójklapowy (Prunus triloba).migdałek

Wiśnie wymagają cieplejszych i osłoniętych stanowisk, gdyż w mroźniejsze zimy mogą przemarzać, są natomiast odporne na okresowy niedobór wody.

Z niecierpliwością obserwujmy więc otaczającą nas przyrodę – już niebawem będzie nas ona zachwycać swoim czarem.

Joanna Widaj

acrocona.pl

Stołówka nie tylko ptasia

Koniec lata i początek jesieni to czas kiedy rośliny wydają swe plony w postaci różnych owoców i nasion, a te mogą być nie tylko ozdobne, ale również bardzo użyteczne. To znakomita stołówka dla ptaków i innych drobnych zwierząt pozwalająca im lepiej przetrwać zimę. My także możemy korzystać z wartości leczniczych i smakowych owoców bardzo wielu roślin.

Najprostszym przykładem jest „dziko” rosnący bez czarny (Sambucus nigra). Wiosną z jego kwiatów możemy zrobić wyjątkowo smaczny i aromatyczny sok lub nalewkę. Natomiast przetwory z owoców są znakomitym lekarstwem przy przeziębieniach. W ogrodzie możemy posadzić dużo ciekawsze, czerwonolistne odmiany tego gatunku : Black Tower –o pokroju kolumnowym, zajmujący w ogrodzie mniej miejsca oraz krzaczaste Black Lace i Thandercloud

Kolejną ciekawym gatunkiem jest nieszpułka (Mespilus germanica). Jest to prawie u nas nieznana, ciekawa roślina jadalna. Była uprawiana w Europie od ponad 2 tysięcy lat. Przyjmuje się, że to najstarszy, uprawiany od starożytności gatunek wśród roślin owocowych. Jej owoce są jadalne po przemrożeniu, posiadają oryginalny, kwaskowaty smak. Sama roślina jest dużym krzewem, dorastającym do 4 metrów wysokości i kwitnącym na biało. Owoce są podobne do małych jabłek lub gruszek. Mają średnicę 2 – 4 cm. Są barwy brązowej lub brązowozielonej. Smak nieszpułki przypomina nieco smak gruszki lub daktyli. Można je spożywać na surowo, robić kompoty, dżemy lub galaretki. Dodatkowym walorem ozdobnym nieszpułki jest jej jaskrawo pomarańczowe jesienne przebarwienie.

Syrop z owoców bzu czarnego: Syrop sporządzamy z 1 kg owoców zasypujemy 0,5 kg cukru oraz dodajemy szklankę wody. Całość gotujemy, aż do uzyskania syropu, nie dopuszczając do zbyt długiego wrzenia. Rozlewamy do przygotowanych uprzednio naczyń, przecedzając nasiona i resztki po owocach. Syrop podaje się jako środek witaminizujący i wzmacniający w dni obarczone ryzykiem przeziębienia oraz jako środek lekko napotny przy przeziębieniach – po 2 łyżki na szklankę dwa razy dziennie. Syrop działa też jako środek moczopędny oraz przeciwzapalny.

Nalewka z owoców bzu czarnego: Wyśmienity leczniczy trunek. 500 g owoców bzu czarnego zalewamy 1 szklanką wódki i odstawiamy na tydzień. Następnie wyciskamy przez płótno. Zażywamy po kilka łyżeczek na szklankę herbaty, jako środek w chorobach przeziębieniowych ,napotny i wzmacniający.

Joanna Widaj

acrocona.pl

Mój kawałek zieleni

Tegoroczne lato totalnie wszystkich rozbestwiło! Wydaje nam się, że śródziemnomorskie klimaty zagościły u nas na dobre i ciepło zostanie z nami co najmniej do 1 listopada. Obyśmy się nie pomylili! Cudowne chwile z kawą na tarasie wśród późno kwitnących roślin sprawiają, że chce się zawołać: lato nie odchodź!

Choćby małe, ale własne

Radość z posiadania ogrodu jest mocno ekscytująca niezależnie, czy będzie to ogród przy szeregowcu, czy przy domu, każdy ma szansę stworzyć sobie własny zakątek dumania. Zachęcam do tworzenia swoich małych zielonych przestrzeni z pietyzmem i zaangażowaniem.

Większość tutejszych mieszkańców jest posiadaczami małych, żeby nie powiedzieć malutkich ogródków. Część jest piękna i zadbana, ale niedostępna dla oczu „ciekawskich”, inne porośnięte są trawą i iglakami (zazwyczaj tuje), a w jeszcze kolejne bujnie porastają rośliny łąkowe (czytaj: chwasty) – co kto lubi. Wygląd ogródka zależy tylko od chęci i upodobań właścicieli.

Z fantazją i stylem

Jednak czasami brakuje nam pomysłów albo wydaje się, że okiełznanie zieleni jest trudne i pracochłonne. Tymczasem, aby mieć na czym zawiesić oko, nawet w mini ogrodzie wystarczy jedynie kilka drobnych sztuczek.

Małą przestrzeń ogrodową warto zróżnicować, ale trzeba ją tak kształtować, by nie dopuścić do chaosu i zachować jednolitość stylu. Idealnie do tego nadają się niewysokie suche murki, żywopłoty np. z bukszpanu czy kępy ozdobnych traw.

Świetnie sprawdzają się również powtarzalne nasadzenia jednego gatunku, takie jak kępy lawendy lub kule bukszpanu, wprowadzające do ogrodu harmonię.

Chcąc uzyskać szybki efekt warto stosować w nasadzeniach byliny, nie sprawiające w uprawie żadnego kłopotu oraz jednoroczne rośliny, które w razie czego można łatwo wymienić.

Sąsiedzi polecają:

Jesienią trawy w roli głównej! Miskant chiński Zebrinus to piękna ozdobna trawa pochodząca z dalekiego wschodu. Charakteryzują ją zielone liście w poprzeczne, nieregularne, kremowe pasy. Wymaga stanowiska słonecznego i niezbyt wilgotnej gleby. Kwitnie jesienią.

Roślina zimuje w gruncie, ale młode egzemplarze trzeba chronić przed przemarznięciem. Na zimę nie obcinamy suchych liści tylko je zawiązujemy, co stanowi dodatkową ochronę przed mrozem.

Katarzyna Krzyszkowska